14: Pieprzony kłamca.
Dla Mrs. Devil za pomoc z okładką ;*
KOMU ZAJMOWAĆ MIEJSCA?
Spoglądam na mój zegarek leżący na szafce przy łóżku, czwarta piętnaście, chyba Leon się trochę u mnie zasiedział, a raczej w moim łóżku.
-Kocie, chyba czas na ciebie- mówię do niego szeptem. Chłopak się jeszcze mocniej do mnie przytula. Głowę kładzie na moich nieokrytych niczym piersiach. I weź tu go wygoń. On jest taki słodki, kochany. Ach, mogłabym tak wymieniać w nieskończoność.
-Ale mi jest tu bardzo dobrze- Mruczy słodko.
-A co jak tu moja mama wejdzie?
-Nie bój się. Nie wejdzie, ponieważ tymi oto rączkami- Wyjmuje spod pościeli swoje zgrabne dłonie i mi je pokazuje- zamknąłem drzwi na klucz.
-No dobrze, ale około szóstej musisz się stąd zmyć- Ostrzegam go.Mężczyzna tylko kiwa głową. Szkoda, że jest z moją matką. Moglibyśmy robić na co tylko mamy ochotę, bez tego cholernego ukrywania się. Ja już chyba postanowiłam co zrobię jeśli chodzi o Mika. Dzisiaj z nim zerwę, to chyba nie ma sensu. Nie czuję już do niego tego czegoś co kiedyś. To jest chyba najlepsze wyjście.
-Kochanie?- Muszę się go o to zapytać, po prostu muszę.
-Mhm- Odpowiada sennie. A co jak mnie wyśmieje? Boję się.
-Czy ja jestem dla ciebie tylko zabawką?- Chłopak zaczyna się cicho śmiać. To chyba znaczy tak.
-Co ty wygadujesz. Oczywiście, że nie. Jesteś dla mnie najważniejsza- ulga. Ale jest jeszcze moja matka.
-Gdybym była dla ciebie najważniejsza to byś zakończył związek z moją matką- Krzyczę cicho, tak aby moja rodzicielka tego nie usłyszała.
-O co ci już chodzi?- Podnosi się nagle.
-O to, że pieprzysz nas obie na raz. Jeszcze trochę i tego nie wytrzymam- Mówię, w pośpiechu zakładając moją wczorajszą piżamę. Chłopak gwałtownie mnie do siebie obraca.
-Nieprawda. Z twoją matką nie kochałem się trzy miesiące. Odkąd jestem z tobą nie mogę współżyć z inną kobietą. Dobrze wiesz, że tylko ciebie kocham- Wow. Pierwszy raz powiedział, że mnie kocha, to takie piękne uczucie w sercu.
-Skąd mam wiedzieć czy mówisz prawdę?- Facetom nigdy nie można ufać w stu procentach.
-Bo pewnie byś słyszała- Próbuje się bronić.
-My jakoś to robimy cicho i moja matka tego nie słyszy- Syczę w jego stronę.
-Jak mi nie wierzysz to się sama jej zapytaj- Słyszę w jego głosie złość. Nie tylko on tu ma być prawo zły.
-I chyba tak zrobię. Idź już lepiej- Chłopak nic nie mówiąc więcej ubiera swoje bokserki. Gdy już ma wychodzić to gwałtownie podchodzi do mnie, a następnie mocno całuje. Jak ja kocham jego usta. Są wprost idealne.
-To widzimy się na śniadaniu- Ostatni raz składa na moich ustach całusa. Następnie po cichu wychodzi.
Dobra, teraz albo nigdy. Chcę to już mieć za sobą. Lekko wystraszona i zdenerwowana jednocześnie, podchodzę do zaraz mojego byłego chłopaka.
-Hej Mike, możemy porozmawiać?- Blanco posyła mi uśmiech. Żegna się ze swoimi kolegami a następnie kierujemy się w stronę pobliskiego parku obok naszej szkoły.
-Coś się stało skarbie?- Szkoda mi go. Nie chcę go ranić.
-Tak- ucinam na chwilkę- Musimy zerwać- Chłopak patrzy na mnie z niedowierzaniem. W moich oczach powoli zbierają się łzy.
-Czemu?- Bo cię zdradzam i cię darzę o wiele mniejszym uczuciem.
-Bo cię już nie kocham- Chyba najbardziej bolesne słowa jakie można usłyszeć od osoby, którą się kocha.
-Ja też ci muszę coś powiedzieć- Patrzę na niego pytającym wzrokiem.
-Zdradzam cię od czterech miesięcy z Dakotą- Fajnie. Czyli to nie tylko ja mam coś ma sumieniu. Jest mi teraz trochę łatwiej.
