ROZDZIAŁ XV "Dziecko"

Rozdział dedykuję Maddy oraz Miss Blueberry
-Napewno spakowałeś wszystko?- pyta się mnie po raz kolejny Violetta. Boże, jak ja nie lubię się pakować. Nie odpowiadając nic jej, podchodzę do niej i składam je jej ustach delikatny pocałunek. Czuję, że się uśmiecha co sprawia mi ogromną przyjemność. Po chwili się od siebie odrywamy.- Tak, możemy już jechać w stronę lotniska.
-No dobrze- mówi jęcząc, ponieważ całuje ją w tej chwili w jej pachnącą truskawkami szyję. Ale ja ją kocham. Moje życie bez niej byłoby czarne, a dzięki niej ma milion barw.
                                       ~*~
Ale się cieszę. A już się bałam, że jestem w ciąży, ale jest coś takiego jak okres, którego dzisiaj dostałam. Kamień z serca. Oczywiście kiedyś chciałabym mieć dziecko, ale to jeszcze chyba za wcześnie. Jestem zdecydowanie za krótko z Leonem. Gdyby pojawiło się dziecko oznaczało by to tylko jedno: koniec kariery na conajmniej kilka lat. Moje rozmyślania przerywa dzwonek do drzwi. Schodzę po moich schodach osadzanych płytkami  na dół w celu zobaczenia kto jest moim gościem. Po chwili otwieram ciężką konstrukcję. I kogo widzę? Karol Armani- największa dziwke na świecie.
-Czego schcesz?- pytam się jej oschle.
-Mogę wejść?- pyta się. Niechętnie ją wpuszczam do mojego mieszkania.
-Gadaj- W moim głosie można wyczuć "odrobine" złości.
-Twój to znaczy już teraz mój Leon spłodził mi dziecko- Ja na jej słowa zaczynam się śmiać. Posyła mi zdezorientowany wzrok. Mam już otwierać usta, aby powiedzieć jej pare bardzo miłych słów, ale słyszę dźwięk otwierających się drzwi. Po chwili do salonu wchodzi Leon. Nie patrząc na nic składa na moich ustach namietny pocałunek, który z chęcią oddaje. No to się teraz żmija napatrzy. Po chwili Leon dołącza swój język. Ha! Ale radość mnie rozpiera. Naszą chwilę przyjemności przerywa ruda małpa.
-Mi tak pieściłeś ciało- Leon się odemnie odrywa, a następnie patrzy na nią z rozbawieniem. Ona się na niego dosłownie rzuca. Mój chłopak szybko ją od siebie odpycha.
-Co Ty pierdolisz?!- pyta się jej rozdrażniony.
-Przyjechałam ci powiedzieć dobrą wiadomość misiu.- Misiu?! Tylko ja tak mogę na niego mówić.
-Uważasz na słowa.- Mówi, a następnie obejmuje mnie w pasie.
-Jestem w ciąży.- Leon zaniemówił, a ja zaczęłam się głośno śmiać. Zack miał rację. Jaka ona jest głupia.
-Fajnie, ale dlaczego nam to mówisz?- Pyta się Leon dalej mnie obejmując.
-Bo to twoje dziecko.- Boże, co ta suka jeszcze wymyśli.
-Jak możesz być ze mną w ciąży, skoro my nie uprawialiśmy seksu.- Tym razem mówi bardzo zdenerwowany Leon.
-Karol, Zack mi wszystko powiedział, twoja intryga ci nie wyszła.- Ona patrzy się na mnie wściekle.
-Ale Leon ja jestem od niej lepsza- Mówi wskazując na mnie palcem.
- Żadna nie jest od Violi lepsza.- Po wypowiedzeniu tych słów łapie ją za nadkarstki, a następnie wyprowadza z mojego miejsca zamieszkania. Gdy tylko Leon wraca dopada mnie taki śmiech, którego nie da się opanować. On po chwili śmieje się razem ze mną.
-Myślałem, że znowu będziesz chciała ze mną zerwać.- Mówił już trochę opanowany szatyn.
-Zack mi mówił, że może tak zrobić- Odpowiadam cały czas się śmiejąc. On po chwili składa na moich ustach namiętny pocałunek, który oczywiście oddaje z ogromną przyjemnością.
                                            ~*~
-Leon, a może zaprosimy znajomych?- Dawno ich nie widzieliśmy, przydało by się jakieś spotkanie.
-Czekaj, już do nich dzwonię- Mówi wstając z mojego ogromnego łóżka. Po chwili znika za drzwiami od mojej sypialni. Nie pozostało mi nic innego jak czekać aż Leon wróci. Po około dziesięciu minutach wraca do mnie z delikatnym uśmiechem.
-Więc tak, będą, Ludmiła, Fede, Fran, Diego, Maxi, Nati,Marco, Ana, Andreas i Steph.- Mówi na jednym wdechu.
- A kto to Steph?- Pytam się zaciekawiona. Verdas zakłopotany drapie się po głowie.
-Moja była.- odpowiada dosyć cicho.
-A po co ją zaprosiłeś?- Kolejna może będzie chciała mi go odebrać.
-Bo ona się przyjaźni z Andreasem- Mówi, a następnie  mnie  całuje.- Byłem z nią rok, ale zerwaliśmy, bo przestaliśmy już do siebie coś czuć.- Mówi jakby czytał mi w myślach.
-A może do mnie też po roku przestaniesz coś czuć?!- pytam się z wyrzutami.
-Z Tobą chce spędzić resztę życia, jak mogła byś mi się znudzić.- Mówi całując mnie w szyję. I tylko cicho pojękuje.
-Wierzę Ci, za ile będą?
-Za pół godziny- Co?! Muszę szybko przygotować coś do picia i jedzenia.
- Nic mi mówiąc Leonowi wybiegam z sypialni. Trzeba szybko coś przygotować.
                                          ~*~
Zabawa trwa w najlpesze. Steph się okazała bardzo miła. Wszyscy mężczyźni jak i dziewczyny są już nieźle wstawienie. Maxi jak to maxi wpadł na dosyć śmieszy pomysł, a mianowicie gra w butelkę. Może to i jest zabawa dla nastolatków, ale my mamy przecież po dwadzieścia pare lat, chyba jeszcze nam wolno. Wszyscy usiedliśmy w kółku. Na początku kręcił Diego i wypadło na Maxiego. Musiał wykonać dosyć zboczone zadanie, aż szkoda gadać. Potem wypadło na mnie. Musiałam wziąć bitą śmietanę wylać ją na brzuch i szyję Leona, a następnie to zlizać, a żeby było jeszcze ciekawiej musiałam zrobić mu dziesięć malinek. Pięć na brzuchu i pięć na szyi. Zabawa trwała chyba do czwartej nad ranem. Wszyscy postanowili, że zostaną u mnie na noc. Oczywiście nie miałam nic przeciwko temu.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Cześć! Oto tak prezentował się rozdział XV. Nagle dostałam weny, dlatego postanowiłam coś napisać. Czy mi wyszło oceńcie to już sami. No następnego😃😃
Buziaczki😘😘😘

