27: Dziwka


                                          Dla wszystkich moich czytelników <3



To już za dwa dni. Za dwa jest moje ukochane święto. Boże Narodzenie. Chyba nie ma osoby, która nie kochałaby tego święta. Ten zapach świątecznych potraw, wspólne ubieranie choinki, jak ja to kocham. Jednak te święta będą inne. Bez mojej mamy, która od tamtego zdarzenia się nawet do mnie nie odezwała. Ja nie mam zamiaru jako pierwsza się do niej odzywać. Rozumiem, że święta to czas pojednania, miłości, ale nie w moim przypadku. Wiem, że ja też jej zrobiłam wiele złego, ale nigdy nie wpadłabym na pomysł, żeby ją uderzyć. Ta kobieta jest jakaś dziwna.

-Leon, rusz dupe i powieś te lampki - Naskakuje na mojego chłopaka. Od rana tylko siedzi i nic nie robi. Nie mam zamiaru sama wszystkie robić, a on przyjdzie na gotowe.
-Skarbie, daj mi pięć minut- Błaga zrezygnowany. Czym on tak się zmęczył? Obijaniem się?
-Nie ma mowy. A tak w ogóle co my będziemy robić w święta?
-Pojedziemy do moich rodziców, bo do twojej mamy to chyba tak nie za bardzo- Odpowiada wyciągając z niewielkiego kartonu lampki, które zaraz będą wisieć na poręczy przy schodach.
-Nie mam zamiaru do niej jechać- Nawet jakby mi dopłacali to moja noga w tym domu nie postanie. Po salonie roznosi się głos telefonu Verdasa. Mężczyzna do niego niespiesznie podchodzi.
-Monica?- Pyta zdziwiony. Patrzę na niego zszokowana. Chce pojednania? Tsa, już to widzę.
-Odbierz, jestem bardzo ciekawa co chce- Mówię podekscytowana.
-Mam lepszy pomysł, ty odbierz- Zanim zdążę coś odpowiedzieć szatyn już naciska zieloną słuchawkę i przykłada mi telefon do ucha. Mężczyźni.
-Halo?
-Cześć córeczko- Córeczko? Ile ta kobieta ma twarzy?
-Teraz córeczko?- Pytam się jej z pogardą. Może jest w ciąży i dlatego ma taki zmienny nastrój. Oby nie. Bo pewnie byłoby to dziecko mojego chłopaka, ale przecież  od kilku miesięcy nie było między niby zbliżenia.
-Chciałam was przeprosić, obojga. Są święta, zawsze je spędzałyśmy razem, a teraz jesteśmy osobno z naszej winy. Przyjedziecie na kolację wigilijną?- Nie mam zielonego pojęcia co powiedzieć. Z jednej strony nie chcę mieć z własną matką kłopotów, lecz z drugiej cały czas mam do niej urazę. Lecz ja nie jestem wcale lepsza. Zachciało mi się romansu.
-Przyjedziemy mamo.
-Bardzo cię cieszę- Słyszę w jej głosie ogromny entuzjazm. Ja też jestem w pewnym sensie szczęśliwa.

-Ale czemu nie chcesz ze mną jechać?- Od ponad pół godziny sprzeczam się z Verdasem o to, czemu nie chcę odwiedzić mojej matki. Rozumiem, że to jego była, ale jednak to rodzicielka jego dziewczyny. Mógłby zrozumieć.
-Bo to idiotyczny pomysł- Mówi to samo zdanie po raz kolejny. Nie poda jakiegoś sensownego argumentu, tylko nawala tym samym.
-To jest matka twojej dziewczyny do cholery!
-Ale też jest to moja była! Nie rozumiesz, że nie mam ochoty się z nią widzieć. Nie po tym co jej oboje zrobiliśmy- Mężczyzna wstaje energicznie z kanapy. Idę za nim w stronę naszej sypialni.
-Ale ona też mi zrobiła przykrość.
-Gdybyś mnie nie uwiodła nie byłoby tego całego cyrku!- Słucham? On żałuje tego, że ze mną jest. Teraz przegiął.
-Ja cię uwiodłam?! Kto jako pierwszy pod stołem mnie macał, kto gdy mama nie widziała przytulał i mówił czułe słówka?
-Gdybyś chciała to byś mi się opierała!- W moich oczach zbierają się łzy. Jego słowa serio bolą. Czuję się okropnie.
-Gdybyś naprawdę kochał moją mamę nie zaczynałbyś ze mną czegokolwiek- Stąpamy po naprawdę cienkim lodzie. Chyba trwa nasza pierwsza kłótnia. Nienawidzę ich.
-Ty też gdybyś ją kochała i miała do niej i siebie szacunek nie wskakiwałabyś mi do łóżka- Czy on właśnie twierdzi, że jestem dziewczyną lekkich obyczajów? Nie mam zamiaru dać się mu poniżać. Od początku byłam mu tylko do tego potrzebna?
-Robiłam to z tobą, bo cię kochałam. Doskonale wiesz, że to ty byłeś tym pierwszym- łkam. To boli gdy osoba, którą kochasz mówi ci tak przykre rzeczy. Mam nadzieję, że to jakiś chory sen, z którego się zaraz obudzę.
-Jak mogłem być twoim pierwszym, skoro twoja błona była już naruszona?-Pyta się mnie z przekąsem. Nie mam ochoty tego wspominać.
-Dla mnie byłeś tym pierwszym- Łzy płyną po moich policzkach same. Nie panuję nad tym. Nie zna mojej przeszłości! Nikt nie zna. I tak ma już pozostać. Wychodząc z naszej sypialni cała zdenerwowana słyszę słowa, które mnie najbardziej ranią. Słowa, których mu nie wybaczę.
-Dziwka- Mówi cicho, lecz tak żebym to usłyszała. Odkręcam się w jego stronę. Uderzam go z całej siły w policzek. Chłopak syczy pod wpływem bólu.
-Słucham?
-To co słyszałaś!- Mówi z pogardą. Co się mu stało?
-Nienawidzę cię. Jak mogłam pokochać kogoś takiego? Żałuję każdej chwili spędzonej z tobą!-Krzyczę mu te raniące słowa prosto w twarz. Widzę, że słowa chyba do niego nie docierają.
-Ja tak samo. Nie wiem jak mogłem pokochać kogoś tak sukowatego- Teraz już ryczę. Nienawidzę go z całego serca! Jak można w przeciągu kilku minut się tak zmienić! A co jeśli tamten sen to prawda?
-Nie dam ci się poniżać. Z nami koniec- Szybko otwieram ogromną szafę i zaczynam pakować wszystkie swoje rzeczy w pośpiechu. Wolę spać na ulicy niż być blisko niego. Chłopak chyba dopiero wybudza się z transu, bo do mnie podchodzi.
-Nie możesz ode mnie odejść.
-Właśnie to robię. Mogłeś wcześniej się zastanowić co mówisz- Gdy mam już wychodzić z teraz już jego sypialni Leon mocno łapie mnie za ramiona i przyciąga do siebie. Dzieli nas może pięć centymetrów. W jego oczach nie widzę żadnych uczuć. Złości, nienawiści, a tym bardziej miłości. Boję się go.
-Nie możesz ode mnie odejść- Jego głos znacznie się zmienił. Jest o wiele łagodniejszy.
-Zostaw mnie w spokoju- Syczę.
-Kocham cię. Nie możesz tego zakończyć- Nagle widzę w nim małego, zagubionego chłopca. Powoli mięknę. Bądź silna Castillo!
-Mogłeś myśleć wcześniej zanim zacząłeś mnie wyzywać-Tak, aby chłopak nie zdążył nic powiedzieć wychodzę z domu. Chyba nie mam innego wyjścia jak pójście do mojej matki.
<<<<<<<<<<<<,
Hej!
Miałam chwilowy zanik weny, ale ona wróciła więc proszę się cieszyć xD
W opku Boże Narodzenie, a u nas Wielkanoc ;D
Z tej okazji chciałam życzyć wam wesołych świąt, smacznego jajka, wesołego śmigusa- dyngusa oraz wszystkiego co najlepsze.
Przepraszam, ale nie jestem najlepsza w składaniu życzeń :/

A co do rozdziału:
Nie zabijajcie mnie ;)
Oczywiście Mrs. Devil się cieszy, bo drama to jej życie, narkotyk
#drama
Zapraszam was do komentowania :)
JESZCZE RAZ WESOŁYCH ŚWIĄT MISIE <3 <3

Komentarze

  1. Odpowiedzi
    1. Leoś największym debilem chodzącym na tym świecie!
      Debil jakich mało.
      (Chociaż znam takiego drugiego.😉)
      Jak on mógł jej powiedzieć, że jest dziwką?!
      Oby mu wybaczyła.
      Nawet jeśli jest debilem, to oni powinni być razem.

      Czekaj! Violka została zgwałcona?
      Tylko kto jej to zrobił?

      Perełka. 😍

      Asia Blanco🐨

      Usuń
    2. Nic nie było o zgwałceniu😂😂

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Nareszcie coś się dzieje XD
      Najlepsze w dramie jest gdy się kończy i jest tak sweet 😀
      Mam omamy czy przeczytałam, że Violetta mogłabyć kiedyś zgwałcona? 😱😱😱😱
      Ale ciekawie byłoby, gdyby okazało się, że została zgwałcona. Drama kolejna byłaby xD
      Rozdział cudo i czekam na next
      Pozdrawiam

      Mrs. Devil ❤

      Usuń
    2. I ten GIF 😍 Caroline ❤

      Usuń
    3. Ahh😂😂
      Dzieje się dzieje 😂

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Co jest z jej kontem? I innych. Blogi też nie działają :(

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Pogodzisz ich prawda?😢
      Jak pewnie wiesz...(jeśli nie to się do wiesz) Nie cierpie Dramatów.
      Ale rozdział super.
      😍😍
      Ten facet jest dziwny!
      Najpierw ją wyzywa od suk i dziwek a potem mówi że ją kocha... Dziwny jesteś Leoś. Masz okres?😂
      Co do życzeń...to Wesołych świąt.
      😍😍😍😚😚
      I wpadaj do mnie 😉

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. Hejka?!
      A może powinnam napisać już nie żyjesz?!
      A tak serio Hej!
      Rozdział boski!

      "-Cześć córeczko- Córeczko? Ile ta kobieta ma twarzy?"
      Hmm pięćdziesiąt :)
      "-Gdybyś mnie nie uwiodła nie byłoby tego całego cyrku!- Słucham? On żałuje tego, że ze mną jest. Teraz przegiął." Ty debilu, idioto, ty... UGH! Nie mam na ciebie cymbale słów!
      "-Ty też gdybyś ją kochała i miała do niej i siebie szacunek nie wskakiwałabyś mi do łóżka" O ty chamie bezczelny chyba chcesz, żebym Ci przyłożyła i wtedy władowałbyś w szpitalu!
      "-Dziwka- Mówi cicho, lecz tak żebym to usłyszała. Odkręcam się w jego stronę. Uderzam go z całej siły w policzek." Dziwka?! Dziwka?! Ty ty wyciągnąłeś za dużo z tych swoich spodni! O nie, nie będzie żadnych więcej badań, ty dziadu!
      "-Ja tak samo. Nie wiem jak mogłem pokochać kogoś tak sukowatego" A jak ona mogła pokochać ciebie durniu! Było trzeba pilnować się i być z jej matką, ale nie! Pociągała cię młodsza!
      "-Nie dam ci się poniżać. Z nami koniec- Szybko otwieram ogromną szafę i zaczynam pakować wszystkie swoje rzeczy w pośpiechu. Wolę spać na ulicy niż być blisko niego. Chłopak chyba dopiero wybudza się z transu, bo do mnie podchodzi.
      -Nie możesz ode mnie odejść."
      Brawo Violetta! Tylko lepiej nie do matki, bo ona pewnie coś wykombinuje!
      Leon! Tak, właśnie odejdzie i cię zostawi SAMEGO. Będziesz miał święty spokój i nie będziesz musiał oglądać tej "Dziwki".
      "-Kocham cię. Nie możesz tego zakończyć- Nagle widzę w nim małego, zagubionego chłopca. Powoli mięknę. Bądź silna Castillo!"
      Kocham cię?! Ty głąbie! Właśnie sam to zniszczyłeś!

      A tak właściwie... Czy on jest chory na coś? Często jest taki wybuchowy i agresywny, więc...
      Chyba coś wydarzyło się w jego przeszłości...

      Czekam na następny rozdział z niecierpliwością.

      Buziaki
      Miss Blueberry


      Usuń
    2. kocham to twoje wyzywanie :p <3

      Usuń
    3. To szczera prawda o nim...
      (a później jak będą razem, to będzie Leoś...)

      Usuń
  6. Odpowiedzi
    1. Heh...
      Okay...
      Jest super a zarazem do dupy...😅😦
      Jak ten dekiel mógł tak powiedzieć?!
      "Dziwka"
      Pff...
      A on... on...
      Dziwak!
      Co za jełop
      Po części to rozumiem, no bo kto chciałby spędzać święta ze swoją byłą?
      A może to był plan matki!!
      Żeby ich zaprosić bo jak ona przeprosi swoją córeczkę i wgl to wiadomo że ona przyjdzie a on nie!
      Co za babsztyl!
      A późnej wróci do nej. Jeszcze czego!
      Proszę niech znajdzie sobie jakiś hotel czy cokolwiek tylko nie do matki!
      Błagam!
      Menda myśli że będzie miała satysfakcję...
      O nieee!
      Nie u mnie!
      Pogodzą się... prawada?
      Chociaż coś się dzieje!
      Ale jednak wolę jak jakaś laska podrywa Lajona i Vils jest zazdrosna i się prawdę mówić rzuca się na niego😂😂
      Czekam na next

      Tila💓

      Usuń
    2. no no, dziwak z niego ;p

      Usuń
  7. Cudo! Mają cię pogodzić! Ja dram nie lubię :p

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty