36: Odezwij się
Gdy tylko widzę, że jesteśmy już pod wieżowcem, w którym znajduję się nasz apartament jestem bardzo szczęśliwa. Mimo, że to był niezapomniany wyjazd to i tak w domu najlepiej. Nawet nauczyłam się pare słów po polsku, może trochę kaleczę ten język, ale aż takiej tragedii nie ma. Nawet umiem taką jedną, podobno teraz dość znaną w Polsce.
Poka poka sowe
Poka poka sowe mi
Poka Poka sowe
Pokaż
Pokaż
Pokaż
Pokaż pokaż sowe mi
Pokaż pokaż sowe mi
Pokaż pokaż sowe mi
Pokaż pokaż sowe mi
Za bardzo nie znam znaczenia tego tekstu, ale pewnie jest o życiu. Teledysku też nie miałam okazji zobaczyć, ale jestem pewna, że to zrobię w najbliższym czasie. Leonowi jak zwykle nie przypadnie do gustu, żeby jemu się piosenka i teledysk podobały musi być kobieta, pewnie skąpo ubrana. Każdy mężczyzna zobaczy trochę ciała i wariuje. Bardzo łatwo ich okręcić sobie wokół palca.
-Wreszcie w domu- Mówi radośnie mój chłopak gdy tylko przekraczamy próg mieszkania. Mimo tego, że jest ciemno doskonale wiem jak iść tak, żeby się o nic ni potknąć i nie przewrócić.
-Chcesz coś do picia?- Pytam się go kierując się w stronę kuchni.
-Otwórz wino. Schowałem je w w lodówce przed naszym wyjazdem- Zapalam światło w lodówce i doznaję szoku. Na blacie w kuchni stoi już otwarta butelka z winem, dwa kieliszki oraz moją matkę siedzącą na stole. Ona jest chora psychicznie. Nie może dać nam spokoju? Miałam tak dobry humor, który zaraz mi się zepsuje pewnie.
-Co ty tu robisz?- Syczę w jej stronę- Nie możesz dać nam spokoju.
-To ja mam być z Leonem, a nie ty- Odpowiada jak w jakimś transie. Zaczynam się bać tej kobiety.
- Zrozum, że to ja jestem z nim, a nie ty. Jestem twoją córką. Nie chcesz mojego szczęścia?
-Jeśli chodzi o miłość, to ja mam być szczęśliwa- Wstaje i zaczyna się rozglądać po mieszkaniu- Gdzie jest mój Leoś?- Teraz się już boję i o Leona i o siebie. Moja matka jest nieobliczalna. Niewiadomo jakie w jej głowie skrywają się pomysły.
-Tu jestem. Violu idź na górę, a ja porozmawiam z Monicą, dobrze?- Kiwam zdezorientowana głową. Niby idę na górę, a tak naprawdę stoję za ścianą i patrzę o czym rozmawiają.
-Czy ty nie możesz po prostu dać na spokoju. Nas już nie ma, więc zachowaj się jak na dorosłą kobietę przystało i wyjdź z naszego mieszkania.
-Od kiedy to jest wasze mieszkanie?- Pyta rozdrażniona- Sam je kupiłeś. Ona tylko z tobą mieszka.
-Ale gdy się pobierzemy to będzie też jej- Czy ja dobrze zrozumiałam? On chce spędzić ze mną resztę życia? Gdybym mogła to zaczęłabym skakać pod samo niebo, ale nie chce spalić kryjówki.
-Ty masz się ze mną pobrać,a nie z nią!
-Wyjdź!- Widzę, że Verdas się już naprawdę zdenerwował.
-Nie wyjdę-Zaczyna się upierać. Jak ja mogę być z nią spokrewniona?
-Albo wyjdziesz, albo wezwę ochronę.
-Czy ty nie rozumiesz, że my jesteśmy dla siebie stworzeni?
-Nie jesteśmy. Zrozum, że wolę moją dziewczynę, a nie ciebie.
-Ale zrozum- Nie no, mam dość.
-Wypierdalaj z tego domu!- Violetta Castillo wkracza do akcji. Ta kobieta zdążyła już mnie zirytować i wystraszyć jednocześnie. Jeszcze trochę i naprawdę zgłoszę to na policję.
-Nie będziesz się tak do mnie odzywać smarkulo- Ona żartuje prawda?
-Masz dziesięć sekund, żeby się stąd wynosić. W przeciwnym razie nie będzie już tak przyjemnie i naślę na ciebie policję.
-To wynajmę prawnika- Broni się.
-A ja wynajmę najlepszego w Południowej Ameryce i się posikasz ze strachu- Syczy mój mężczyzna w jej stronę. Jak się denerwuje to jest taki męski, taki mój. Miłość nie zna granic. Jak może komuś tak bardzo zależeć jak mnie teraz na nim? Czuję, że z każdym dniem zakochuję się w nim coraz mocniej i mocniej. Love do końca życia.
-Jeszcze z wami nie skończyłam- Wyrywa mnie z rozmyśleń głos starszej Castiilo, która zabija nas wzrokiem. Po chwili zostajemy sami. Oddycham z ulgą.
-Wreszcie.
-Zaraz zadzwonię do ochrony i powiem im, żeby jej nie wpuszczali, dobrze?- Pyta się mnie, jednocześnie obejmując mnie w talii. Kiwam głową po czym całuję go delikatnie w usta. Leon zaczyna słodko mruczeć przez co się szeroko uśmiecham- Wiesz, że cię kocham?
-Wiem. I ja ciebie też- Nagle przychodzi mi coś do głowy- Ty mówiłeś prawdę w tym, że chcesz się ze mną pobrać?- Pytam niepewnie.
-Tak- Na chwilę przerywa, żeby podnieść mój podbródek, który był schowany- Czemu pytasz, kotku?
-A tak jakoś- Próbuję szybko wybrnąć. Pokazuje swoje białe ząbki i idę w końcu do kuchni się czegoś napić.
Jak ja kocham ten czas wieczorem, gdy mogę w spokoju usiąść, wypić herbatę i posiedzieć sobie przed laptopem. Mój chłopak akurat pracuje w swoim gabinecie, więc każdy mam chwilę dla siebie. Nie było nas około tydzień w kraju, więc Leon musi pewnie wykonać kilka dość ważnych telefonów i wiadomości. Plus jest taki, że Mike nie pisze do mnie na razie. No właśnie, na razie. Przynajmniej wiem, że na facebooku do mnie nie napisze, ponieważ go zablokowałam. Ma jedynie mój numer telefonu, ale wątpię, żeby chciał do mnie pisać.
Od: Mike
Kochanie, proszę cię. Odezwij się.
I wywołałam wilka z lasu. Może po prostu nie będę mu odpisywała? Tak, to jest najlepsze wyjście.
Od: Mike
Zrozum, że cię kocham i chcę z tb być. Ten cwel Verdas to tylko przygrywka, wiem o tym.
Cwel? Chyba cwelem to jesteś ty debilu!
Od: Mike
Vilu, odezwij się :c
Wkurzona wyłączam w końcu telefon. Wyłączam szybko laptop i idę do toalety, żeby wziąć prysznic.
<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<
Hej :3
Poka poka sowe
Poka poka sowe mi
Poka Poka sowe
Pokaż
Pokaż
Pokaż
Pokaż pokaż sowe mi
Pokaż pokaż sowe mi
Pokaż pokaż sowe mi
Pokaż pokaż sowe mi
Za bardzo nie znam znaczenia tego tekstu, ale pewnie jest o życiu. Teledysku też nie miałam okazji zobaczyć, ale jestem pewna, że to zrobię w najbliższym czasie. Leonowi jak zwykle nie przypadnie do gustu, żeby jemu się piosenka i teledysk podobały musi być kobieta, pewnie skąpo ubrana. Każdy mężczyzna zobaczy trochę ciała i wariuje. Bardzo łatwo ich okręcić sobie wokół palca.
-Wreszcie w domu- Mówi radośnie mój chłopak gdy tylko przekraczamy próg mieszkania. Mimo tego, że jest ciemno doskonale wiem jak iść tak, żeby się o nic ni potknąć i nie przewrócić.
-Chcesz coś do picia?- Pytam się go kierując się w stronę kuchni.
-Otwórz wino. Schowałem je w w lodówce przed naszym wyjazdem- Zapalam światło w lodówce i doznaję szoku. Na blacie w kuchni stoi już otwarta butelka z winem, dwa kieliszki oraz moją matkę siedzącą na stole. Ona jest chora psychicznie. Nie może dać nam spokoju? Miałam tak dobry humor, który zaraz mi się zepsuje pewnie.
-Co ty tu robisz?- Syczę w jej stronę- Nie możesz dać nam spokoju.
-To ja mam być z Leonem, a nie ty- Odpowiada jak w jakimś transie. Zaczynam się bać tej kobiety.
- Zrozum, że to ja jestem z nim, a nie ty. Jestem twoją córką. Nie chcesz mojego szczęścia?
-Jeśli chodzi o miłość, to ja mam być szczęśliwa- Wstaje i zaczyna się rozglądać po mieszkaniu- Gdzie jest mój Leoś?- Teraz się już boję i o Leona i o siebie. Moja matka jest nieobliczalna. Niewiadomo jakie w jej głowie skrywają się pomysły.
-Tu jestem. Violu idź na górę, a ja porozmawiam z Monicą, dobrze?- Kiwam zdezorientowana głową. Niby idę na górę, a tak naprawdę stoję za ścianą i patrzę o czym rozmawiają.
-Czy ty nie możesz po prostu dać na spokoju. Nas już nie ma, więc zachowaj się jak na dorosłą kobietę przystało i wyjdź z naszego mieszkania.
-Od kiedy to jest wasze mieszkanie?- Pyta rozdrażniona- Sam je kupiłeś. Ona tylko z tobą mieszka.
-Ale gdy się pobierzemy to będzie też jej- Czy ja dobrze zrozumiałam? On chce spędzić ze mną resztę życia? Gdybym mogła to zaczęłabym skakać pod samo niebo, ale nie chce spalić kryjówki.
-Ty masz się ze mną pobrać,a nie z nią!
-Wyjdź!- Widzę, że Verdas się już naprawdę zdenerwował.
-Nie wyjdę-Zaczyna się upierać. Jak ja mogę być z nią spokrewniona?
-Albo wyjdziesz, albo wezwę ochronę.
-Czy ty nie rozumiesz, że my jesteśmy dla siebie stworzeni?
-Nie jesteśmy. Zrozum, że wolę moją dziewczynę, a nie ciebie.
-Ale zrozum- Nie no, mam dość.
-Wypierdalaj z tego domu!- Violetta Castillo wkracza do akcji. Ta kobieta zdążyła już mnie zirytować i wystraszyć jednocześnie. Jeszcze trochę i naprawdę zgłoszę to na policję.
-Nie będziesz się tak do mnie odzywać smarkulo- Ona żartuje prawda?
-Masz dziesięć sekund, żeby się stąd wynosić. W przeciwnym razie nie będzie już tak przyjemnie i naślę na ciebie policję.
-To wynajmę prawnika- Broni się.
-A ja wynajmę najlepszego w Południowej Ameryce i się posikasz ze strachu- Syczy mój mężczyzna w jej stronę. Jak się denerwuje to jest taki męski, taki mój. Miłość nie zna granic. Jak może komuś tak bardzo zależeć jak mnie teraz na nim? Czuję, że z każdym dniem zakochuję się w nim coraz mocniej i mocniej. Love do końca życia.
-Jeszcze z wami nie skończyłam- Wyrywa mnie z rozmyśleń głos starszej Castiilo, która zabija nas wzrokiem. Po chwili zostajemy sami. Oddycham z ulgą.
-Wreszcie.
-Zaraz zadzwonię do ochrony i powiem im, żeby jej nie wpuszczali, dobrze?- Pyta się mnie, jednocześnie obejmując mnie w talii. Kiwam głową po czym całuję go delikatnie w usta. Leon zaczyna słodko mruczeć przez co się szeroko uśmiecham- Wiesz, że cię kocham?
-Wiem. I ja ciebie też- Nagle przychodzi mi coś do głowy- Ty mówiłeś prawdę w tym, że chcesz się ze mną pobrać?- Pytam niepewnie.
-Tak- Na chwilę przerywa, żeby podnieść mój podbródek, który był schowany- Czemu pytasz, kotku?
-A tak jakoś- Próbuję szybko wybrnąć. Pokazuje swoje białe ząbki i idę w końcu do kuchni się czegoś napić.
Jak ja kocham ten czas wieczorem, gdy mogę w spokoju usiąść, wypić herbatę i posiedzieć sobie przed laptopem. Mój chłopak akurat pracuje w swoim gabinecie, więc każdy mam chwilę dla siebie. Nie było nas około tydzień w kraju, więc Leon musi pewnie wykonać kilka dość ważnych telefonów i wiadomości. Plus jest taki, że Mike nie pisze do mnie na razie. No właśnie, na razie. Przynajmniej wiem, że na facebooku do mnie nie napisze, ponieważ go zablokowałam. Ma jedynie mój numer telefonu, ale wątpię, żeby chciał do mnie pisać.
Od: Mike
Kochanie, proszę cię. Odezwij się.
I wywołałam wilka z lasu. Może po prostu nie będę mu odpisywała? Tak, to jest najlepsze wyjście.
Od: Mike
Zrozum, że cię kocham i chcę z tb być. Ten cwel Verdas to tylko przygrywka, wiem o tym.
Cwel? Chyba cwelem to jesteś ty debilu!
Od: Mike
Vilu, odezwij się :c
Wkurzona wyłączam w końcu telefon. Wyłączam szybko laptop i idę do toalety, żeby wziąć prysznic.
<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<
Hej :3



Mrs Devil <3
OdpowiedzUsuńPoka poka sowę
UsuńPokaż pokaż pokaż
Tak Vils to jest piosenka o życiu xD
😂😂😂😂😂😂
Monika się wpieprza w życie Leonetty. Myślę, że czas ją zakuć w kaftan bezpieczeństwa.
Czekam na next
Ciebie nie ma u mnie 😔
Pozdrawiam
Mrs. Devil ♡
jak nie ma, jak jestem? XD
UsuńAsia Blanco
OdpowiedzUsuńJortini Blanco
OdpowiedzUsuńKobieto idź się lecz!
UsuńNie rozumiesz,że Verdas ciebie nie chce !?
On chce tylko i wyłącznie żyć z Vilu a nie z tobą.
Leon już ma plany na przyszłość chce wyjść za mąż. Nie za Monice ale za Violettę.
Mike dręczy Vilu smsami. Dobrze,że go ignoruje.
Leoś jakby się dowiedział to by mu łeb urwał.
Czekam na kolejny 😍😍😍😍😍
do soboty :p
UsuńMalu
OdpowiedzUsuńJestem
UsuńCudo!
Wbijaj do mnie na next 💕
może wbije...jak mi się bedzie chciałoooo
UsuńMiss blueberry
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
UsuńMaddy
OdpowiedzUsuń<3 <3
UsuńTila
OdpowiedzUsuń♥ Trochę nie było mnie w tej części internetu ale już powoli zaczynam wracać do regularnego komentowania. Co mogę więcej napisać, świetnie napisany rozdział, wciągający z ciekawą fabułą i przewijającymi się przez nią postaciami. Monica jak i Mike są naprawdę bardzo zdesperowany w szukaniu miłości tam gdzie jej nie ma. Ciekawi mnie jak dalej potoczą się ich losy i czy uda im się w jakiś sposób wpłyną na relacje głównej pary, choć w tej chwili wydaje się to mało prawdopodobne. Czekam na kolejne rozdziały tej historii ♥
OdpowiedzUsuńxoxoxox
Diana
fajnie, że wróciłaś <3
UsuńHejka!
OdpowiedzUsuńRozdział super!
Violka załatwiła sprawę na wstępie fragmentem piosenki, o ile można to tak nazwać 😂
Och, Leonowi to by się pewnie spodobało 😆
No dobra, to...
Buziaki
Miss Blueberry