Komentarze

  1. Odpowiedzi
    1. Cudowny rozdział kochana;*

      Już wspominałam,że nie przepadam za Karol?Na pewno nie będzie moją ulubioną postacią.
      Mam nadziej,że nie rozdzieli Leona i Violi.
      Nie będzie jednak małego Verdaska? 😢
      Teraz pozostaje mi tylko czekać na dalsze rozdziały tej perełki.
      Mają w końcu przed sobą całe życie i na pewno w przyszłości doczekają się dziecka.

      Cudowny
      Wspaniały
      Genialny
      Prawdziwa perełka
      Czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział;*
      Kocham bardzo bardzo bardzo

      Dianka

      Usuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Hejka!
    Dziękuję za dedykację.
    Czyli jednak Vils nie jest w ciąży (a już myślałam)
    Boże! Ta Karol Armani jest tragiczna.
    Leon i Vils niezłą mieli z niej polewkę, gdy wyszła.
    Biedny Leoś... Myślał, że Vils go znowu zostawi...
    10 malinek? Zresztą dla Vils mogłoby być jeszcze więcej,
    przecież nie obraziłaby się.
    Perełka.

    Buziaki.
    Miss Blueberry

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuję za dedykacje :**
    Ta żmija przegrała. O tak!
    Nie udało jej się ich znowu skłócić.
    Imprezka? Była Leona? O kurde. Oby nic nie kombinowała.
    Villa nie jest w ciąży.
    Jeszcze.
    Cudowny.

    Maddy ❤

    OdpowiedzUsuń
  5. Niesamowity;) ♥
    szkoda że Viola nie jest w ciąży.
    A ta Armani znowu próbowała rozwalić związek Vilu i Leona. Na szczęście nie udalo jej się. Czekam na Nexta !

    JORTINI BLANCO♥

    OdpowiedzUsuń
  6. Hej . Ciekawa jestem jaka by była jej reakcja gdyby wcześniej nie została uprzedzona :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zapraszam Cię na kolejną część one shot'a :)

    Pozdrawiam.
    Miss Blueberry

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty