ROZDZIAŁ XIII "Violetta Verdas"
Jeśli czytasz, pozostaw po sobie jaki kolwiek ślad...to mnie motywuje :)
Z impetem zamykam drzwi od mojego apartamentu. Gdy tylko się obudziłam odrazu uciekłam z jego domu. Mądra Violetka musiała po pijaku przespać się z Verdasem. I jeszcze w dodatku dzisiaj jadę z nim w delegację. Szybko lecę na górę, żeby się umyć, przebrać, a następnie spakować. Po tych czynnościach w pośpiechu idę zjeść śniadanie. Gdy jestem w połowie jedzenia, słyszę dzwonek do drzwi. Błagam, żeby nie pamiętał co się działo w nocy.
- Hej, gdzie masz walizkę, bo taksówka już jest a niedługo mamy samolot- mówi na jednym wdechu.
-W sypialni.- odpowiadam niepewnie.
Po około trzech minutach Leon wraca do mnie.
-Violu, możesz się trochę pospieszyć, bo taksówka już czeka- mówi wychodząc z domu. Nawet śniadania w spokoju nie można zjeść. W pośpiechu zakładam moje buty na koturnie.
~*~
-Spokojnie- próbuje mnie uspokoić Leon. Od zawsze bałam się latać samolotem. Gdy zaczynamy startować kurczowo przytulam się do szatyna. On mnie tylko jeszcze bardziej do siebie ściska.
-Dlaczego rano uciekłaś?- No i zadał pytanie, którego najbardziej się obawiałam...
-Yyy, o zobacz cola- mówię, aby jak najszybciej uciec od tematu poprzedniej nocy.
-Mnie nie oszukasz- Mówi spoglądając na mnie swoimi paczałkami.
-Gdybyś mnie nie zdradził było by inaczej.- mówię, odkrecając się do niego plecami.
-Nie chce mi się ciągnąć znowu tego cholernego tematu. Ile razy mam ci powtarzać, że nie pieprzyłem się z tą dziwką!- Z moich oczu zaczęły kapać gorzkie łzy.
-Nie krzycz na mnie.- mówię błagalnie.
-Przepraszam- odpowiada skruszony. Reszta drogi mija nam w ciszy.
~*~
Zmęczeni podróżą wchodzimy do apartamentu.
-Violu, przepraszam, że musimy spać w jednym łóżku, ale gdy byliśmy jeszcze parą, to zamawiałem pokój- mówi skruszony.
- Nic się nie stało.- odpowiadam mu, jednocześnie spoglądając na jego smutną minę. Trochę mi go szkoda. -Dobra, ja się idę myć. Po relaksacyjnej kąpieli, a następnie ubraniu się, niestety w skąpą bieliznę, ponieważ myślałam, że będę miała własny pokój, i nie będę go z kimś musiała dzielić. Ku mojemu zaskoczeniu Leon leży już umyty i przebrany z tabletem w ręce.
-Jak Ty...- moją wypowiedź przerywa właśnie on- Magia.- Mówi z nutką erotyki. Niepewnie się obok niego kładę. Przykrywam się kadrą, a następnie jak najdalej niego się układam. Po chwili Verdas się dosłownie na mnie rzuca, a nastepnie całuje bardzo namiętnie. Ja niewiele myśląc poddaję się jego pieszczocie. Jednak po chwili się od niego odrywam.
-Co Ty odpierdalasz?!- krzyczę na niego probując się wydostać z jego stalowego uścisku.
-Skarbie, ja nie mogę dłużej bez Ciebie żyć- mówi patrząc mi głęboko w oczy.
-Mogłeś mnie nie zdradzać- mówię z wyrzutami. Po chwili mi się coś przypomina.- A dla kogo był pierścionek, który Federico znalazł u Ciebie?-On milczy.-Odpowiedz mi.- Dalej nic.- Kurwa, Leon- wreszcie na mnie spogląda.
-Miał to być dla Ciebie prezent na urodziny.- kamień z serca mi spadł, już się bałam, że chce mi się oświadczyć.
-Aha- odpowiadam niepewnie.- Na którą mamy jutro tą konferencję?
-Na ósmą, czyli musimy wstać około szóstej, aby się ogarnąć, i w spokoju zjeść śniadanie.- odpowiada patrząc przed siebie.
-Aha- tylko tyle udaje mi się wydusić.
Po chwili zasypiam.
Mój sen przerywa krzyk Leona. Sennie otwieram moje oczy. Rozmawia z kimś przez telefon.
-Nie, nie bawię się już w to gówno! Nara!-krzyczy głośno do słuchawki, a następnie z impetem rzuca ją na szklany stolik w niewielkim saloniku.
-Nie możesz być trochę ciszej?- pytam się go z wyrzutami.
