ROZDZIAŁ XVII "Zdjęcia"

Pięknie. Jak zawsze musiałam się spóźnić. Miałam być w kawiarni na dwunastą,  a jest prawie trzynasta. Znając Davida, już się do tego u mnie przyzwyczaił. Dlaczego się spóźniłam? Zacznijmy od tego, że miałam odrazu wstać po jego telefonie, ale trochę przysnełam. Potem gdy byłam w łazience i się szykowałam musiał zadzwonić do mnie Leon. Rozmawialiśmy chyba z dwadzieścia minut. Jeszcze nie mogłam złapać taksówki. Coś czuję, że to będzie mój pechowy dzień.
-Hej- Rzucam zdyszana w stronę szatyna. Biegnięcie przez około dziesięć minut w wysokich szpilkach nie jest dobrym pomysłem.
-Cześć- Odpowiada mi z delikatnym uśmiechem.
-Przepraszam za spóźnienie, ale- tu moją wypowiedź urywa David łapie mnie za dłoń, którą odrazu wyrywam. On posyła mi tylko delikatny uśmiech, który niechętnie odwzajemniam.- ale trochę zaspałam, a potem nie mogłam złapać taksówki.- dokańczam.
-Nic się nie stało- Cały czas jest uśmiechnięty. Coś mi tu nie pasuje. Oczywiście nie chce powiedzieć, że David to taki człowiek, który ma zawsze grobowyą minę, ale to jest trochę dziwne.
-Dlaczego chciałeś się spotkać?- pytam się go zaciekawiona.
-Muszę ci coś powiedzieć- tutaj na chwilę urywa i bierze głęboki wdech- Ja Cię dalej kocham- Zamieram. A nie mówiłam, że to mój pechowy dzień? Jeżeli to kolejna intryga ze strony Armani i jego, to zabije najpierw jego A potem tą sucz.
-Fajnie, ale ja Cię nie kocham. Moją miłością jest tylko i wyłącznie Leon, tylko jego kocham. Przepraszam.- Po wypowiedzeniu tych słów zabieram z wieszaka mój śliwkowy płaszcz i wychodzę. Jednak odrazu biegnie za mną Smith. Chce się go zapytać o co mu chodzi, ale on mnie po prostu całuje. Obrazu się od niego odrywam, a następnie mocno uderzam go w prawy polik, który już się delikatnie zaczerwienił. Ile sił w nogach uciekam od niego. Gdy jestem już kawałek od niego siadam na ławkę i zaczynam płakać z bezradności. Dlaczego to zawsze ja mam takiego pecha do mężczyzn? Dlaczego to albo ja jestem przez nich ranioma lub to ja ranię ich. Jednak postanawiam, że po co płakać przez chłopaka? On by za mną nie płakał. Będę silna. Teraz jest tylko Leon, i tylko on się dla mnie teraz liczy. To z nim chcę założyć rodzinę. To z nim chcę być do końca życia. To z nim chce mieć gromadke dzieci. Moje serce będzie już chyba zawsze biło tylko dla niego i krzyczało jego imię.
                                         ~*~
Miałam zrobić sobie dzisiaj wolne od pracy, ale nie miałam ochoty siedzieć cały dzień i domu i rozmyślać o tym głupku. Zmierzam do wejścia naszej firmy C&Vcompany. Mijam wszystkie pracownice, które posyłają mi sztuczne uśmiechy. Ignoruje to, zreszto jak zawsze. Po chwili jestem już pod drzwiami naszej firmy. Delikatnie je otwieram. Widzę Leona patrzącego na panoramę miasta przez ogromną szybę. Chyba mnie nie zauważył, bo się nie odwrócił. Po cichu podchodzę do niego, a następnie przytulam się do jego umięśnionych pleców. On odrazu sie odkręca w moją stronę. Następnie składa na moich wargach namiętny pocałunek, który z chęcią oddaje.
-Cześć skarbie- Mówię odrazu po oderwaniu.
-Hej kocico- Odpowiada zdyszany.
-Coś mnie ominęło w firmie?- Staram się, aby mój głos był jak najbardziej uwodzidzielski.
-A nic takiego się nie działo.- Mówi całując mnie w szyję. Po chwili się od niego odrywam i kręcąc tyłkiem zasiadam to mojego biurka, któro znajduje się obok jego.
    2 godziny później 
Mam dość. Wszystkie literki, cyferki zlewają mi się w jedność. Powoli wstaje z mojego skórzanego fotela i zmierzam w kierunku biurka, przy którym siedzi Leon. Miałam szczęście, ponieważ szatyn był trochę odsunięty od biurka. Usiadłam mu na kolanach i zaczęłam się delikatnie bawić włoskami na jego karku.
-Misiu, a może pójdziemy na jakiś obiad?- zapytałam się jeżdżąc drugą ręką blisko jego krocza. Czułam, że się strasznie spiął.
-W sumie, trochę zgłodniałem- Mówi spoglądając na mnie swoimi szmarsgdami. Mogłabym się na nie patrzeć godzinami. On jesy po prostu cały idealny.
                                          ~*~
Słyszę mocny trzask drzwi frontowych w moim apartamencie. Przez to musiałam przerwać moją pracę. Do salonu wchodzi rozzłoszczony Leon. Na niewielki, szklany stolik przede mną rzuca jakieś zdjęcia. Zaciekawiona na nie spoglądam. Wiedziałam, że to był podstęp. Zdjęcia przedstawiają jak się całuje z Davidem. Ale przecież kto nam mógł zrobić takie coś? Chyba, że ta ruda suka z nim współpracowała.
- Czy możesz mi wyjaśnić co to jest?!- Pyta się mnie Verdas. Zauważyłam pulsującą żyłkę na jego szyi.
- Leon ja ci wszystko wytłumaczę.- mówię, ale moją wypowiedź przerywają słone łzy spływające po moich umalowanych policzkach. - I właśnie dlatego mogłeś zobaczyć, że on mnie pocałował- Opowiedziałam mu całą sytuację. Lecz on mi chyba nie uwierzył. Armani 1 Czastillo 0. Znowu tak sucz niszczy mi życie.
- Daj mi czas.- Odpowiada po chwili, a następnie wychodzi z mojego mieszkania, tym razem nie trzaskając drzwiami. Odrazu sięgam po mój iphon i wybieram numer do Ludmiły.
-Lu- wymawiam jej imię poprzez płacz. Nie mam zamiaru udawać, że wszystko jest dobrze, jak jest do dupy.
-Kochana co się stalo?- słyszę, w jej głosie przerażenie.
-Czy możesz do mnie przyjechać?- pytam ignorując jej wcześniejsze pytanie.
-Będę za pół godziny- Nie mogę już nic powiedzieć, ponieważ słyszę charakterystyczne pikanie, oznaczające koniec rozmowy.
       
-Lu, ona znowu mi niszczy życie.- Leon był chyba pierwszym chłopakiem, w którym się tak naprawę zakochałam. Z którym nie byłam dla popularności albo dlatego, że był dobry w łóżku.
-Nie warto wylewać łzy przez takie coś. Zrozumie swój błąd i na kolanach Cię będzie przepraszał- Mówi Przytulając mnie do siebie jeszcze bardziej. Przez to jeszcze bardziej czuję jej piękne perfumy Lady Milion. 
-Jaki to związek skoro on mi nie ufa. Jestem jego do cholery dziewczyną, mi powinien zaufać. To nie ma sensu. Ludmi ja się już męczę.- W moim głosie można teraz wyczuć żal, złość, bezradność i wiele innych.
-Nie możemy tak siedzieć bezczynnie w domu. Trzeba Cię trochę rozerwać. Nie możesz do końca życia leżeć i użalać się nad sobą, bo szanownemu panu Verdasowi się coś nie podoba.- Mówi energicznie wstając z kanapy. Robię tak samo, tylko bardziej niechętnie. Lambre podchodzi do mojej szafy i wyciąga z niej krótką sukienkę. Zaraz potem z dolnej szafki wyciąga krwiste szpilki.
-Ubieraj się. Za pół godziny wychodzimy- Mówi idąc w stronę kuchni. Następnie z lodówki wyciąga wodę i upija kilka sporych łyków. Ani trochę nie mam ochoty na imprezę, ale nie chcę sprawić przykrości Lu. Nie pozostaje mi nic innego jak zacząć się ubierać.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hej kochani! Tak oto prezentuje się kolejny rozdział. Jak mi wyszedł oceńcie już sami. Zapraszam was serdecznie na mojego drugiego bloga: tracimymilosc.blogspot.com.pl
Do następnego ;*

Komentarze

  1. Odpowiedzi
    1. Wiedziałam, że to będzie jakoś podstęp. Mogła mu powiedzieć zanim dostał zdjęcia.
      Teraz on jej nie wierzy i potrzebuje czasu.
      Tylko, że nie ma go za dużo. Jak V się rozmyśli i nie będzie z nim chciała być to będą mieli problem.
      Cudowny.

      Maddy ❤

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Cudowny rozdział kochana
      Leon jak ja Cię... 😠😠
      Lepiej się domyśl Verdas
      Nie lubię tego Dawida
      Ale też Violka mogła powiedzieć Leonowi o pocałunku od razu.
      Zapewne by się wściekł, ale nie na nią.
      Czekam z niecierpliwością na next
      Buziaczki💋💋💋

      Patty;*

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Hej.
      Wspaniały rozdział.
      Violetta spóźniła się na spotkanie z Davidem.
      Co?! On ją pocałował i "ktoś" im zrobił zdjęcie.
      Armani niszczy jej życie.
      Szkoda mi Leona, ponieważ dał się wciągnąć w tę gierkę.
      Prosił Violettę o czas... Ciekawe ile to potrwa...
      Violetta dzwoni do Lu, a ta natychmiastowo się zjawia.
      Nie wiem, czy Violetta powinna iść na tę imprezę...
      Wydaje mi się, że kogoś pozna
      i wylądują ze sobą w sypialni...
      Oby to tylko były moje przypuszczenia.
      Albo na imprezie będzie Leon i będzie obściskiwał się z jakąś laską. (Błagam Cię nie rób tego!)
      Cudowny.

      Buziaki.
      Miss Blueberry

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Cudowny rozdział kochana ❤

      Już wspominałam,że nie jestem przekonana do Davida?Teraz już całkiem nie polubię tej postaci.
      Zresztą Leon też ma u mnie minusa.
      Leon...uhg
      Jestem ciekawa jak dalej potoczy się ten wątek.
      Rozdział jak zawsze dopracowany w każdym zdaniu.
      Po prostu uwielbiam twój styl pisania.

      Cudowny
      Wspaniały
      Genialny
      Prawdziwa perełka 💖

      Czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział;*
      Kocham bardzo,bardzo,bardzo
      Buziaczek dla Ciebie kochana 😘

      Diana

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. Wielki dupek z Verdasa.
      Jak może nie wierzyć V?!
      Rozdział cudowny.
      Asia 👧

      Usuń
  6. Odpowiedzi
    1. Przepraszam, że dopiero teraz. Powiem tylko tyle. Leon prosisz się. Z tego nie wyniknie nic dobrego, ale ja tam się cieszę będzie się działo :)

      Usuń
  7. David = kolejna osoba na mojej czarnej liście :)
    Co on odstawia ?
    Wyznaje jej miłość i ją całuje.
    I do tego Armani robi im zdjęcia no bo kto inny ?
    Fiolka idzie na imprezę.
    Wydaje mi się że Leon tam będzie i pod wpływem alkocholu,
    prześpią się ze sąbą.
    Mam taką nadzieję :)

    Czy mogłabyś zajmować mi miejsce ?
    Buziaki Ani :* :*

    OdpowiedzUsuń
  8. Kiedyś chyba zabije tą Armani ! Violetta jest szczęśliwa z Leonem a ona jak zwykle musi coś zrobić i zamieszać w ich związku.
    Więc,czekam na Nexta!
    Buziaki
    JORTINI BLANCO

    OdpowiedzUsuń
  9. Ta cała Armani się prosi chyba o dokopanie. Co za głupia sucz. Leonetta tak slodko razem i Viola go kocha a ona musiała te zdjęcia dac. Leon musiał uwierzyć zazdrosnej lasce a nie swojej dziewczynie. Co za debil 😂

    OdpowiedzUsuń
  10. Jezusiu.
    Świetny rozdział <3
    Emily ♥

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty