28: Masz jeszcze siłę?
-Nie rozumiesz, że między nami wszystko skończone?- Od kilku dni Leon dzwoni do mnie i mówi, że przeprasza, że kocha. Ale skoro wyzywał mnie raz to zrobi to ponownie. A ja nie mam zamiaru być poniżana przez kogoś, a tym bardziej przez osobę, którą kocham.
-Proszę, nie zostawiaj mnie. Przecież się kochamy-Prosi mnie, wręcz błaga, lecz ja jestem nieugięta. Nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki. Mimo, że go wciąż cholernie mocno kocham nie mam zamiaru dać mu drugiej szansy.
-Kochaliśmy dopóki tego nie spierdoliłeś- Czuję jak do moich oczu zbierają się łzy. Nie mam zamiaru pokazywać jak jestem słaba. Mimo, że robię to od kilku dni bez przerwy nie chcę tego teraz. Nie tu.
-Powiedziałem to pod wpływem emocji! Musisz mi uwierzyć. Doskonale wiesz, że jesteś dla mnie najważniejsza. Tylko ty się dla mnie liczysz.
-Skoro ubliżałeś mi raz to zrobisz to ponownie.
-Nie zrobię. Przysięgam.
-Już ci nie wierzę-Z moich czerwonych i opuchniętych gał zaczyna płynąć słona woda rozpaczy, smutku, żalu. Nie mam już zamiaru nad tym już panować.
-Spotkajmy się- Porozmawiam z nim raz i niech da mi święty spokój. Nie mam ochoty na razie go widzieć.
-Jutro w kawiarni przy mojej szkole- Szybko kończę rozmowę. Szybko rzucam się na moją poduszkę i zaczynam w nią głośno krzyczeć. Nienawidzę go, nienawidzę siebie, nienawidzę życia. Po co matka mnie rodziła? Chcę umrzeć, znaleźć się na tamtym świecie. W sumie zawsze można wyjechać. Po ostatniej klasie liceum wyjeżdżam jak najdalej stąd. Chcę zacząć od zera. Może w nowym miejscu poznam nowych znajomych, normalnego chłopaka. Chociaż w tej chwili mam dość chłopów. Potrafią oni tylko sprawiać ból. Moja matka nie jest lepsza. Ta kolacja była tylko po to, aby przedstawić mi nowego chłopaka. A jeszcze niedawno tak rozpaczała za Leonem. Chcę uciec od nich wszystkich! Jak najdalej się da.
Nakładam na moje chude ramiona skórzaną kurtkę i wychodzę z domu mojej przyjaciółki. Chyba będę jej do końca życia wdzięczna, że zgodziła się, abym na jakiś czas u niej zamieszkała. O dziwo jej mama nie miała nic przeciwko. Jest to naprawdę wspaniała kobieta. Można z nią o wszystkim porozmawiać, jest dla mnie drugą matką. Jednak do końca życia nie mogę z nimi mieszkać. Od pierwszego będę pracować w pobliskiej kwiaciarni. Kokosów nie będę zarabiać, ale wystarczy na małe mieszkanko. Moją matkę nawet nie mam zamiaru prosić o pomoc. Mogę umierać z głosu, ale nie pójdę do niej.
Gdy tylko widzę jego, w mojej głowie pojawiają się wszystkie nasze wspólne chwile. Jak przez jedną kłótnię można to wszystko zniszczyć. stop! Ten człowiek mnie zranił! Nie ma już nas, naszych wspólnych chwil. Ich już po prostu nie ma. Gdy tylko mężczyzna mnie spostrzega podchodzi do mnie z ogromnym bananem na twarzy.
-Cześć Violu. Dziękuję, że się zgodziłaś spotkać- Mówi z entuzjazmem. Zaraz go zgaszę.
-Nie ciesz się tak. Chcę to już mieć za sobą i w spokoju to wszystko zakończyć- Mina chłopaka rzednie. I teraz zrobiło mi się go szkoda. Ale on sam sobie na to zapracował. Nikt mu tego nie kazał robić.
-Wróć do mnie- A ten znowu swoje. Czy do tego człowieka docierają moje słowa? Jeden wyraz, trzy literki, które oznaczają sprzeczność. Nie wiem co w tym takiego trudnego.
-Mówiłam ci to już wiele razy- Biorę głęboki oddech, aby się uspokoić. Verdas łapie moją dłoń. Od razu przechodzi mnie dreszcz. Co ten mężczyzna potrafi ze mną zrobić? Nie mam zamiaru wyrywać się z tego blisko- dalekiego uścisku. Jest mi przyjemnie, nawet bardzo. Lecz wiem, że ten czar zaraz pryśnie.
-Nie możemy się rozstać- Mówi mocno tarmosząc moją dłoń.
-Już to zrobiliśmy- Wyrywam moją dłoń z jego stalowego uścisku. Wstaję od stołu i zaczynam się ubierać. Mam dość tej bezsensownej rozmowy. Spotkałam się z nim raz i więcej nie mam zamiaru. Nic więcej nie mówiąc wychodzę z kawiarni. Jednak szatyn nie ma zamiaru dać za wygraną. Skąd w nim tyle siły na walkę?
-Nie możesz tak tego skończyć- Łapie mnie za ramiona i przyciąga do siebie. Gdy tylko do moich nozdrzy dociera jego miętowy oddech moje ciało zaczyna delikatnie drżeć. Muszę to jakoś opanować. Problem jest w tym , że nie wiem jak. To jest silniejsze ode mnie.
