ROZDZIAŁ VII "Mama?"
Ubrana w moją ulubioną czarną, do połowy uda spódnicę od Dior, oraz koszuli z dekoltem od Chanel i piętnasto centymetrowych szpilek od Prady, kieruję się z mojej łazienki do kuchni, bo znając życie to Angeles jest już i pije sobie kawę z mlekiem. Nie myliłam się ma założoną nogę na nogę, w jednym ręku trzyma gazetę, a w drugiej filiżankę z kofeiną.
- Hej Angie- całuje ją w policzek.
- Cześć skarbeńku- te jej zdrobmnienia nigdy mi się nie znudzą.
- Dlaczego robiłaś śniadanie, jesteś gościem ja powinnam je zrobić- mówię z wyrzutami
- Jakim gościem Violu? Sami swoi- broni się
- Niech ci będzie. Jak się spało?- posyłam jej ciepły uśmiech
- Bardzo dobrze- odpowiada mi tym samym.
- Ja niestety muszę jechać do firmy, a ty kiedy jedziesz?
- Dzisiaj, pewnie jak wrócisz to mnie nie będzie- odrazu zrobiło mi się smutno, moja jedyna rodzina, moja najukochańsza ciocia wyjeżdża- Ale Violu, jak chcesz to możesz przyjechać do nas na święta z Leonem- no właśnie, z Leonem, oszukałam moją ciocie, przyjaciółkę, jestem okropna.
- Jak będzie chciał, to na pewno przyjedziemy- posyłam jej coś na kształt uśmiechu.
- A będzie Carol?- to jest córka mojej cioci, od zawsze się nie lubiłyśmy, to przez nią wyjechałam z Seattle, pięć lat temu odbiła mi chłopaka Zayna, a tak dokładniej, to przyłapałam ich jak się pieprzyli w MOJEJ sypialni. Ta suka od zawsze próbowała wyrywać mi moich chłopaków. Na samo wspomienie jej kłamliwej mordy robi mi się nie dobrze.
- Będzie, ale proszę nie przejmuj się nią- prosi mnie, wręcz błaga
- Dobrze,postaram się, dobra lecę pa
- Pa Violu
~*~
Cholera! Jestem już spóźniona dziesięć minut. Jak najszybciej wchodzę do naszej firmy, biegnę, a w tych szpilkach to nie jest łatwe. Szybko wchodzę do windy. Dlaczego ona tak wolno jedzie?! Po chwili jestem już na odpowiednim piętrze, szybkim krokiem wchodzę do naszego biura, Leon oczywiście siedzi przy swoim biurku.
- Hej Leoś, przepraszam za spóźnienie, ale Angie wyjeżdża i się z nią musiałam pożegnać- mówię dysząc.
- Nic się kociaku nie stało- wstaje i całuje mnie bardzo namiętnie jednocześnie ściskając moje pośladki.
- Dobra kocie, trzeba wracać do pracy- mówię po oderwaniu.
- No dobra- mówi nie za bardzo szczęśliwy.
~*~
Pracujemy od kilku godzin,muszę przyznać, że trochę zgłodniałam.
- Skarbie, pójdziemy coś zjeść?- Leon spojrzał na mnie znad dokumentów
- Jasne kochanie- posyła mi seksowny uśmiech.
Trzymając się za ręce wychodzimy z mojego biura. Odrazu oczy wszystkich naszych pracowników zostały skierowane na nas, te puste lale pokazywały Leonowi sztuczne uśmiechy, gdyby mogły to pewnie pieprzyłyby się z nim teraz i tu.
~*~
Postanowiliśmy, że zjemy obiad we włoskiej restauracji. Siadamy do wolnego stolika.
- Skarbie, na co masz ochotę?- pyta się pokazując tylko oczy znad karty danr, wygląda to naprawdę bardzo śmiesznie.
- Na pizzę- odpowiadam przez śmiech, Verdas śmieje się razem ze mną, mogłabym oddać wszystko za jego uśmiech.
Po chwili przychodzi do nas kelner i składamy nasze zamówienia.
- A Leon zapomniała bym, wiesz,że moja ciocia myśli, że jesteśmy parą- on tylko przytakuje głową- i ona zaprasza nas na święta, oczywiście nie musisz się zgadzać- Leon się zastanawia, chłopie no mów!
- W sumie to mogę z tobą pojechać- posyła mi swój perlisty uśmiech
- W takim razie lecimy za tydzień rano.
- Ok
Po chwili dostajemy naszą pizzę. Boże, lepszej w życiu nie jadłam. Tak mi smakowała, że zjadłam cztery kawałki. Po posiłku wróciliśmy do firmy, aby dalej, niestety pracować.
- Kocie, a może po pracy pojedziemy do mnie?- proponuje mi szatyn
- A po co? - postanawiam się z nim trochę podroczyć.
- A żeby poćwiczyć- mówi ze cwaniackim uśmiechem
- A no to się skuszę.
- Violu jedziemy, jest już 17, koniec naszej pracy na dzisiaj
-Ok- zabraliśmy swoje rzeczy i wyszliśmy z firmy.
~*~
Od progu domu Leona zaczynamy się całować, chłopak kopnięciem zamyka drzwi, cały czas się całując chcemy się kierować w stronę sypialni, niestety nie możemy
- Synku- głos jakieś kobiety przerywa nam
-Mama?- czyli jego rodzice do niego przyjechali.
- Tak, postanowiliśmy Cię odwiedzić, bo dawno się nie widzieliśmy- odpowiada miłym głosem kobieta, ja stoję obok Leona, który mnie obejmuje w pasie.
- Nie mogliście zadzwonić?- mówi z wyrzutami Leon
- Przepraszam, a co to jest za kobieta?- wskazuje na mnie
- Mamo to jest Violetta, moja dziewczyna.
-W takim razie bardzo mi miło panią poznać- posyła mi bardzo miły uśmiech
- Mi również- odpowiadam jej tym samym.
- No Leon, jeśli to będzie moja synowa, to moje marzenie się spełni, a jak jeszcze będziecie mieć dzieci, to będę w niebo wzięta.
-Mamo- karci ją mój "Chłopak"
-No dobrze, my już wam nie przeszkadzamy- mówi tata Leona.
- Dobrze, narazie- całuje swoich rodziców
- Do widzenia- również się z nimi żegnam
- Do zobaczenia dzieci, a i zapraszamy was jutro do nas na kolację- mówi mama Leona.
-Na pewno przyjdziemy- odpowiada Leon
- Bądźcie na osiemnastą- mówi tata szatyna
-Dobrze, pa
-Pa- gdy tylko rodzice Verdasa wyszli, dosłownie rzucił się na mnie, przenieśliśmy się do jego sypialni. Zaczął szukać suwaka od mojej sukienki, a ja zaczęłam rozpinać guziki jego koszuli. Po niedługim czasie byliśmy nadzy, nasze ciała stały się jednością. "Ćwiczyliśmy" jeszcze bardzo długo.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Siemka!! Witam was w nowym rozdziale8) Dzisiaj trochę krótszy, przepraszam was za to ;( Obiecuję, że następny będzie dłuższy :D
Do zobaczenia B)
- Hej Angie- całuje ją w policzek.
- Cześć skarbeńku- te jej zdrobmnienia nigdy mi się nie znudzą.
- Dlaczego robiłaś śniadanie, jesteś gościem ja powinnam je zrobić- mówię z wyrzutami
- Jakim gościem Violu? Sami swoi- broni się
- Niech ci będzie. Jak się spało?- posyłam jej ciepły uśmiech
- Bardzo dobrze- odpowiada mi tym samym.
- Ja niestety muszę jechać do firmy, a ty kiedy jedziesz?
