13: Ale to jest dobre!
-A co z Leonem?- Wiem, że znowu o niego pytam, ale ja muszę wiedzieć czy on w ogóle istnieje.
-Jakim Leonem?- Czyli chyba jednak nie istnieje. Mam pecha.
-Verdasem.
-Ale Leon Verdas to partner twojej matki.
-Co?!
-Nie wiem co cię tak dziwi- Chłopak po jakiejś godzinie wychodzi. Schodzę na dół do kuchni w celu napicia się czegoś. Cały czas to do mnie nie dochodzi. Leon Verdas partnerem mojej matki. To dziwne. Ale przecież moja mama ma czterdzieści lat a on dwadzieścia pięć. Ale cóż, trzeba żyć dalej. Muszę zapomnieć o tym chorym śnie. Żyję tu i teraz. Nagle wchodzi do kuchni moja matka.
-Cześć córciu- Pochodzi do mnie i przytula. Ale ja ją kocham. Jest moją najlepszą przyjaciółką. Mogę z nią porozmawiać o wszystkim. Jest zupełnie inna niż ta ze snu. Nie! Stop Violka! Nie myśl o tymco było i jest nadal w twojej głowie!
-Hej mamuś. Gdzie Leon?- Pytam niepewnie. Z Verdasem mam doskonały kontakt. Bardzo dobrze się dogadujemy. Na początku za bardzo nie podobał mi się związek mojej matki z młodszym o kilka lat mężczyzną, ale jeśli jest z nim szczęśliwa to muszę to zaakceptować. Nagle słyszymy jak drzwi się otwierają.
-O wilku mowa- Odpowiada z rozbawieniem. Cicho się śmieję. Po chwili wysoki brunet wchodzi. Wita się z moją mamą delikatny pocałunkiem w usta. Fuj. Jednak mi to przeszkadza. Jednak nie widać po mnie teraz, że to dla mnie obrzydliwe.
-Hej kochanie- Wita się z moją mamą po chwili czułości.
-Cześć misiu- Rzygam tęczą. Po chwili moja rodzicielka wychodzi z kuchni. Zostaje sama z Leonem.
-Hej księżniczko- Przyciąga mnie do siebie i następnie przytula. Jak on zajebiście pachnie. Raj dla moich nozdrzy- Byłaś wczoraj wspaniała- Mówi uwodzącym głosem. Czy ja zdradzam mojego chłopaka, a on moją matkę? Jeżeli mnie pamięć nie myli to tak. Jeszcze nie mam zaników pamięci.
-Ty też- Chłopak po tych słowach mnie delikatnie całuje w usta. O Boże! To się dzieje naprawdę. W pewnym momencie słyszymy kroki, jak oparzeni się od siebie odrywamy.
-Tak- Chłopak udaje, że niby prowadziliśmy jakąś konwersację.
-O czym rozmawiacie?- Moja matka przytula się do mojego kochanka (?) Staram się na nich nie patrzeć, żeby nie wybuchnąć. Mężczyzna posyła mi przepraszające spojrzenie.
-Zapytałam się Leona czy pójdzie ze mną jutro na zakupy- Co ty pierdzielisz Castillo?!
-I się zgodził?- Śmieje się z nas moja rodzicielka.
-Tak, zgodziłem się. Chcę mieć lepsze stosunki z Violettą- Mamy dobre stosunki,nawet aż za bardzo.
-Bardzo się cieszę- Ty nie wiesz kobieto co mówisz. Gdybyś znała prawdę, której i tak się nie dowiesz- Vilu, zaniesiesz talerze do jadalni a ty Leon sałatkę? A ja pójdę sprawdzić czy kurczak jest dobry.
-Oczywiście mamuś.
-Wkopałaś mnie skarbie- Szepcze mi do ucha w jadalni. Na jego słowa się cicho śmieję.
-Chyba raczej nas. Chociaż popatrz- Robię krótką przerwę na oddech- Ty będziesz miał chudszy portfel o kilka stówek, a ja szafę z większą liczbą ubrań- Kończę niewinnie. Chłopak tylko głośno wzdycha. Muszę to jakoś wykorzystać. Skoro on idzie ze mną to niech on płaci.
-Siadajcie już do stołu, zaraz podaje- Na słowa mojej mamy siadamy obok siebie. Źle jest mi z tym, że musimy oszukiwać moją matkę. Gdyby mnie ktoś tak oszukiwał to ja też nie byłabym na szczęśliwa. A ja, jej jedyna córka i jej mężczyzna ją zdradzamy. Nie da mi to spokoju do końca życia. -Violetta- Z moich smutnych rozmyśleń wybudza mnie głos osoby, którą niestety ranię.
-Tak?
-Nakładaj sobie na talerz.
-Ale to jest dobre!- Krzyczę po pierwszym kęsie.
-Cieszę się, że ci smakuje- Kobieta posyła mi swój cudowny uśmiech. Nie, ja nie mogę jej tego robić. Jeszcze dzisiaj zakończę mój trzymiesięczny związek- o ile tak to można nazwać- z Leonem. Ale jest jeszcze sprawa z Mikem. Pustka. Nie mam zielonego pojęcia co zrobić z tym fantem. Nie mam zamiaru go ranić, ale też wiem, że moje uczucie względem niego nie jest zbyt silne.
Po umyciu się wieczorem kieruję się w stronę mojego pokoju. Po drodze mijam się z szatynem.
-Przyjdź do mnie jak mama uśnie- Chłopak posyła mi jednoznaczny uśmiech- Nie, nie po to- Kończę rozdrażniona. Czemu każdy facet musi myśleć tylko o jednym? Czasem to jest naprawdę denerwujące. Po około pół godzinie chłopak zawitał do mojego pokoju. Chce mnie pocałować, jednak ja się od niego odsuwam. Patrzy na mnie zdziwiony.
-Musimy to skończyć- Mówię nie owijając w bawełnę. Nie lubię tych całych podchodów. Najlepiej jest od razu powiedzieć co się czuje.
-Co skończyć?- Jest bardzo zdziwiony.
-Nasz związek- Te słowa padają z moich ust z ogromnym problemem. Ja nie chcę tego kończyć. On jest idealny. Cudowny.
-Czemu?- Słyszę smutek w jego głosie. Mi też jest przykro. Chce mi się płakać, jednak chce mu pokazać, że jestem silna.
-Nie chcę ranić mojej mamy.
- Kończąc nasz związek ranisz nas oboje- I tu ma trochę racji. Ale chłopaków mogę mieć dwudziestu, a matka jest tylko jedna.
-Ale- Nie mogę dokończyć, ponieważ chłopak mnie całuje. Nie mam zielonego pojęcia co mam zrobić w tej sytuacji. Z jednej strony chcę z nim bardzo być, a z drugiej nie chcę zranić mojej mamy. To jest popieprzone. Po chwili czuję jak Verdas powoli zdejmuje moją koszulkę. Czy tego chcę? Zdecydowanie tak.
-Mama śpi?- Pytam ciężko dysząc.
-Tak.
-Tylko musimy być cicho- Ostrzegam go.
-Spokojnie malutka, damy radę- Uspokaja mnie. W takim razie działaj Verdas.
<<<<<<<<<<<
Hej!
Oto tak prezentuje się kolejny rozdział.
Nie jestem z niego w pełni zadowolona.
Czekam na wasze reakcje na dole :D
Zapraszam was również do zakładki ,,Zapytaj bohatera,,
oraz ma mojego insta: tinitastoeeselll :)
Buziaczki ;*
MD <3
-Jakim Leonem?- Czyli chyba jednak nie istnieje. Mam pecha.
-Verdasem.
-Ale Leon Verdas to partner twojej matki.
-Co?!
-Nie wiem co cię tak dziwi- Chłopak po jakiejś godzinie wychodzi. Schodzę na dół do kuchni w celu napicia się czegoś. Cały czas to do mnie nie dochodzi. Leon Verdas partnerem mojej matki. To dziwne. Ale przecież moja mama ma czterdzieści lat a on dwadzieścia pięć. Ale cóż, trzeba żyć dalej. Muszę zapomnieć o tym chorym śnie. Żyję tu i teraz. Nagle wchodzi do kuchni moja matka.
-Cześć córciu- Pochodzi do mnie i przytula. Ale ja ją kocham. Jest moją najlepszą przyjaciółką. Mogę z nią porozmawiać o wszystkim. Jest zupełnie inna niż ta ze snu. Nie! Stop Violka! Nie myśl o tymco było i jest nadal w twojej głowie!
-Hej mamuś. Gdzie Leon?- Pytam niepewnie. Z Verdasem mam doskonały kontakt. Bardzo dobrze się dogadujemy. Na początku za bardzo nie podobał mi się związek mojej matki z młodszym o kilka lat mężczyzną, ale jeśli jest z nim szczęśliwa to muszę to zaakceptować. Nagle słyszymy jak drzwi się otwierają.
-O wilku mowa- Odpowiada z rozbawieniem. Cicho się śmieję. Po chwili wysoki brunet wchodzi. Wita się z moją mamą delikatny pocałunkiem w usta. Fuj. Jednak mi to przeszkadza. Jednak nie widać po mnie teraz, że to dla mnie obrzydliwe.
-Hej kochanie- Wita się z moją mamą po chwili czułości.
-Cześć misiu- Rzygam tęczą. Po chwili moja rodzicielka wychodzi z kuchni. Zostaje sama z Leonem.
-Hej księżniczko- Przyciąga mnie do siebie i następnie przytula. Jak on zajebiście pachnie. Raj dla moich nozdrzy- Byłaś wczoraj wspaniała- Mówi uwodzącym głosem. Czy ja zdradzam mojego chłopaka, a on moją matkę? Jeżeli mnie pamięć nie myli to tak. Jeszcze nie mam zaników pamięci.
-Ty też- Chłopak po tych słowach mnie delikatnie całuje w usta. O Boże! To się dzieje naprawdę. W pewnym momencie słyszymy kroki, jak oparzeni się od siebie odrywamy.
-Tak- Chłopak udaje, że niby prowadziliśmy jakąś konwersację.
-O czym rozmawiacie?- Moja matka przytula się do mojego kochanka (?) Staram się na nich nie patrzeć, żeby nie wybuchnąć. Mężczyzna posyła mi przepraszające spojrzenie.
-Zapytałam się Leona czy pójdzie ze mną jutro na zakupy- Co ty pierdzielisz Castillo?!
-I się zgodził?- Śmieje się z nas moja rodzicielka.
-Tak, zgodziłem się. Chcę mieć lepsze stosunki z Violettą- Mamy dobre stosunki,nawet aż za bardzo.
-Bardzo się cieszę- Ty nie wiesz kobieto co mówisz. Gdybyś znała prawdę, której i tak się nie dowiesz- Vilu, zaniesiesz talerze do jadalni a ty Leon sałatkę? A ja pójdę sprawdzić czy kurczak jest dobry.
-Oczywiście mamuś.
-Wkopałaś mnie skarbie- Szepcze mi do ucha w jadalni. Na jego słowa się cicho śmieję.
-Chyba raczej nas. Chociaż popatrz- Robię krótką przerwę na oddech- Ty będziesz miał chudszy portfel o kilka stówek, a ja szafę z większą liczbą ubrań- Kończę niewinnie. Chłopak tylko głośno wzdycha. Muszę to jakoś wykorzystać. Skoro on idzie ze mną to niech on płaci.
-Siadajcie już do stołu, zaraz podaje- Na słowa mojej mamy siadamy obok siebie. Źle jest mi z tym, że musimy oszukiwać moją matkę. Gdyby mnie ktoś tak oszukiwał to ja też nie byłabym na szczęśliwa. A ja, jej jedyna córka i jej mężczyzna ją zdradzamy. Nie da mi to spokoju do końca życia. -Violetta- Z moich smutnych rozmyśleń wybudza mnie głos osoby, którą niestety ranię.
-Tak?
-Nakładaj sobie na talerz.
-Ale to jest dobre!- Krzyczę po pierwszym kęsie.
-Cieszę się, że ci smakuje- Kobieta posyła mi swój cudowny uśmiech. Nie, ja nie mogę jej tego robić. Jeszcze dzisiaj zakończę mój trzymiesięczny związek- o ile tak to można nazwać- z Leonem. Ale jest jeszcze sprawa z Mikem. Pustka. Nie mam zielonego pojęcia co zrobić z tym fantem. Nie mam zamiaru go ranić, ale też wiem, że moje uczucie względem niego nie jest zbyt silne.
Po umyciu się wieczorem kieruję się w stronę mojego pokoju. Po drodze mijam się z szatynem.
-Przyjdź do mnie jak mama uśnie- Chłopak posyła mi jednoznaczny uśmiech- Nie, nie po to- Kończę rozdrażniona. Czemu każdy facet musi myśleć tylko o jednym? Czasem to jest naprawdę denerwujące. Po około pół godzinie chłopak zawitał do mojego pokoju. Chce mnie pocałować, jednak ja się od niego odsuwam. Patrzy na mnie zdziwiony.
-Musimy to skończyć- Mówię nie owijając w bawełnę. Nie lubię tych całych podchodów. Najlepiej jest od razu powiedzieć co się czuje.
-Co skończyć?- Jest bardzo zdziwiony.
-Nasz związek- Te słowa padają z moich ust z ogromnym problemem. Ja nie chcę tego kończyć. On jest idealny. Cudowny.
-Czemu?- Słyszę smutek w jego głosie. Mi też jest przykro. Chce mi się płakać, jednak chce mu pokazać, że jestem silna.
-Nie chcę ranić mojej mamy.
- Kończąc nasz związek ranisz nas oboje- I tu ma trochę racji. Ale chłopaków mogę mieć dwudziestu, a matka jest tylko jedna.
-Ale- Nie mogę dokończyć, ponieważ chłopak mnie całuje. Nie mam zielonego pojęcia co mam zrobić w tej sytuacji. Z jednej strony chcę z nim bardzo być, a z drugiej nie chcę zranić mojej mamy. To jest popieprzone. Po chwili czuję jak Verdas powoli zdejmuje moją koszulkę. Czy tego chcę? Zdecydowanie tak.
-Mama śpi?- Pytam ciężko dysząc.
-Tak.
-Tylko musimy być cicho- Ostrzegam go.
-Spokojnie malutka, damy radę- Uspokaja mnie. W takim razie działaj Verdas.
<<<<<<<<<<<
Hej!
Oto tak prezentuje się kolejny rozdział.
Nie jestem z niego w pełni zadowolona.
Czekam na wasze reakcje na dole :D
Zapraszam was również do zakładki ,,Zapytaj bohatera,,
oraz ma mojego insta: tinitastoeeselll :)
Buziaczki ;*
MD <3



Asia Blanco
OdpowiedzUsuńPrawdziwa perełka!😍
UsuńTak,tak,tak!😁
Leonetta ma romans!💑💏
Co raz bardziej podoba mi się ta wersja tego opowiadania.😃
Trochę szkoda mamy Vilu...😐
Asia Blanco 🤗😘👿
Mrs. Devil
OdpowiedzUsuńOł je Leonek działaj 😂😂
UsuńJortini Blanco
OdpowiedzUsuńKochankowie?
UsuńNiespodziewałam się tego po tobie kochana...
Verdas radze ci..zostaw tą czterdzistolatke i bądź z Violą.
Po cichutku w łóżeczku...ciekawa jestem co by się stało gdyby jej kochana mamusia tam weszła i zobaczyła ich w tej sytuacji.
Czekam na kolejne!
😚😚😚
O ja cie kręcę.
OdpowiedzUsuńOni są kochankami.
Szczerze? Wole to niż żeby byli wrogami.
Zobaczymy co będzie dalej.
Jak na razie bardzo mi się podoba.
Cudowny.
Moje
OdpowiedzUsuńHejka!
UsuńRozdział super!
On i ona są kochankami... O kurcze...
SZOK!
Ciekawe co będzie, jak mama Violetty się dowie...
No tak... Facetom tylko jedno w głowie.
Ciekawe co by było, gdyby mama Vils weszła do środka, a tam Leon: Kochanie, badałem Violettę, bo się źle czuła. Chyba będę musiał cię częściej badać... :)
Hi Hi
Rozdział boski.
Czekam z niecierpliwością na następny.
Buziaki
Miss Blueberry
Obczaję te twoje ,, Ciekawe co by było, gdyby... :p
UsuńRozdział perełka :3
OdpowiedzUsuńPodoba mi się najbardziej ze wszystkich.
Leon był smutny gdy usłyszał że Vilu chce zakończyć ich związek, no i nie odpuścił.
Ale oni trochę niepoważni, matka Violetty i za razem...partnerka Leona śpi za ścianą, a oni się migdalą i seks uprawiają! Nie to że ja jestem przeciwna, wręcz przeciwnie (WTF?) ale jak będą za głośno? Czy coś? Hihi :3
Albo jak Violetta będzie w ciąży...uuu! Ale by było :D
Dobra bo moja wyobraźnia szwankuje :)
Niech Viola zerwie Mike'm a Leon z jej matką, i niech będą happy.
Leonetta forever :3
Ach te twoje pomysły :p
UsuńMoje, moje :D
UsuńCUDNE <3
OdpowiedzUsuńJa nie mogę!
OdpowiedzUsuńTo się naprawdę dzieje?
Jeju cudownie!😍
Mam nadzieję że będę razem...
Tila