-A ja od trzech- Śmiejemy się oboje.
-A powiesz chociaż z kim?- Chyba nikomu nie powie. To jest jeden z niewielu ludzi, którym ufam.
-Leonem- Odpowiadam najciszej jak potrafię.
-Partnerem twojej matki?!- Krzyczy. Od razu zasłaniam mu usta ręką.
-Tak, ale proszę cie, abyś nikomu tego nie mówił- Mike kiwa głową na znak zgody.
-Idziemy na lekcje?- Blondyn nic nie mówiąc bierze mnie za rękę i prowadzi we wcześniej wspomniane miejsce.
-Violu, ile jeszcze? Chodzimy po tych sklepach już od dwóch godzin- Zaczyna narzekać Leon. Na jego słowa zaczynam się śmiać.
-Jeszcze tylko jeden sklep- Proszę go.
-Nie! Nie ma mowy! Mam dość!- Krzyczy. Śmieję się z niego jeszcze głośniej.
-No dobrze, chciałam iść do Victoria Secret- Chłopak gdy tylko to słyszy od razu promienieje.
-To na co jeszcze czekamy malutka? Dawaj dawaj, potem jakaś kawka i do domku- Pędzi do tego sklepu szybciej niż ja. Już się boję.
-Co tu robicie?- Co?!
-Mama?- Co ta kobieta tu robi?
-Czemu jesteście w sklepie z bielizną?- A co się robi w sklepie kobieto?
-Bo chciałem ci coś kupić, a Viola mi pomagała- Kolejne kłamstwo do kolekcji. Robi się coraz ciekawiej. Moja mama podchodzi i szepcze mu do ucha, jednak ja stoję obok nich i wszystko doskonale słyszę.
-Czuję, że dzisiaj będzie ciekawie w nocy- Patrzę gniewnie na Leona. Oszukał mnie! Cała w nerwach wychodzę ze sklepu. Nienawidzę go! Kłamca jeden. Czyli jestem dla niego tylko zabawką. Smutne, ale prawdziwe. Siadam na pobliską ławkę przed galerią. Czuję, że ktoś przy mnie siada po chwili.
-Violu to nie tak- Verdas. Nie mam najmniejszej ochoty go teraz oglądać a co więcej z nim gadać.
-Nie chcę słyszeć twoich tłumaczeń. Oszukałeś mnie- Łzy same mi płyną po twarzy, nie mogę ich opanować. Pieprzony kłamca.
-Ale- Nie daję mu dokończyć.
-Z nami koniec. Zapomnij, że kiedykolwiek coś było pomiędzy nami. Chociaż to i tak pewnie dla ciebie nie trudne- Nie czekając na nic biegnę od razu w stronę domu Mika. Mam ochotę z kimś pogadać, a on mnie zrozumie.
<<<<<<<<<<<<<
Drama!
Wiem...
Nie zabijajcie!
Nie zatrzymuję was dłużej :)
Czekam na wasze reakcje na dole ;p
Buziaczki xoxo
KOMU ZAJMOWAĆ MIEJSCA?
Spoglądam na mój zegarek leżący na szafce przy łóżku, czwarta piętnaście, chyba Leon się trochę u mnie zasiedział, a raczej w moim łóżku.
-Kocie, chyba czas na ciebie- mówię do niego szeptem. Chłopak się jeszcze mocniej do mnie przytula. Głowę kładzie na moich nieokrytych niczym piersiach. I weź tu go wygoń. On jest taki słodki, kochany. Ach, mogłabym tak wymieniać w nieskończoność.
-Ale mi jest tu bardzo dobrze- Mruczy słodko.
-A co jak tu moja mama wejdzie?
-Nie bój się. Nie wejdzie, ponieważ tymi oto rączkami- Wyjmuje spod pościeli swoje zgrabne dłonie i mi je pokazuje- zamknąłem drzwi na klucz.
-No dobrze, ale około szóstej musisz się stąd zmyć- Ostrzegam go.Mężczyzna tylko kiwa głową. Szkoda, że jest z moją matką. Moglibyśmy robić na co tylko mamy ochotę, bez tego cholernego ukrywania się. Ja już chyba postanowiłam co zrobię jeśli chodzi o Mika. Dzisiaj z nim zerwę, to chyba nie ma sensu. Nie czuję już do niego tego czegoś co kiedyś. To jest chyba najlepsze wyjście.
-Kochanie?- Muszę się go o to zapytać, po prostu muszę.
-Mhm- Odpowiada sennie. A co jak mnie wyśmieje? Boję się.
-Czy ja jestem dla ciebie tylko zabawką?- Chłopak zaczyna się cicho śmiać. To chyba znaczy tak.
-Co ty wygadujesz. Oczywiście, że nie. Jesteś dla mnie najważniejsza- ulga. Ale jest jeszcze moja matka.
-Gdybym była dla ciebie najważniejsza to byś zakończył związek z moją matką- Krzyczę cicho, tak aby moja rodzicielka tego nie usłyszała.
-O co ci już chodzi?- Podnosi się nagle.
-O to, że pieprzysz nas obie na raz. Jeszcze trochę i tego nie wytrzymam- Mówię, w pośpiechu zakładając moją wczorajszą piżamę. Chłopak gwałtownie mnie do siebie obraca.
-Nieprawda. Z twoją matką nie kochałem się trzy miesiące. Odkąd jestem z tobą nie mogę współżyć z inną kobietą. Dobrze wiesz, że tylko ciebie kocham- Wow. Pierwszy raz powiedział, że mnie kocha, to takie piękne uczucie w sercu.
-Skąd mam wiedzieć czy mówisz prawdę?- Facetom nigdy nie można ufać w stu procentach.
-Bo pewnie byś słyszała- Próbuje się bronić.
-My jakoś to robimy cicho i moja matka tego nie słyszy- Syczę w jego stronę.
-Jak mi nie wierzysz to się sama jej zapytaj- Słyszę w jego głosie złość. Nie tylko on tu ma być prawo zły.
-I chyba tak zrobię. Idź już lepiej- Chłopak nic nie mówiąc więcej ubiera swoje bokserki. Gdy już ma wychodzić to gwałtownie podchodzi do mnie, a następnie mocno całuje. Jak ja kocham jego usta. Są wprost idealne.
-To widzimy się na śniadaniu- Ostatni raz składa na moich ustach całusa. Następnie po cichu wychodzi.
Dobra, teraz albo nigdy. Chcę to już mieć za sobą. Lekko wystraszona i zdenerwowana jednocześnie, podchodzę do zaraz mojego byłego chłopaka.
-Hej Mike, możemy porozmawiać?- Blanco posyła mi uśmiech. Żegna się ze swoimi kolegami a następnie kierujemy się w stronę pobliskiego parku obok naszej szkoły.
-Coś się stało skarbie?- Szkoda mi go. Nie chcę go ranić.
-Tak- ucinam na chwilkę- Musimy zerwać- Chłopak patrzy na mnie z niedowierzaniem. W moich oczach powoli zbierają się łzy.
-Czemu?- Bo cię zdradzam i cię darzę o wiele mniejszym uczuciem.
-Bo cię już nie kocham- Chyba najbardziej bolesne słowa jakie można usłyszeć od osoby, którą się kocha.
-Ja też ci muszę coś powiedzieć- Patrzę na niego pytającym wzrokiem.
-Zdradzam cię od czterech miesięcy z Dakotą- Fajnie. Czyli to nie tylko ja mam coś ma sumieniu. Jest mi teraz trochę łatwiej.
-A ja od trzech- Śmiejemy się oboje.
-A powiesz chociaż z kim?- Chyba nikomu nie powie. To jest jeden z niewielu ludzi, którym ufam.
-Leonem- Odpowiadam najciszej jak potrafię.
-Partnerem twojej matki?!- Krzyczy. Od razu zasłaniam mu usta ręką.
-Tak, ale proszę cie, abyś nikomu tego nie mówił- Mike kiwa głową na znak zgody.
-Idziemy na lekcje?- Blondyn nic nie mówiąc bierze mnie za rękę i prowadzi we wcześniej wspomniane miejsce.
-Violu, ile jeszcze? Chodzimy po tych sklepach już od dwóch godzin- Zaczyna narzekać Leon. Na jego słowa zaczynam się śmiać.
-Jeszcze tylko jeden sklep- Proszę go.
-Nie! Nie ma mowy! Mam dość!- Krzyczy. Śmieję się z niego jeszcze głośniej.
-No dobrze, chciałam iść do Victoria Secret- Chłopak gdy tylko to słyszy od razu promienieje.
-To na co jeszcze czekamy malutka? Dawaj dawaj, potem jakaś kawka i do domku- Pędzi do tego sklepu szybciej niż ja. Już się boję.
-Co tu robicie?- Co?!
-Mama?- Co ta kobieta tu robi?
-Czemu jesteście w sklepie z bielizną?- A co się robi w sklepie kobieto?
-Bo chciałem ci coś kupić, a Viola mi pomagała- Kolejne kłamstwo do kolekcji. Robi się coraz ciekawiej. Moja mama podchodzi i szepcze mu do ucha, jednak ja stoję obok nich i wszystko doskonale słyszę.
