12: Verdasem.
Dla Jortini Blanco, Asi Blanco, Mrs. Devil oraz Harleen, (która raczej nie zagląda do mnie). Dziękuję wam dziewczyny za pomoc <3
-O co chodzi?- Chłopak nic nie mówiąc odkręca mnie w stronę okna. To co tam widzę zaprzecza temu o czym myślałam jeszcze chwilę temu. Jak on może mi to robić? Nienawidzę go! Jest najgorszą osobą na świecie.
-Violu, wszystko w porządku?- Szepcze do mnie delikatnie chłopak. Odkręcam się w jego stronę i mocno się do niego przytulam. Verdas mnie jeszcze mocniej obejmuje. Zaczynam głośno płakać w zagłębienie jego szyi.
-Nic nie jest w porządku- Nie wiem czy Leon cokolwiek zrozumiał z tego co powiedziałam. Nie mam zamiaru już wracać do naszego, przepraszam jego tymczasowego domu. Bardzo mnie zranił. Nawet nie mam zamiaru się z nim przyjaźnić. Czuję jak moje serce powoli się rozpada. Facet to świnia.
-Trzeba żyć dalej- Próbuje mnie pocieszyć chłopak. Jednak chyba mu to nie za bardzo wychodzi.
-Tyle, że ja nie mam dla kogo żyć- Moja matka to głupia dziwka, która nie ma serca, cholerne anonimy no i wisienka na torcie czyli mój, już teraz ex, który mnie w tej chwili zdradza z byłą mojego przyjaciela, o ile mogę go tak nazwać. Sama już nie wiem co jest pomiędzy mną a Verdasem. Chyba muszę z nim o tym porozmawiać, ale teraz nie mam zupełnie do tego głowy. Jedyne czego chcę to tej cholernej herbaty i ciepłych ramion szatyna.
-Jak to nie masz dla kogo?- Mężczyzna jest bardzo zdziwiony. Przecież on nie ma pojęcia chociażby o tych cudownych wiadomościach.
-Mój były przyjaciel i chłopak to zdrajca. Matka suka i te cudowne wiadomości- Mówię szybko. Nie lubię za bardzo z kimś rozmawiać o moich problemach. Kogoś z chęcią mogę posłuchać, ale sama komuś opowiedzieć co mi leży na sercu to nie za bardzo.
-Jakie wiadomości?- Pyta zaciekawiony. Postanawiam mu opowiedzieć wszystko od początku do końca. Mo minie chłopaka widzę, że jest zdziwiony. Nie spodziewałam się zbytnio innej reakcji.
-Czemu nie pójdziesz na policję?- Bo nie ufam tym pieskom.
-Bo im nie ufam.
-Co?-Pyta rozbawiony. Nie wiem co w tym takiego śmiesznego. Mężczyzny nigdy nie zrozumiesz.
-To. Zrobisz mi w końcu tą herbatę?- Chłopak tylko kiwa głową na znak zgody. Puszcza moje ciało i wychodzi z jego sypialni. Niepewnie znowu odkręcam głowę w stronę okna. Po niecałej sekundzie odwracam wzrok. To boli. Po co się o mnie tyle starał? Po co mówił, że jestem dla niego ważna i, że mu na mnie zależy? Skreślił naszą wieloletnią przyjaźń. Nie mam zamiaru z nim już rozmawiać nigdy.
-To co panie profesorze, idziemy spać?- Chyba już od dwóch godzin siedzimy u niego w salonie i gadamy na jakieś bezsensowne tematy. Tak jak go na początku rozmowy prosiłam, nie wspominamy ani słowem o panu M.
-Nie mów do mnie tak, bo czuję się staro- Na jego słowa się delikatnie śmieję. Niby jest między nami tylko cztery lata różnicy, ale jednak zawsze coś.
-Da się zrobić- zacinam się na chwilę. Chyba mi pomoże- Mam pytanie,a bardziej to prośbę- Chłopak spogląda na mnie zainteresowanym wzrokiem- Czy mógłbyś jutro pójść ze mną po moje rzeczy? Bo chcę już wracać. Chyba nie ma sensu żebym tu dalej była- kończę.
-Oczywiście, że z tobą pójdę. I nie myśl, że tak po prostu wyjedziesz. Zostajesz tutaj ze mną- Violu- szatyn chce coś powiedzieć jednak coś, a raczej szturchanie mu na to nie pozwala.
-Kochanie obudź się- Słyszę głos Mika. Co? Co się dzieje?
-Co ty tu robisz?! Co ja tu robię?!- Wrzeszczę na niego. Chłopak zdziwiony i jednocześnie wystraszony patrzy na mnie.
-Poszedłem tylko otworzyć drzwi a ty chyba trochę przysnełaś- Co? Czyli nie ma tu Leona? Jestem z Mikem i on mnie nie zdradził?
-Czyli mnie nie zdradziłeś?- Pytam się dla pewności. Chłopak siada obok mnie na łóżku, chwyta mnie za ręce a następnie delikatnie całuje. Czyli nie.
-Gdzie Leon?- Pytam głupio.
-Kto? Jaki Leon?- Jeżeli tu nie ma Verdasa to nie wiem już co jest prawdą.
-Mój wykładowca na uczelni- Chłopak patrzy na mnie jak na głupka.
-Nie wiem od kiedy siedemnastoletni człowiek chodzi na studia- Odpowiada z rozbawieniem. Co?! Nie! Nie, to nie może być prawda.
-Powiedz mi gdzie jestem, kim ty dla mnie jesteś. W ogóle powiedz mi wszystko co o mnie wiesz- Chłopak patrzy na mnie z ogromnym zdziwieniem wymalowanym na twarzy. Nie mam zielonego pojęcia o co mu chodzi.
-Violu, ty sobie ze mnie jaja robisz?- O kurde.
-Nie. Mówię serio- Blanco patrzy na mnie z niedowierzaniem.
-Masz siedemnaście lat, znajdujesz się teraz w swoim domu. Jestem twoim chłopakiem od roku. Masz bardzo dobry kontakt ze swoją mamą, która jest z zawodu lekarzem. Chodzimy razem do liceum- Moja matka jest normalna?! Nie jestem we Francji? Jestem nastolatką?
-A co z Leonem?- Wiem, że znowu o niego pytam, ale ja muszę wiedzieć czy on w ogóle istnieje.
-Jakim Leonem?- Czyli chyba jednak nie istnieje. Mam pecha.
-Verdasem.
-Ale Leon Verdas to partner twojej matki.
-Co?!
<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<
Nie zabijajcie mnie.
Mam nadzieję, że rozdział mimo to się wam podobał :)
Czekam na wasze reakcje na dole.
Zapraszam was do zakładki ,,Zapytaj bohatera,, <3
Oraz na mojego insta: tinitastoeeselll
Buziaczki :*



Mrs. Devil
OdpowiedzUsuńCooooooooooooooooo?????!!!!!
UsuńTo był tylko sen?
Cholera
Asia! Jak mogłaś mi to zrobić?!
Dlaczego to zepsułaś?
Było tak pięknie
Leon jest partnerem matki Violetty.
Cudeńko i czekam na next
Pozdrawiam
Mrs. Devil ❤
Jortini Blanco
OdpowiedzUsuńNo wiesz ty co!?
UsuńZabiłabym cię i to z zimną krwią.😎
Jak mogłaś tak zrobić!
To tylko sen!?😦
A Verdas jest partnerem jej matki!?
Mike jej nie zdradził!?
Violka i Leon nie są przyjaciółmi!? 😭
Aśka!!!😲
Mam nadzieje,że to naprawisz...
Czekam na kolejny !
I dzięki za dedyk
Ale i tak cudny 😙
UsuńZabiła bym cie...ale wtedy nie było by wspaniałych rozdziałów 😊
UsuńLeżę i nie wierzę w to, co przecztałam.
OdpowiedzUsuńLeon to partner matki Violki?
Violka nie studiuje?
Jest zwykłą uczennicą i ma chłopaka od roku.
Ja piernicze, ale jaja.
Nie wierzę. To był tylko sen. I co teraz?
Violki się zakocha w facecie matki? Nie pytam w takim razie ile szanowny pan Lajon ma lat.
Oj teraz będzie jeszcze ciekawiej.
Cudowny!
❤❤❤❤
Maddy ❤
Hejka kochana!
OdpowiedzUsuńRozdział boski!
Przepraszam, że nie komentowałam wcześniej...
Zaraz, zaraz....
"-A co z Leonem?- Wiem, że znowu o niego pytam, ale ja muszę wiedzieć czy on w ogóle istnieje.
-Jakim Leonem?- Czyli chyba jednak nie istnieje. Mam pecha.
-Verdasem.
-Ale Leon Verdas to partner twojej matki.
-Co?!"
No właśnie, Co?!
CO TO MA BYĆ?!
To w jakim wieku jest Verdas?!
Cudo!
Czekam na następny rozdział z niecierpliwością.
Buziaki
Miss Blueberry
Perełka.❤
OdpowiedzUsuńJestem zaskoczona.
Bardzo zaskoczona.
Leoś ojczymem Vilu.
What?😲
Matka Vilu jest normalna.☺
Dlaczego Mike wciąż musi być chłopakiem V? 😠
Nie cierpie go.
Asia Blanco🐨🐻
Wiesz ty co? Jak możesz?
OdpowiedzUsuńHm...chociaż w sumie...ROK!?
Oni mają już zaraz, teraz, zerwać. Ona MUSI być z Leonem - to jest rozkaz. Nie prośba, pomysł rozkaz.
Jak oni nie będą razem to...nie wiem co ;P
Ale rozdział mimo mojego ogromnego nie zadowolenia, perłka :3
Świetny <3
OdpowiedzUsuń/ja
Ps. Dziękuje za dedykację 😀
OdpowiedzUsuń