OS "Nienawidzę Cię" cz III

Wszystkie wspomnienia wróciły. Wszytkie dobre jak i złe chwilę spędzone z nim. To w tym domu co weekend oglądaliśmy filmy, najczęściej horrory, żebym mogła się do niego przytulać. To tutaj graliśmy w karty, w które zawsze wygrywałam a on się wtedy tak słodko denerwował. To tutaj przeżyliśmy swój pierwszy raz. To tutaj mi się oświadczył i co najważniejsze to tutaj spłodziliśmy naszego syna, o którym niestety nie ma zielonego pojęcia. To tutaj się kilka razy pokłóciliśmy, ale nam dosyć szybko się godziliśmy w dosyć przyjemny dla nas sposób. Moje głębokie przmyślenia przerywa Tom.
-Mamusiu, chodźmy już, chcę do wujka- mówi lekko skomlejąc.
-No dobrze- odpowiadam po głębszym zastanowieniu. Niepewnie pukam do drzwi. Po chwili ciężka konstrukcja się otwiera. Otwiera nam ta pusta blondi.
-Czego chcesz?- Jej piskliwy głosik dociera do moich uszu, powodując nieprzyjemne uczucie.
-My do Leona- Staram się, aby mój głos był miły, co przy jej osobie jest trudne.
-Niestety go nie ma.- Odpowiada z przekąsem.
-Wujek Leon- krzyczy radośnie Tom rzucając się mu na szyję. Ten go podnosi i jeszcze mocniej do siebie przytula. Oddała bym wszystko żebyśmy byli szczęśliwą rodziną. Dosłownie wszystko, jednak on to zepsuł wskakując do łóżka ze Steph.
-Hej, w takim razie ja przyjadę po niego za kilka godzin , w razie czego dzwoń- Leon posyła mi tylko przyjazny uśmiech. Całuje jeszcze szatynka na pożegnanie, a następnie wychodzę z już teraz jego domu.
                                    ~*~
-Leoś, możesz mi to wytłumaczyć?- pyta się mnie Steph.
-Co tu do tłumaczenia. Viola go przywiozła na kilka godzin. Bardzo go polubiłem, dlatego to dla mnie czysta przyjemność się nim zająć- mówię patrząc na małego chłopca malującego coś na kartce u mnie w salonie. Znam go niedługo a już traktuje go jak własnego syna. Może się to wydawać dziwne,ale tak właśnie jest.
-W takim razie ja idę. Nie mam zamiaru się męczyć z tym dzieciakiem- po chwili słyszę trzask drzwi, co oznacza że poszła.
-To co chcesz robić?- pytam się szkaraba.
-Pograć w piłkę- odpowiada siadając mi na kolana. Gdy objaśniam mu gdzie znajduje się piłka mały odrazu pędzi w tamtą stronę
                         ~*~
-Mam dość- mówię zdyszany kładąc się na trawę u mnie w ogrodzie. Mały szatynek robi dokładnie to samo co ja.
-A może opowiesz mi coś o sobie?- pytam się go z zainteresowaniem.
-Ale co mam powiedzieć wujku?- pyta się mnie niewinnie.
-Gdzie jest twój tata?- gdy mały słyszy o swoim tacie momentalnie się do mnie przytula. Kładzie swoją małą główkę na moim torsie.
-Mamusia nigdy mi o nim nie chciała mówić. Wiem tylko tyle, że przez niego musieliśmy wyjechać. Chciałbym go kiedyś poznać. Ty wujku jesteś dla mnie jak tatuś- po usłyszeniu tych słów oczy zrobiły mi się nagle szklane.
-A ty dla mnie jak mój synek.- mówię całując go w główkę. Naszą rozmowę przerywa dzwonek do drzwi. Tom oczywiście jako pierwszy pędzi w ich stronę. Ja robię to samo pomijając bieganie. Po otwarciu drzwi widzimy Viole.
-Hej ja po Toma.- mówi wesoło moja żona.
-Wejdź. Bardzo go polubiłem.- chciałbym mieć kiedyś takiego syna jakim jest Tom. -Poszedł po swoje rzeczy.- dodaję.
-Dobrze, jeszcze raz bardzo Ci dziękuję, że mogłeś się nim zająć. Nie sprawiał ci żadnych problemów?-Zapytała się blondynka.
-Nie, Tom jest bardzo grzeczny.- Starałem się, aby mój głos był jak najbardziej przyjazny.
               Dwa miesiące później 
Przez te kilka miesięcy trochę się zmieniło w życiu moim i Toma. Postanowiliśmy, że zostaniemy na stałe w Buenos Aires. Przedszkole już małemu znalazłam, tak samo jak nam mieszkanie. Co do relacji moich i Leona. Wyjaśniliśmy sobie wszystko, on cały czas uważa, że mnie nie zdradził. Jednak te zdjęcia mówiły same za siebie. Szatyn nadal nie wie, że Tom to jego syn. I jak na razie nie mam ochoty mu o tym mówić. Nie myśleliśmy,  aby się rozwodzić, może dlatego, że jeszcze coś do siebie czujemu? To jest dosyć trudne. Dzisiaj Leon mnie do siebie zaprosił, aby się ze mną spotkać. Można powiedzieć, że to nasz taki co sobotni rytuał. Naszego syna zostawiam zawsze u mojego taty. Słyszę klakson samochodu, co oznacza, że Leon po mnie przyjechał. Szybko zakładam moją skórzaną kurtkę. Zamykam jeszcze drzwi od mieszkania.
-Hej- Witam się z Verdasem buziakiem w policzek.
-Cześć- Posyła mi swój zniewalający uśmiech.
Poruszamy się z niesamowitą szybkością, co po prostu uwielbiam. Buenos Aires nocą jest cudowne. Po niespełna dziesięciu minutach jesteśmy pod domem szatyna. Jak na gentlemana przystało otwiera mi drzwi od strony pasażera a następnie podaje mi dłoń, aby było mi łatwiej wyjść. Z chęcią ją ujmuje. Gdy wchodzimy do salonu odrazu w oczy rzucają mi się butelka czerwonego wina, dwa kieliszki i przekąski. Po zdjęciu butów oraz kurtek siadamy na skórzanej kanapie u niego w salonie.
                                          ~*~
Jest już chyba druga w nocy. Rozmawia nam się naprawdę swobodnie.
-Co moja kochana żonka powie?- pyta się mnie łapiąc mnie za udo. Ja tylko się cicho śmieje.
-Twoja kochana żonka powie, że ma ogromną ochotę na swojego mężusia- Odpowiadam siadając na nim okrakiem.On nie czekając ani chwili zaczyna mnie namiętnie całować. Nieświadoma oddaje pocalunek. Więcej nic nie pamiętam.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hej! Taka mała niespodzianka :) Postanowiłam usiąść i dokończyć kolejną część. Czy mi wyszło oceńcie to już sami.
Co do rozdziału to pojawi się jutro albo w niedzielę 8)
PS. Na moim drugim blogu jest już pierwszy rozdział, na który was zapraszam 😘