- Dzisiaj, pewnie jak wrócisz to mnie nie będzie- odrazu zrobiło mi się smutno, moja jedyna rodzina, moja najukochańsza ciocia wyjeżdża- Ale Violu, jak chcesz to możesz przyjechać do nas na święta z Leonem- no właśnie, z Leonem, oszukałam moją ciocie, przyjaciółkę, jestem okropna.
- Jak będzie chciał, to na pewno przyjedziemy- posyłam jej coś na kształt uśmiechu.
- A będzie Carol?- to jest córka mojej cioci, od zawsze się nie lubiłyśmy, to przez nią wyjechałam z Seattle, pięć lat temu odbiła mi chłopaka Zayna, a tak dokładniej, to przyłapałam ich jak się pieprzyli w MOJEJ sypialni. Ta suka od zawsze próbowała wyrywać mi moich chłopaków. Na samo wspomienie jej kłamliwej mordy robi mi się nie dobrze.
- Będzie, ale proszę nie przejmuj się nią- prosi mnie, wręcz błaga
- Dobrze,postaram się, dobra lecę pa
- Pa Violu
~*~
Cholera! Jestem już spóźniona dziesięć minut. Jak najszybciej wchodzę do naszej firmy, biegnę, a w tych szpilkach to nie jest łatwe. Szybko wchodzę do windy. Dlaczego ona tak wolno jedzie?! Po chwili jestem już na odpowiednim piętrze, szybkim krokiem wchodzę do naszego biura, Leon oczywiście siedzi przy swoim biurku.
- Hej Leoś, przepraszam za spóźnienie, ale Angie wyjeżdża i się z nią musiałam pożegnać- mówię dysząc.
- Nic się kociaku nie stało- wstaje i całuje mnie bardzo namiętnie jednocześnie ściskając moje pośladki.
- Dobra kocie, trzeba wracać do pracy- mówię po oderwaniu.
- No dobra- mówi nie za bardzo szczęśliwy.
~*~
Pracujemy od kilku godzin,muszę przyznać, że trochę zgłodniałam.
- Skarbie, pójdziemy coś zjeść?- Leon spojrzał na mnie znad dokumentów
- Jasne kochanie- posyła mi seksowny uśmiech.
Trzymając się za ręce wychodzimy z mojego biura. Odrazu oczy wszystkich naszych pracowników zostały skierowane na nas, te puste lale pokazywały Leonowi sztuczne uśmiechy, gdyby mogły to pewnie pieprzyłyby się z nim teraz i tu.
~*~
Postanowiliśmy, że zjemy obiad we włoskiej restauracji. Siadamy do wolnego stolika.
- Skarbie, na co masz ochotę?- pyta się pokazując tylko oczy znad karty danr, wygląda to naprawdę bardzo śmiesznie.
- Na pizzę- odpowiadam przez śmiech, Verdas śmieje się razem ze mną, mogłabym oddać wszystko za jego uśmiech.
Po chwili przychodzi do nas kelner i składamy nasze zamówienia.
- A Leon zapomniała bym, wiesz,że moja ciocia myśli, że jesteśmy parą- on tylko przytakuje głową- i ona zaprasza nas na święta, oczywiście nie musisz się zgadzać- Leon się zastanawia, chłopie no mów!
- W sumie to mogę z tobą pojechać- posyła mi swój perlisty uśmiech
- W takim razie lecimy za tydzień rano.
- Ok
Po chwili dostajemy naszą pizzę. Boże, lepszej w życiu nie jadłam. Tak mi smakowała, że zjadłam cztery kawałki. Po posiłku wróciliśmy do firmy, aby dalej, niestety pracować.
- Kocie, a może po pracy pojedziemy do mnie?- proponuje mi szatyn
- A po co? - postanawiam się z nim trochę podroczyć.
- A żeby poćwiczyć- mówi ze cwaniackim uśmiechem
- A no to się skuszę.
- Violu jedziemy, jest już 17, koniec naszej pracy na dzisiaj
-Ok- zabraliśmy swoje rzeczy i wyszliśmy z firmy.
~*~
Od progu domu Leona zaczynamy się całować, chłopak kopnięciem zamyka drzwi, cały czas się całując chcemy się kierować w stronę sypialni, niestety nie możemy
- Synku- głos jakieś kobiety przerywa nam
-Mama?- czyli jego rodzice do niego przyjechali.
- Tak, postanowiliśmy Cię odwiedzić, bo dawno się nie widzieliśmy- odpowiada miłym głosem kobieta, ja stoję obok Leona, który mnie obejmuje w pasie.
- Nie mogliście zadzwonić?- mówi z wyrzutami Leon
- Przepraszam, a co to jest za kobieta?- wskazuje na mnie
- Mamo to jest Violetta, moja dziewczyna.
-W takim razie bardzo mi miło panią poznać- posyła mi bardzo miły uśmiech
- Mi również- odpowiadam jej tym samym.
- No Leon, jeśli to będzie moja synowa, to moje marzenie się spełni, a jak jeszcze będziecie mieć dzieci, to będę w niebo wzięta.
-Mamo- karci ją mój "Chłopak"
-No dobrze, my już wam nie przeszkadzamy- mówi tata Leona.
- Dobrze, narazie- całuje swoich rodziców
- Do widzenia- również się z nimi żegnam
- Do zobaczenia dzieci, a i zapraszamy was jutro do nas na kolację- mówi mama Leona.
-Na pewno przyjdziemy- odpowiada Leon
- Bądźcie na osiemnastą- mówi tata szatyna
-Dobrze, pa
-Pa- gdy tylko rodzice Verdasa wyszli, dosłownie rzucił się na mnie, przenieśliśmy się do jego sypialni. Zaczął szukać suwaka od mojej sukienki, a ja zaczęłam rozpinać guziki jego koszuli. Po niedługim czasie byliśmy nadzy, nasze ciała stały się jednością. "Ćwiczyliśmy" jeszcze bardzo długo.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Siemka!! Witam was w nowym rozdziale8) Dzisiaj trochę krótszy, przepraszam was za to ;( Obiecuję, że następny będzie dłuższy :D
Do zobaczenia B)


Maddy
OdpowiedzUsuńVils poznała rodziców Leona.
UsuńKolacja u jego rodziców, a za tydzień wspólny wyjazd na święta.
Nieźle się zapowiada.
Ciekawe czy córka Angie będzie dobierała się do Leona.
Violce smakowała pizza czy chodzi o coś innego?
Cudowny.
Czekam na next :*
Buziaczki :* ❤
Maddy ❤
Patty;) Super
OdpowiedzUsuńWspaniały rozdział :*
UsuńAngie wyjechała, a szkoda, ale na święta zaprosiła
Ta cała Carol może się dobierać do Verdasa! A niech się trzyma od niego z daleka
Jaki wstyd, ja na miejscu Violi spaliłabym buraka w mieszkaniu Verdasa
Ten ich związek się powiększa, są postępy
Trzymali się publicznie za ręce w firmie i przedstawiają się bliskim jako para
Czekam na next
Patty;*
Vicky
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńMiss Blueberry
OdpowiedzUsuńDziękuję za miejsce.
UsuńRozdział cudowny.
Violetta poznała rodziców swojego "chłopaka".
Jadą razem.
Świetny!
Pozdrawiam
Miss Blueberry
Asia Blanco
OdpowiedzUsuńDziękuję za zajęcie miejsca.
UsuńRozdział cudowny.
Kolejne osoby myślą, że Leon i Violetta są parą
Violetta zaprasza Leona na święta, słodko.
Pisz szybko następny rozdział.
Pozdrawiam, Asia Blanco.
Ps. Zapraszam do mnie na nowy rozdział.
mojawlasnahistorialeonetta.blogspot.it
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńświetny ♥
OdpowiedzUsuńEmily ♥