-Czuję, że dzisiaj będzie ciekawie w nocy- Patrzę gniewnie na Leona. Oszukał mnie! Cała w nerwach wychodzę ze sklepu. Nienawidzę go! Kłamca jeden. Czyli jestem dla niego tylko zabawką. Smutne, ale prawdziwe. Siadam na pobliską ławkę przed galerią. Czuję, że ktoś przy mnie siada po chwili.
-Violu to nie tak- Verdas. Nie mam najmniejszej ochoty go teraz oglądać a co więcej z nim gadać.
-Nie chcę słyszeć twoich tłumaczeń. Oszukałeś mnie- Łzy same mi płyną po twarzy, nie mogę ich opanować. Pieprzony kłamca.
-Ale- Nie daję mu dokończyć.
-Z nami koniec. Zapomnij, że kiedykolwiek coś było pomiędzy nami. Chociaż to i tak pewnie dla ciebie nie trudne- Nie czekając na nic biegnę od razu w stronę domu Mika. Mam ochotę z kimś pogadać, a on mnie zrozumie.
<<<<<<<<<<<<<
Drama!
Wiem...
Nie zabijajcie!
Nie zatrzymuję was dłużej :)
Czekam na wasze reakcje na dole ;p
Buziaczki xoxo



Mrs. Devil
OdpowiedzUsuńLeon!!!!!!!!! 😠😠😠😠😠
UsuńTy pierdolony draniu!!!!!
Jak mogłeś!!!!!
Ci tylko jedno w głowie!
Cudny rozdział misia
Czekam na next
Jortini Blanco
OdpowiedzUsuńNie mówcie mi,że ona jeszcze będzie chciała wrócić do mike'a.
UsuńNie zrywaj Z Verdasem...niech on zerwie z twoją matką.
Oj Faceci..
Gdy tylko usłyszą o blieliźnie to im ślinka leci...
Czekam na kolejny!
I prosze nie rozdzielaj Leonetty!
Zabić to mało.
OdpowiedzUsuńJak możesz mi to zrobić?
No jak?
Vilu nie może z nim zerwać!
Verdas to dupek.
Niby Violetta jest dla niego taka ważna, a nadal kocha się z jej matką.
Mam nadzieję, że się pogodzą.
Asia Blanco
Jeszcze teraz zajebiście by było jakby Vils nagle była w ciąży.
OdpowiedzUsuńCiekawe co bhy zrobił Leon.
Czyżby naprawdę kłamał? A może to zupełnie nie tak, a Violka dramatyzuje?
Na pocieszenie najlepszy były facet.
Nie ma co.
Jakbyś mogła to proszę o miejsce.
Cudowny!
Maddy ❤
Moje
OdpowiedzUsuńHejka!
UsuńRozdział boski!
Leon!
Ty debilu!
"O to, że pieprzysz nas obie na raz. Jeszcze trochę i tego nie wytrzymam" O FUJ! Jak możesz to robić z dwoma kobietami - matką i córką?!
To takie chore!
Wyobraź sobie człowieku, co by się stało jakbyś został mężem mamy Violetty...
Ona byłaby twoją PASIERBICĄ...
Lepiej nie oświadczaj się mamie Vils, bo będziesz miał przez to spore kłopoty....
No wyobraź sobie jakbyś był jej mężem:
Robić TO ze swoją żoną i jej córką... Nie, nie i jeszcze raz nie!
OHYDA!
Vils!
"Dzisiaj z nim zerwę, to chyba nie ma sensu. Nie czuję już do niego tego czegoś co kiedyś. To jest chyba najlepsze wyjście." Jeżeli nic do niego nie czujesz, to z nim zerwij... Ale weź to na zdrowy rozum:
Jak Leon będzie dalej z twoją matką, to przecież... Chyba nie chcesz być TĄ DRUGĄ, prawda?
Dobrze zrobiłaś, że zakończyłaś z Verdasem :)
Niby nie spał z twoją matką już od kilku miesięcy, a ona jakby mówi co innego...
No cóż...
Rozdział super!
Czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział :)
Buziaki
Miss Blueberry
Czy mogłabyś zajmować mi miejsce pod rozdziałami?
UsuńOczywiście :)
UsuńSuper rozdział ♥
OdpowiedzUsuńMożesz mi zajmować miejsca ♥
/ja
Cudowny!
OdpowiedzUsuńŻesz ty... musiała być tam jej matka...
Już było tak pięknie...
No cóż czekam na next
Tila
Dobra nie było mnie trochę i ze dwa rozdziały w plecy. Asiu biegnę czytać, odezwę się w czwartek. A poza tym ślicznie ten Twój blog wygląda :)
OdpowiedzUsuń