-Masz jeszcze siłę?
-Na co siłę?
-Na walkę.
-Walkę o co?
-O nas- Nas, których już nie ma.
-Moja miłość do ciebie daje mi siłę- Od razu w moim sercu robi się gorąco. Tylko jego słowa potrafia doprowadzić mnie do takiego stanu.
-Nie rozumiesz, że mnie zraniłeś?! Nie ufam ci już! I jeszcze te cholerne wybuchy agresji! Co się z tobą dzieje?!
-Z czasem się wszystkiego dowiesz- Pan Tajemniczy. Od teraz tak będę na niego mówić. Pan Tajemniczy. Nawet ciekawie.
-Wolę teraz. Chyba, że ci jednak na mnie nie zależy- Co z tego, że jesteśmy na środku ulicy i każdy się na nas głupio patrzy. To mnie teraz najmniej obchodzi.
-Bardzo zależy- Chłopak chyba żeby to udowodnić mocno mnie całuje. Mimo, że pragnę tego pocałunku nie mogę okazać słabości. Nie będę łatwa. Nie mam zamiaru być. Szybko się od niego odrywam. Szybko od niego odbiegam. Ostatnie co pamiętam to krzyk Leona i ogromny ból w okolicach nóg.
<<<<<<<<<<<<<<<<
Hej!
Ten rozdział mi wyszedł badziewnie :/
Nie jestem z niego zadowolona.
Jest mega krótki, bez sensu.
Przepraszam :(
Do zoba w następnym buziaczki ;*



Asia Blanco
OdpowiedzUsuńZa dużo dramy na tym blogu, za dużo...
UsuńViola miała wyoadek.
Co z nią teraz będzie?
Spróbuj ją tylko na wózek dać.
Osobiście ci za to oczka wydrapie, tylko najpierw w samolt wsiąde.
3 godzinki i będę u Ciebie, więc uważaj.
Asia Blanco 👿
Już się boję :) xD
UsuńTa od dram- Mrs. Devil
OdpowiedzUsuńCudowny rozdział ❤
UsuńWypadek? 😱 Straci czucie w nogach? Zrobisz tak, a obiecuję, że u mnie za ciekawie nie będzie 😂
Pozdrawiam
Mrs. Devil ❤
Szantaż powiadasz? 😂😂
UsuńEmilia
OdpowiedzUsuńJortini Blanco
OdpowiedzUsuńNo i co dalej?
UsuńWiem,że uwielbiasz dramy i kochasz kończyć w takich momentach. Ale wiedz,że ja nie lubię.
A poza tym rozdział super.
Leon jakiś tajemniczy się stał. Tajemnice z przeszłości? Coś strasznego?
A co z Viola? Straci czucie w nogach? Będzie kaleką? Pozwoli Verdasowi naprawić swój błąd ?
Pozwoli mu się nią opiekować (jakby została kaleką) I wróci do niego?
Czekam na kolejny.😍
Ile pytan 😱
UsuńMiss Blueberry <3
OdpowiedzUsuńMaddy
OdpowiedzUsuńNo ty sobie ze mnie żartujesz!
UsuńJak mogłaś skończyć w takim momencie?!
Co jej się stało?
Co teraz będzie?
Rozstali się i co teraz? No kurde oni muszą do siebie wrócić.
Dram nigdy za wiele, ale nie pomyślałam nawet, że znowu się coś wydarzy.
O nie!
Dawaj mi tu następny, bo wiem gdzie mieszkasz i cie dopadne!
A jak nie to ja już coś wymyśle.
Znam speca od tego i owego i on mi pomoże.
Cudowny, ale co dalej?!
Maddy ❤
Nie strasz😂
UsuńDziękuję ❤❤
Tila
OdpowiedzUsuńŁoł, łoł, łoł...
UsuńNie tak szybko, powoli...
Gdzie ci się tak Vils śpieszy?
Wyjeżdżać?
No po co...?
Po co...?😏
Przecież tu jest Lajon😂❤
Może jeszcze statkiem odopłyniesz? No co ty?
Leona chcesz zostawić? To nie Titanic😅
To nie że teraz oglądam właśnie Titanica i wgl... ale... no nic😂😂
Ok teraz na poważnie...
Się teraz zacznie!
No czego ona nie może mu wybaczyć!? Przecież on jej nie zdradził a ni nic tylko no... wiadomo
I jeszcze ten wypadek pod koniec, no nie mogę!
Oni muszą być razem!
Ja wcale nie płacze, wcale...
Co tam Titanic tu jest dramat
Czekam na next
Z pozdrowieniem od Titanica😂❤
Tila❤
też to ogl :p
UsuńPozdro <3
Rozdział cudowny. Doczekałam sie ☺ Czekam na kolejny. Pozdrawiam 😘
OdpowiedzUsuńDziękuję <3
UsuńBuziaczki ;*
Świetny 😘
OdpowiedzUsuńDziękuję ;*
Usuńświetny <3
OdpowiedzUsuńDziękuję <3
UsuńCO CO CO??
OdpowiedzUsuńŻadnych wypadków!
Rozdział cudowny, szkoda, że tak późno znalazłam bloga :(
Będę wbijać częściej :)
Zajrzyj też do mnie: http://lajonettamiloscnazawsze.blogspot.com/
napewno wpadnę ;p
UsuńDziękuję misia <3