Komentarze

  1. Cudo :*
    Myślę że wylądują w łóżku
    Czekam na Nexta!
    Buziaki

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny. LEON dalej żyję w nieświadomości 😁

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudowny
    Leon nadal żyje nieświadomości
    Wylądowali w łóżku
    Może potem zamiast o jednym dziecku to się dowiaduje, że ma dwo dzieci (nie narodzone dziecko) raczej domyślasz się o co mi chodzi
    Czekam na next

    Patty;*

    OdpowiedzUsuń
  4. Odpowiedzi
    1. Hej.
      Cudowny.
      Przespali się ze sobą...
      Pewnie Violetta zaszła w ciążę i gdy się dowie,
      będzie chciała wyjechać, ale Leon ją powstrzyma w ostatnim momencie...
      Śliczny.

      Pozdrawiam.
      Miss Blueberry

      Usuń
  5. Nadal nie rozumiem Leona.
    ON JEST TOTALNYM DEBILEM.😵
    Tom i on są dwoma kroplami wody.
    Czyżby szykował się kolejny Verdas.
    Tym razem mam nadzieję że będzie to dziewczynka ☺👑
    Buziaki Ani😘😘

    OdpowiedzUsuń
  6. Spostrzegawczość Leona rozwala system, normalnie śmiech na auli hahahahahaha :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty