OS " Nienawidzę Cię" CZ. II
-Jak się nazywasz?- pyta się swojej małej kopi Leon.
-Tom Verdas.- Leon zamiera. A niech się dzieje wola Boża.
-Jak?- pyta się ponownie szatyn z niedowierzaniem.
-Tom Verdas, przepraszam, że pytam, ale czy pan jest głuchy?- zapytał się "grzecznie" nasz syn. Ja po cichu zaczęłam się z jego wypowiedzi śmiać.
-A czy Ty nie jesteś za bardzo wyszczekany?- pyta się go z uśmiechem starszy Verdas, jednocześnie głaszcząc go po jego delikatnej czuprynce.
-Chyba nie- odpowiada mu z tym samym perlistym uśmiechem.- Mamusiu, a kiedy pójdziemy do dziadzia?- No właśnie, trzeba iść do ojca.
-Właśnie teraz- mówię, aby jak najszybciej uciec od tego zdrajcy.
-Mamciś, ale ja tego pana...- tu ucina swoją wypowiedź- Jak się pan nazywa?- pyta się go słodko.
-Leon - Dobrze, że nie powiedziedział swojego nazwiska, dopiero wtedy by się zaczęło.
-Mogę mówić do Pana wujku?- znowu pyta się go.
-Oczywiście.- odpowiada mu Leon.
-Tom, choć musimy jechać do dziadka- Mówię patrząc w jego małe szmaragdy.
-A mogę na chwilę iść na plac zabaw?- pyta się ciągnąć mnie za sukienkę.
-No dobrze, ale...- Dalej nie mogę dokończyć, bo mały Verdas biegnie już w strone miejsca zabaw dla dzieci. - Bardzo Pana za niego przepraszam.- Błagam nie rozpoznaj mnie.
-Nawet własnego męża już nie poznajesz.- NIe! Nie! Nie! Najchętniej bym teraz od niego uciekła, zamknęła się w sypialni i nigdy z niej nie wychodziła.
-Nie wiem o czym pan mówi- Dalej w to brnę.- Przepraszam, ale muszę już iść- Nie czekając uciekam, on jednak łapie mnie za nadgarstek i wręcza mi białą, niewielką karteczkę.
-Jak zmienisz zdanie zadzwoń- nic więcej nie mówiąc odchodzi.
~*~
-Dziadek!- krzyczy radośnie Tom w strone mojego ojca.
-Witaj szkrabie- mówię przytulając się do wnuczka.
-Hej tato- Odrazu przytulam go bardzo mocno.- możesz mi powiedzieć na co jesteś chory?- mój ojciec odrazu się zmieszał.
-Okazało się, że nowotwór nie jest tak groźny jak uważali, wystarczy, że będę systematycznie brał leki oraz co trzy tygodnie chodził na wizytę do lekarza a o mojej chorobie niedługo zapomnę.- Kamień z serca. Nie mam zielonego pojęcia co bym zrobiła, gdyby i jego mi zabrakło.
-Tak się cieszę- mówię mocno się do niego przytulając.
-Mamusiu A odpowiesz w końcu na moje pytanie?- zabiera głos mały Verdas.
-Jakie pytanie?- mówię zaciekawiona.
-Kto jest moim tatusiem.- I co mam mu teraz powiedzieć, że jego tata to ten pan, na którego wpadł dzisiaj na ulicy. I może jeszcze mu powiem, że tata z nami nie jest, bo mnie zdradził, lepszej odpowiedzi nie mogłabym sobie wyobrazić.
- Chcesz zobaczyć moje pociągi, którymi bawiłem się gdy byłem w twoim wieku?- Młody energicznie kiwną głową, a następnie pobiegł na górę, do mojego,Starego pokoju. Dobrze, że tata pomógł mi wybrnąć z tej nieciekawej sytuacji. Odkąd pamiętam to on był moim największym wsparciem. Pamiętam jak się dowiedział, że jestem z Leonem. Dostał "zawału". Do tej pory gdy o tym pomyślę to zaczynam się śmiać z tamtej sytuacji.
~*~
Myślałam, że gdy tu przyjedziemy to chociaż trochę sobie odpocznę, ale nie, oczywiście musieli zadzwonić z banku, że mam jechać, bo moje konto traci ważność, wogóle nie wiem jak konto może stracić ważność, ale ok. Wolę pojechać i szybko to załatwić niż potem cały dzień łazić po całym Buenos Aires i załatwiać formalności. Najlepsze jest to, że nie mam z kim zostawić Toma. Najchętniej bym fo ze sobą wzięła, ale trochę mi się tak zejdzie i znając mojego syna to zaraz by marudził, że mi się nudzi i chce wracać do domu. Z tatą też go nie mogę zostawić, bo akurat dzisiaj ma wizytę kontrolną u lekarza.
-Tom, choć już- Wołam mojego synka. Po chwili słyszę stukot jego małych nóżek na drewnianych schodach.
-I z kim ja Cię teraz zostawię?- pytam się sama siebie spoglądając na niego.
-Chcę do wujka Leona- podpowiada mi.
-To chyba nie jest najlepszy pomysł- Odrazu szatynek smutnieje.
-Ale proszę mamusiu, obiecuję, że będę grzeczny. Nie będę rozrabiał, tylko się grzecznie bawił.- No i jak mu odmówić? W ostateczności się zgadzam, ale muszę do niej zadzwonić i się zapytać czy wogóle ma czas.
Wpisuje w komórce dziewięcio cyfrowy ciąg liczb. Po chwili słyszę już jego głos.
- Halo?- jego głos jest idealny, zreszto jak zawsze.
-Cześć tu Violetta, mama Toma.
-Cześć Violu, co tam?- Uwielbiam, po prostu uwielbiam gdy on wypowiada moje imię z taką czułością.
- Mam do Ciebie ogromną prośbę- mówię niepwenie.
-Słucham Cię- Znając go właśnie się uśmiecha.
-Bo mam trochę spraw do załatwienia na mieście a nie mam z kim zostawić Toma, czy mógłbyś się nim zająć na dosłownie trzy godzinki?- Pytam się go z nadzieją. Długo nie muszę czekać na jego odpowiedź.
- Oczywiście, bardzo go polubiłem.
- A takim razie będę za dwadzieścia minut. Pasuje ci?
-Mhm- fajnie...
-Tylko gdzie Ty mieszkasz?
- Doskonale wiesz gdzie.- Nic już nie mogę powiedzieć, ponieważ słyszę charakterystyczne pikanie, oznaczające koniec rozmowy.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Witam was w drugiej części mojego pierwszego w życiu on shota. Mam nadzieję, ze się wam spodobał. Myślę, że ta historia będzie miała około pięciu części. Kiedy pojawi się kolejna jest mi ciężko powiedzieć. Co do powoiadania, to rozdział XV może pojawi się jeszcze w tym tygodniu. Dobra nie męczę już was.
Kocham was całych seruchem❤❤❤
Szalonaa 😘😘


Oj Violka udawanie Ci nie wychodzi.
OdpowiedzUsuńLeon ją rozpoznał, a teraz ma okazję poznać bliżej syna.
Tekst młodego mnie rozwalił 😂
Cudowny.
Maddy ❤
Super. Niby go nie poznała, ale jak potrzebuje pomocy to dzwoni właśnie do niego 😃Mały mógł by powiedzieć, że teksty ma po tatusiu 😘
OdpowiedzUsuńcudowny! młody dał czadu! Kiedy 3 czesc
OdpowiedzUsuńMoje
OdpowiedzUsuńCudowny!
UsuńLeon rozpoznał Violettę.
I ten jego tekst:
-Nawet własnego męża już nie poznajesz.
Ten mały jest świetny.
Cudo!
Wpadniesz do mnie na rozdział?
Pozdrawiam.
Miss Blueberry
Wspaniały one shot
OdpowiedzUsuńTom bardzo polubił swojego ojca.
Ciekawe czy ten baran domyślił się, że Tom to jego syn.
Chyba raczej by o to zapytał.
Czekam na next z niecierpliwością
Buziaczki 💋
Kocham 💗💗💗
Patty;*
Cudowny
OdpowiedzUsuńPisz szybko next.
Pozdrawiam, Asia Blanco