ROZDZIAŁ V " Nie umiem ci odmówić"
Pierwsze co,gdy się budzę to czuję ogromny ból w miejscu intymnym, ale dlaczego? Czy ja?? A no tak, przecież w nocy ja i Leon... ale co ja teraz zrobię? Zniszczyliśmy naszą przyjaźń. Niepewnie otwieram oczy, szatyn oplątał mnie niczym bluszcz. Jego głową spoczywa w zagłębieniu mojej szyi, prawa ręka spoczywa na mojej piersi, lewa trzyma mnie w tali, a jego nogi są poplątane z moimi. Postanowiłam się trochę na niego popatrzeć, jego włosy są w idealnym nieładzie, jego odkryty, umięśniony tors. Zaczęłam go delikatnie dotykać, ale tak, żeby go nie obudzić. Po około kilku minutach zobaczyłam, że zaczął się budzić
- Hej- powiedział zaspanym głosem, a następnie pocałował mnie w ramię
- Hej, mam do ciebie pytanie- muszę się go o to zapytać, żeby wiedzieć na czym stoję
- W takim razie słucham- mówił przytulając mnie do siebie jeszcze bardziej
- Czy to coś dla ciebie znaczyło?- zaczął się zastanawiać. No chłopie gadaj!
- Dla mnie to czysty seks, a dla ciebie? - I co mam mu kuźwa odpowiedzieć?
- Dla mnie też- skłamałam, no a co mam zrobić? Powiedzieć mu, że mi się podoba i znaczyło to dla mnie bardzo dużo, na pewno tak nie zrobię, moje rozmyślania przerwał właśnie on
- Violu mam dla ciebie propozycję
- Tak?- zapytałam zaciekawiona
- Co powiesz na przyjacielski seks? Dobrze wiemy, że mi jest dobrze z tobą, a tobie ze mną- Teraz to mnie totalnie rozwalił, może się zgodzić, ale z drugiej strony jeszcze bardziej się w nim zakocham,ale z drugiej strony jest strasznie dobry w łóżko, więc czemu by nie skorzystać?
- W sumie czemu nie?
- No to fajnie zasada jest tylko jedna, jeżeli na przykład ja mam ochotę to ty nie możesz mi odmówić i na odwrót
- Dobrze, tylko wiesz, że podczas okresu nie mogę?
-Wiem, debilem nie jestem- powiedział z lekką ironią
- Właśnie chyba jesteś- powiedziałam przez śmiech
- Wiesz co foch!- Udał obrażonego
- Kocie, na mnie się złościsz?
- Musisz mnie jakoś przeprosić- powiedział z chytrym uśmiechem
- No dobrze.- zaczęłam masować jego przyjaciela, i jednocześnie całować go w szyję.
- Co ty wyprawiasz?- zapytał i jęczał.
- Jak to co, przepraszam cię- mówiąc dalej masowałam jego przyrodzenie
- J...a zzarrazz nnie wwytrzzyyymamm- jęczał mi do ucha, ja nic więcej nie mówiąc zanurkowałam pod kołdrę i zrobiłam mu dobrze. Po chwili spuścił mi się do ust, wszystko połknęłam i zlizałam tak, żeby nic się nie zmarnowało. Gdy chciałam wstać, Leon zaczął mnie całować...
~*~
Zmęczona kładę moją głowę na spocony tors szatyna.
- No to co, idziemy na śniadanie? -Zapytałam z delikatnym uśmiechem
- Kocie wykończyłaś mnie, nie mam siły- powiedział zdyszany
- Oj no chodź- powiedziałam wstając
- Pójdę, jeżeli weźmiemy razem przysznic
- No dobra
Po chwili jesteśmy już w łazience, wchodzimy razem do kabiny a następnie zamykamy drzwi. Myjemy się nawzajem, przez co dużo się śmiejemy.
- Co powiesz na szybki numerek? - zapytał z uśmiechem mój towarzysz
- Nie umiem ci odmówić- Gdy już chciałam się na niego nabić odsuną się ode mnie, spojrzałam się na niego pytająco
- Nie mam zabezpieczenia
- Spokojnie, biore antykoncepcje. Po chwili nasze ciała stały się jednością
~*~
Ubrana w krótką, rozkloszowaną sukienkę od Dior i w buty od Chanel, idę z Leonem na śniadanie, on jak zwykle wygląda niesamowicie. Włosy oczywiście postawione na żel, koszula w kratę, oraz beżowe spodnie i do tego Nike idealnie pasują do jego zestawu. Trzymając się za ręce wchodzimy do hotelowej restauracji. Od wejścia czuję na sobie zabijające wzroki wszystkich kobiet, przecież idę obok boga seksu. Siadamy do wolnego stolika
- Co bierzesz?- Zapytał się szatyn
- Numer dwunasty, a ty?
- Chyba też- powiedział patrząc na mnie, a następnie łapiąc mnie za rękę i ją gładząc. - Wie...- jego wypowiedź przerywa kelner, nawet przystojny, ale z urodą Leona nie ma szans.
- Mogę przyjąć państwa zamówienie?- Zapytał Mike, bo tak miał napisane na plakietce, czułam jego wypalający wzrok na moich piersiach. Leon widząc to jeszcze bardziej ścisną moją dłoń.
- Tak, prosimy dwa razy numer dwunsty, do tego dwie szklanki wody- powiedział groźnie szatyn
- Dobrze, mam jeszcze do pani pytanie- powiedział kelner z chytrym uśmiecham
- Słucham- powiedziałam niechętnie
-Lubi pani kukurydzę?
- Tak, ale dlaczego się pan pyta?
- Bo jest kolba do jebania- Nic więcej nie powiedziałam tylko go mocno spoliczkowałam. On odszedł
-Debil
- Ostra jesteś- powiedział Verdas
-Wiem, po prostu nie lubię takich zachowań
- Racja, kolbe jebać możesz mi, oczywiście jeżeli chcesz- powiedział seksownym głosem
- Ty też chcesz dostać?- zapytałam groźnie
- Wole nie- powiedział, udając strach.
Po około pół godzinie dostaliśmy nasze dania. O boże, to jest pyszne.
-Ale z tą kolbą nie było takie źle, może w nocy...- przerwałam mu jego dalszą, bezsensowną wypowiedź
- Żresz, to żryj- powiedziałam wkurzona
- Już dobrze,ale spokojnie, o 18 jedziemy podpisać tą umowę, więc trzeba się ubrać elegancko- odparł Leon
- Dobrze- powiedziałam z delikatnym uśmiechem.
~*~
Gotowa czekam na korytarzu na mojego towarzysza. Wreszcie jaśnie pan zjawił się
- Jeszcze dłużej się nie dało?- zapytałam zdenerwowana
- Przepraszam, ale dzwonili do mnie z firmy i trochę mi ta rozmowa zajęła.
- W porządku, idziemy?- zapytałam
- Oczywiście- odparł z uśmiechem.
Trzymając się za ręce ruszyliśmy w stronę restauracji, w której mieliśmy podpisać umowę. Po męczących kilku godzinach, wreszcie jesteśmy u nas w pokoju.
- Leon, ja idę się umyć- powiedziałam do szatyna
- Ok, to ja pójdę po tobie- odparł z uśmiechem.
Przebrana w seksowną piżame wychodzę z łazienki, Leon odrazu się na mnie patrzy z chytrym uśmiechem. Zanim zdążyłam coś powiedzieć, chłopak się na mnie rzucił. Muszę przyznać,że miło spedziliśmy czas.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Heja skleja! Witam was w nowym rozdziale mojego opowiadania. Mam nadzieję,że się wam podobał. Nie będę was męczyła dlugimi notkami ;)
Całuski :*
Szalonaa <3
- Hej- powiedział zaspanym głosem, a następnie pocałował mnie w ramię
- Hej, mam do ciebie pytanie- muszę się go o to zapytać, żeby wiedzieć na czym stoję
- W takim razie słucham- mówił przytulając mnie do siebie jeszcze bardziej
- Czy to coś dla ciebie znaczyło?- zaczął się zastanawiać. No chłopie gadaj!
- Dla mnie to czysty seks, a dla ciebie? - I co mam mu kuźwa odpowiedzieć?
- Dla mnie też- skłamałam, no a co mam zrobić? Powiedzieć mu, że mi się podoba i znaczyło to dla mnie bardzo dużo, na pewno tak nie zrobię, moje rozmyślania przerwał właśnie on
- Violu mam dla ciebie propozycję
- Tak?- zapytałam zaciekawiona
- Co powiesz na przyjacielski seks? Dobrze wiemy, że mi jest dobrze z tobą, a tobie ze mną- Teraz to mnie totalnie rozwalił, może się zgodzić, ale z drugiej strony jeszcze bardziej się w nim zakocham,ale z drugiej strony jest strasznie dobry w łóżko, więc czemu by nie skorzystać?
- W sumie czemu nie?
- No to fajnie zasada jest tylko jedna, jeżeli na przykład ja mam ochotę to ty nie możesz mi odmówić i na odwrót
- Dobrze, tylko wiesz, że podczas okresu nie mogę?
-Wiem, debilem nie jestem- powiedział z lekką ironią
- Właśnie chyba jesteś- powiedziałam przez śmiech
- Wiesz co foch!- Udał obrażonego
- Kocie, na mnie się złościsz?
- Musisz mnie jakoś przeprosić- powiedział z chytrym uśmiechem
- No dobrze.- zaczęłam masować jego przyjaciela, i jednocześnie całować go w szyję.
- Co ty wyprawiasz?- zapytał i jęczał.
- Jak to co, przepraszam cię- mówiąc dalej masowałam jego przyrodzenie
- J...a zzarrazz nnie wwytrzzyyymamm- jęczał mi do ucha, ja nic więcej nie mówiąc zanurkowałam pod kołdrę i zrobiłam mu dobrze. Po chwili spuścił mi się do ust, wszystko połknęłam i zlizałam tak, żeby nic się nie zmarnowało. Gdy chciałam wstać, Leon zaczął mnie całować...
~*~
Zmęczona kładę moją głowę na spocony tors szatyna.
- No to co, idziemy na śniadanie? -Zapytałam z delikatnym uśmiechem
- Kocie wykończyłaś mnie, nie mam siły- powiedział zdyszany
- Oj no chodź- powiedziałam wstając
- Pójdę, jeżeli weźmiemy razem przysznic
- No dobra
Po chwili jesteśmy już w łazience, wchodzimy razem do kabiny a następnie zamykamy drzwi. Myjemy się nawzajem, przez co dużo się śmiejemy.
- Co powiesz na szybki numerek? - zapytał z uśmiechem mój towarzysz
- Nie umiem ci odmówić- Gdy już chciałam się na niego nabić odsuną się ode mnie, spojrzałam się na niego pytająco
- Nie mam zabezpieczenia
- Spokojnie, biore antykoncepcje. Po chwili nasze ciała stały się jednością
~*~
Ubrana w krótką, rozkloszowaną sukienkę od Dior i w buty od Chanel, idę z Leonem na śniadanie, on jak zwykle wygląda niesamowicie. Włosy oczywiście postawione na żel, koszula w kratę, oraz beżowe spodnie i do tego Nike idealnie pasują do jego zestawu. Trzymając się za ręce wchodzimy do hotelowej restauracji. Od wejścia czuję na sobie zabijające wzroki wszystkich kobiet, przecież idę obok boga seksu. Siadamy do wolnego stolika
- Co bierzesz?- Zapytał się szatyn
- Numer dwunasty, a ty?
- Chyba też- powiedział patrząc na mnie, a następnie łapiąc mnie za rękę i ją gładząc. - Wie...- jego wypowiedź przerywa kelner, nawet przystojny, ale z urodą Leona nie ma szans.
- Mogę przyjąć państwa zamówienie?- Zapytał Mike, bo tak miał napisane na plakietce, czułam jego wypalający wzrok na moich piersiach. Leon widząc to jeszcze bardziej ścisną moją dłoń.
- Tak, prosimy dwa razy numer dwunsty, do tego dwie szklanki wody- powiedział groźnie szatyn
- Dobrze, mam jeszcze do pani pytanie- powiedział kelner z chytrym uśmiecham
- Słucham- powiedziałam niechętnie
-Lubi pani kukurydzę?
- Tak, ale dlaczego się pan pyta?
- Bo jest kolba do jebania- Nic więcej nie powiedziałam tylko go mocno spoliczkowałam. On odszedł
-Debil
- Ostra jesteś- powiedział Verdas
-Wiem, po prostu nie lubię takich zachowań
- Racja, kolbe jebać możesz mi, oczywiście jeżeli chcesz- powiedział seksownym głosem
- Ty też chcesz dostać?- zapytałam groźnie
- Wole nie- powiedział, udając strach.
Po około pół godzinie dostaliśmy nasze dania. O boże, to jest pyszne.
-Ale z tą kolbą nie było takie źle, może w nocy...- przerwałam mu jego dalszą, bezsensowną wypowiedź
- Żresz, to żryj- powiedziałam wkurzona
- Już dobrze,ale spokojnie, o 18 jedziemy podpisać tą umowę, więc trzeba się ubrać elegancko- odparł Leon
- Dobrze- powiedziałam z delikatnym uśmiechem.
~*~
Gotowa czekam na korytarzu na mojego towarzysza. Wreszcie jaśnie pan zjawił się
- Jeszcze dłużej się nie dało?- zapytałam zdenerwowana
- Przepraszam, ale dzwonili do mnie z firmy i trochę mi ta rozmowa zajęła.
- W porządku, idziemy?- zapytałam
- Oczywiście- odparł z uśmiechem.
Trzymając się za ręce ruszyliśmy w stronę restauracji, w której mieliśmy podpisać umowę. Po męczących kilku godzinach, wreszcie jesteśmy u nas w pokoju.
- Leon, ja idę się umyć- powiedziałam do szatyna
- Ok, to ja pójdę po tobie- odparł z uśmiechem.
Przebrana w seksowną piżame wychodzę z łazienki, Leon odrazu się na mnie patrzy z chytrym uśmiechem. Zanim zdążyłam coś powiedzieć, chłopak się na mnie rzucił. Muszę przyznać,że miło spedziliśmy czas.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Heja skleja! Witam was w nowym rozdziale mojego opowiadania. Mam nadzieję,że się wam podobał. Nie będę was męczyła dlugimi notkami ;)
Całuski :*
Szalonaa <3


A nie mówiłam?
OdpowiedzUsuńPostawili na przyjacielski seks.
Jeden raz bez zabezpieczenia.
Nieźle. Coś czuje, że zaliczyli wpadkę.
Tabletki nie dają stuprocentowej pewności.
Ojjj Verdas będzie tatusiem. A może nie? W sumie mogłoby być ciekawie gdyby wpadli.
Ciekawe co by wtedy zrobili.
Zajebisty.
Czekam na next :*
Buziaczki :* ❤
Maddy ❤
Patty:* Super
OdpowiedzUsuńDziękuję za miejsce kochana 😊
UsuńCudowny rozdział
Przyjacielki seks, czyli w związku są przynajmniej tak się zachowują, podoba mi to
Potem się w sobie zakochają o ile już nie darzą siebie miłością
Czekam na next
Buziaczki 💜💜💜
Patty;*
Hej!
OdpowiedzUsuńRozdział jest świetny!
Leon mnie powala.
A może Violetta zajdzie w ciążę,
a Leon się nie przyzna do dziecka?
Genialny!
Zajmiesz mi miejsce pod rozdziałami?
Pozdrawiam
Miss Blueberry