-Przepraszam- następnie kładzie się obok mnie i kładzie swoją głowę na moich piersiach.- Wiesz, czasem się zastanawiam co by było gdybyśmy byli rodziną. My jako małżeństwo, dwójka dzieci, chłopiec i dziewczynka, taka szczęśliwa rodzinka- wypowiada się obejmując mnie, ja natomiast głaszcze jego lśniące, brązowe włosy.
-Też tak czasem mam- odpowiadam mu.
-Violetta Verdas, jak to pięknie brzmi.- mówi rozmarzony.
-Może by tak było gdyby...- tutaj urywam zdanie. Zrzucam z siebie jego głowę, odwracam się do niego tyłem. Coś tam jeszcze próbuje do mnie mówić, ale jestem zbyt zmęczona i zła, żeby go słuchać. Nawet nie wiem kiedy zasypiam.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Cześć!!! Witam was w pechowym 13 rozdziale... dzisiaj jest krótki. Ostatnio wogóle nie mam weny :( To jest główny powód, dlaczego rozdziały pojawiają się rzadziej, drugi to taki, że jest szkoła i i jesy dużo nauki... Kolejny rozdział pojawi się może za dwa tygodnie przpraszam was bardzo ze was zawiodłam... :(((
Buziaki:***
Z impetem zamykam drzwi od mojego apartamentu. Gdy tylko się obudziłam odrazu uciekłam z jego domu. Mądra Violetka musiała po pijaku przespać się z Verdasem. I jeszcze w dodatku dzisiaj jadę z nim w delegację. Szybko lecę na górę, żeby się umyć, przebrać, a następnie spakować. Po tych czynnościach w pośpiechu idę zjeść śniadanie. Gdy jestem w połowie jedzenia, słyszę dzwonek do drzwi. Błagam, żeby nie pamiętał co się działo w nocy.
- Hej, gdzie masz walizkę, bo taksówka już jest a niedługo mamy samolot- mówi na jednym wdechu.
-W sypialni.- odpowiadam niepewnie.
Po około trzech minutach Leon wraca do mnie.
-Violu, możesz się trochę pospieszyć, bo taksówka już czeka- mówi wychodząc z domu. Nawet śniadania w spokoju nie można zjeść. W pośpiechu zakładam moje buty na koturnie.
~*~
-Spokojnie- próbuje mnie uspokoić Leon. Od zawsze bałam się latać samolotem. Gdy zaczynamy startować kurczowo przytulam się do szatyna. On mnie tylko jeszcze bardziej do siebie ściska.
-Dlaczego rano uciekłaś?- No i zadał pytanie, którego najbardziej się obawiałam...
-Yyy, o zobacz cola- mówię, aby jak najszybciej uciec od tematu poprzedniej nocy.
-Mnie nie oszukasz- Mówi spoglądając na mnie swoimi paczałkami.
-Gdybyś mnie nie zdradził było by inaczej.- mówię, odkrecając się do niego plecami.
-Nie chce mi się ciągnąć znowu tego cholernego tematu. Ile razy mam ci powtarzać, że nie pieprzyłem się z tą dziwką!- Z moich oczu zaczęły kapać gorzkie łzy.
-Nie krzycz na mnie.- mówię błagalnie.
-Przepraszam- odpowiada skruszony. Reszta drogi mija nam w ciszy.
~*~
Zmęczeni podróżą wchodzimy do apartamentu.
-Violu, przepraszam, że musimy spać w jednym łóżku, ale gdy byliśmy jeszcze parą, to zamawiałem pokój- mówi skruszony.
- Nic się nie stało.- odpowiadam mu, jednocześnie spoglądając na jego smutną minę. Trochę mi go szkoda. -Dobra, ja się idę myć. Po relaksacyjnej kąpieli, a następnie ubraniu się, niestety w skąpą bieliznę, ponieważ myślałam, że będę miała własny pokój, i nie będę go z kimś musiała dzielić. Ku mojemu zaskoczeniu Leon leży już umyty i przebrany z tabletem w ręce.
-Jak Ty...- moją wypowiedź przerywa właśnie on- Magia.- Mówi z nutką erotyki. Niepewnie się obok niego kładę. Przykrywam się kadrą, a następnie jak najdalej niego się układam. Po chwili Verdas się dosłownie na mnie rzuca, a nastepnie całuje bardzo namiętnie. Ja niewiele myśląc poddaję się jego pieszczocie. Jednak po chwili się od niego odrywam.
-Co Ty odpierdalasz?!- krzyczę na niego probując się wydostać z jego stalowego uścisku.
-Skarbie, ja nie mogę dłużej bez Ciebie żyć- mówi patrząc mi głęboko w oczy.
-Mogłeś mnie nie zdradzać- mówię z wyrzutami. Po chwili mi się coś przypomina.- A dla kogo był pierścionek, który Federico znalazł u Ciebie?-On milczy.-Odpowiedz mi.- Dalej nic.- Kurwa, Leon- wreszcie na mnie spogląda.
-Miał to być dla Ciebie prezent na urodziny.- kamień z serca mi spadł, już się bałam, że chce mi się oświadczyć.
-Aha- odpowiadam niepewnie.- Na którą mamy jutro tą konferencję?
-Na ósmą, czyli musimy wstać około szóstej, aby się ogarnąć, i w spokoju zjeść śniadanie.- odpowiada patrząc przed siebie.
-Aha- tylko tyle udaje mi się wydusić.
Po chwili zasypiam.
Mój sen przerywa krzyk Leona. Sennie otwieram moje oczy. Rozmawia z kimś przez telefon.
-Nie, nie bawię się już w to gówno! Nara!-krzyczy głośno do słuchawki, a następnie z impetem rzuca ją na szklany stolik w niewielkim saloniku.
-Nie możesz być trochę ciszej?- pytam się go z wyrzutami.
-Przepraszam- następnie kładzie się obok mnie i kładzie swoją głowę na moich piersiach.- Wiesz, czasem się zastanawiam co by było gdybyśmy byli rodziną. My jako małżeństwo, dwójka dzieci, chłopiec i dziewczynka, taka szczęśliwa rodzinka- wypowiada się obejmując mnie, ja natomiast głaszcze jego lśniące, brązowe włosy.
-Też tak czasem mam- odpowiadam mu.
-Violetta Verdas, jak to pięknie brzmi.- mówi rozmarzony.
-Może by tak było gdyby...- tutaj urywam zdanie. Zrzucam z siebie jego głowę, odwracam się do niego tyłem. Coś tam jeszcze próbuje do mnie mówić, ale jestem zbyt zmęczona i zła, żeby go słuchać. Nawet nie wiem kiedy zasypiam.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Cześć!!! Witam was w pechowym 13 rozdziale... dzisiaj jest krótki. Ostatnio wogóle nie mam weny :( To jest główny powód, dlaczego rozdziały pojawiają się rzadziej, drugi to taki, że jest szkoła i i jesy dużo nauki... Kolejny rozdział pojawi się może za dwa tygodnie przpraszam was bardzo ze was zawiodłam... :(((
Buziaki:***


Maddy
OdpowiedzUsuńEhhh. Oni się muszą kiedyś pogodzić. Tak nie może być.
UsuńPrzespali się ze sobą i co? V uciekła. Zajebiście.
Leon i te jego wyobrażenia o rodzince. Szczęśliwej rodzince. Może to kiedyś się spełni.
Cudowny.
Maddy ❤
Party:* Super
OdpowiedzUsuńWspaniały rozdział
UsuńVioletta nadal nie wierzy w niewinność Leona.
Przecież po co miałby kłamać?
Przespali się ze sobą, a ona potem uciekła? Czyżby potem szykowała się ciąża? Ciekawie by było :D
Czekam na next z niecierpliwością
Buziaczki :**
Patty;*
Diana xoxo
OdpowiedzUsuńCudowny rozdział kochana ❤
UsuńViola nadal nie wierzy Leonowi.
Oni długo nie wytrzymają osobno, są dla siebie stworzeni i prędzej czy później się pogodzą.
Wspólna noc a i tak Violetta uciekła.
Wyobrażenia o rodzinie *.*
Czyżby szykowała się wpadka?
Dziecko mogłoby ich do siebie zbliżyć.
Cudowny
Wspaniały
Genialny
Prawdziwa perełka 💖
Czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział;*
Kocham bardzo,bardzo,bardzo
Buziaczek dla Ciebie kochana 😘 😘
Diana
Miss Blueberry
OdpowiedzUsuńHello.
UsuńVioletta uciekła z domu Leona.
Z kim Leon rozmawiał?
Marzenia Leona o szczęśliwej rodzinie spełnią się kiedyś, prawda?
Nie denerwuj mnie! Wcale nie zawiodłaś!
Rozumiem, że jest rok szkolny i
masa sprawdzianów oraz kartkówek.
Nie zawiodłaś.
Czekam na kolejny rozdział.
Pozdrawiam.
Miss Blueberry
Asia Blanco
OdpowiedzUsuńVicky
OdpowiedzUsuńJORTINI BLANCO
OdpowiedzUsuńP.E.R.E.Ł.K.A
OdpowiedzUsuńCzekam na kolejny <3
Emily ♥
Cudowny!
OdpowiedzUsuńJak każdy rozdział który piszesz :) Czekam na Nexta →
JORTINI BLANCO ♥
Cudo. Jedtem ciekawa co dalej. Czekam na nexta. Kocham
OdpowiedzUsuńRozdział cudowny...😍😍
OdpowiedzUsuńVilu ucieka...
Aj...
Idę czytać następne
Czekam na next
Buziam😘
Tila❤
Ps
Wpadniesz?