ROZDZIAŁ XII "Jedziemy (..)"

Budzę się bardzo niewyspana. Praktycznie całą noc przepłakałam, a to wszystko przez tego drania. Nienawidzę go. A najgorsze jest to, że dzisiaj idę do pracy, a to się równa z tym, że go tam zobaczę. Pokaże mu, że jest mi bardzo dobrze bez niego, że jestem bardzo silną osobą i potrafię o siebie zadbać. Leniwie wstałam z mojego łoża. Założyłam na stopy moje kapcie w panterke, w zimowe poranki, gdy jest ci zimno jest jak znalazł. Odrazu skierowałam się w stronę łazienki połączonej z moją sypialnią. Zęby umyłam bardzo dokładnie, Leon bardzo...nie Violka! Nie myśl o nim! Dzisiaj pozwoliłam sobie na dosyć ostry makijaż. Czerwone, matowe usta. Idealna kreska, rzęsy idealnie wytuszowane. Włosy rozpusciłam, nie robiłam jakiś udziwnień. Po tych czynnościach udałam się do mojej garderoby. Ubiore się tak, żeby aż mu ślinka leciała na mój widok. Spódniczka do połowy uda musi być, do tego biała koszula, w której rozpiełam trzy guziczki. Do tego złote dodatki. Spojrzałam się w lustrze. No no, nieźle. Jeszcze coś, czego nie mogło zabraknąć, czyli moje ukochane perfumy od Dior. Perfekcja w każdym calu. Po porannej toalecie skierowałam się w stronę kuchni. Jestem już i tak spóźniona, dlatego na szybko zjadłam jogurt wiśniowy. Po szybkim śniadaniu kieruje się w strone drzwi. Już mam wychodzić, ale oczywiście mądra Violetta nie założyła butów. Szybko z mojej szafy wyjmuje czarne, dwudziesto centymetrowe szpilki od Prady.  Jak najszybciej kieruje się w strone mojego samochodu.
                                        ~*~
Zajebiście! Dwadzieścia minut spóźniona. Szybkim krokiem wchodzę do naszego gabinetu. Szanowny pan Leon debil Verdas siedzi na swoim miejscu. Oczywiście moim zdaniem jego miejsce znajduje się w kuble na śmieci, ale to tylko moje wyobrażenia. Wygląda perfekcyjnie w każdym calu, zeraz to ja nie wyglądam gorzej od niego. Chyba nasze zerwanie dobrze robi dla niego. A ja myślałam, że będzie załamany, smutny, a tu co? Wesoły, uśmiechnięty, pełny życia. Totalnie go ignorując zajmuje moje miejsce za biurkiem.
-Hej Violu- mówi do mnie z uśmiechem.
-Ta, cześć- odpowiadam mu od niechcenia.
-Dlaczego taka jesteś w stosunku do mnie?- i on ma jeszcze czelność się mnie o to pytać.
-To nie ja Ciebie zdradziłam-odpowiadam z przekąsem.
-Ja Cię nie zdradziłem!-nagle wybucha niczym petarda.
-No to może ja się piepszyłam z Karol co?!
-To napewno nie byłem ja!-odpowiada patrząc mi głęboko w oczy. Serce mi mówi żeby mu wybaczyć, a rozum żebym go zostawiła. Sama nie wiem już co mam zrobić. Jestem w kropce.
-Jutro jedziemy na tydzień w delegację znowu do Londynu-mówi w moja stronę, ale już trochę spokojniej.
-Znowu będą prezerwatywy czekały na nas w pokoju?- pytam się z lekkim rozbawieniem.
-Chyba nie- odpowiada mi tym samym.
-O której godzinie mamy samolot?- pytam się go, patrząc w jego hipnotyzujące szmaragdy.
-Jutro o dziewiątej,czyli będę u Ciebie tak około ósmej.
-Ok- odpowiadam mu patrząc się na dokumenty.
Jest już około piętnastej. Mój brzuch domaga się już jedzenia. Po moim małym śniadaniu jestem bardzo głodna.
-Idę na obiad, chcesz coś?-pytam się w strone Leona.
-Pójdę z Tobą, bo jestem trochę głodny- odpowida wstają ze swojego skórzanego fotela. Gdy wychodzimy łapię mnie w tali. Patrzę na niego i oczekuję wyjaśnień.
-Nie chce, żeby pracownice się do mnie kleiły, dopuki wiedzą, że jesteś ze mną mam spokój.- jego głos przyjemnie pieści moją malżownie uszną.
-Aha-tylko tyle udaje mi się wydusić. Znowu te zazdrosne spojrzenia pracownic i pracowników. Szkoda, że już nie jest mój.Sam do tego doprowadził! Wychodzimy z firmy i chyba kierujemy się w strone jego samochodu. Leon kupił sobie nową zabawkę. No nieźle, dziewczyny będą na niego i na jego nową furę lecieć. Już po chwili włączyliśmy się do ruchu drogowego. Między nami panuje bardzo niezręczna cisza. Gdy chcę ją przerwać Verdas mnie wyprzedza.
-Jedziemy do naszej ulubionej restauracji?- pyta skupiony na drodze.
-Możemy- odpowiadam beznamiętnie. Po około dwudziestu minutach znajdujemy się w naszej ulubionej restauracji. To tu byliśmy na naszej pierwszej, i chyba jedynej randce. Uwielbiam to miejsce z wielu powodów, główny powód, to oczywiście pyszne potrawy. Trzeba przyznać, że tanio nie jest, ale naprawdę warto. Zajmujemy miejsce przy wolnym stoliku. Po chwili przystojny kelner podaje nam menu, jednak zanim odchodzi puszcza mi oczko. Leon mrozi go wzrokiem, i jednak posyłam mu przyjazny uśmiech.
-Powiesz mi o co ci chodzi?- pukam delikatnie moimi dosyć długimi paznokciami o stół, wyczekując od niego odpowiedzi.
-O co ci chodzi?- pyta jak gdyby nigdy nic.
-O gówno!-krzyczę, ale tak, żeby nikt inny tego nie usłyszał. Dalej nic do siebie nie mówimy. Po chwili przychodzi do nas kelner, który przyjmuje nasze zamówienia. Po około piętnastu minutach nasze zamówienia przychodzą. W ciszy spożywamy nasz posiłek.
Po jakże miłym obiedzie z tym zdrajcą odrazu wróciliśmy do firmy. Jakieś może pół godziny temu Leon poszedł z kimś rozmawiać i jeszcze nie wrócił. Może rozmawia z tą suką, i pyta się go jakie im nowe zabawki kupić? Zresztą co mnie to obchodzi. Jego panienka do ruchania, jego sprawa. Jak na zawołanie szatyn wchodzi do naszego gabinetu. Podchodzi do mojego biurka, a następnie opiera się o niego. Spoglądam na niego pytająco.
-O dwudziestej mamy bankiet, na którym musimy być-mówi patrząc się na moje piersi.
-Ok- odpowiadam uśmiechając się do niego deliktnie. Ja to jestem dziwna. Najpierw go wyzywam od najgorszych, a później jestem dla niego milutka.
-Będę po Ciebie o dwudziestej- mówi odchodząc od mojego biurka.
                                           ~*~
Ubrana w czerwoną sukienkę do połowy uda od Dior ,oraz w czarne szpilki od Prady czekam na mojego księcia z horroru. Po moim mieszkaniu rozlega się dźwięk dzwona do drzwi. Odrazu kieruję się w stronę drzwi. Po drugiej stronie drewnianej konstrukcji znajduje się Leon, który wygląda wprost rewelacyjnie.
-Hej- mówi z tym swoim zniewalającym uśmiechem.
-Cześć- mówię lekko onieśmielona. Violka, co Ty odpierdzielasz?!
-Jedziemy?- pyta się mnie wyciągając swoją aksamitną dłoń  w moją stronę.
-Tak- niepwnie ujmuje jego rękę. Po chwili znajdujemy się w jego BMW.
-Gdzie to dokładnie się znajduje?- pytam spoglądając na niego. On jest bardzo skupiony na drodze, co bardzo seksownie wygląda.
-W centrum- tylko tyle udaje mi się z niego wyciągnąć. Po niedługim czasie jesteśmy już w jakimś bardzo drogim hotelu. Pierwszy raz w nim jestem, ale muszę przyznać, że jest piękny. Wystrój jest chyba na dziewiętnasty wiek. Jest tu po prostu przepięknie.  Idealnie miejsce np. Na urodziny lub przyjęcie ślubne, którego pewnie mieć nie będę, bo zostanę starą panną z dużą ilością kotów. Moje przmyślenia przerywa nie kto inny jak Verdas.
-Idziemy?
-Tak- odpowiadam niepewnie.
Po chwili wchodzimy do wielkiej sali, w której znajduje się duża ilość osób. Siadamy na swoje miejsca. Z prawej strony siedzi Leon, a po mojej lewej jakiś czterdziesto letni facet, który chyba jest niewyżyty seksualnie, bo patrzy się na mnie jakby chciał się ze mną kochać tu i teraz. Trochę mnie to przeraża, dlatego przysunełam się bliżej Verdasa. On jest zboczony,ale chyba nie aż tak. Przysłuchuję się rozmowie mojego byłego chłopaka i jakiegoś innego mężczyzny. Po długim czasie Szanowny pan Leon postanawia zwrócić na mnie swoją uwagę.
-Idziemy się czegoś mocniejszego napić?- pyta patrząc w moją stronę.
-Tak- mówię, a następnie energicznie wstaje. Przedzieramy się przez tłum ludzi, po chwili znajdujemy się przy ogromnym barze z alkoholem.
-Prosimy dwa razy mohito- mówi szatyn w stronę barmana.
Pijemy już chyba dziesiątego drinka. Obojgu nam się plączą języki.
-No tio co Leośku.- mówię łapiąc go za przyrodzenie. On tylko cicho pojękuje.-co powiesz mi ci ekawego?
-Nic nie jest ciekawszego od Twojego seksownego ciała- czuję jego wypalający wzrok na moich piersiach. Ja niewiele myśląc namiętnie go całuje. Więcej nie pamiętam.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hej! Witam was w Nowym rozdziale. Nie wiem dlaczego, ale ostatnio są chyba krótsze. Co do rozdziału, to nie jestem z niego zadowolona. Jeżeli wam się nie podobał to zrozumiem.
Kocham was całym serduchem❤❤❤

Komentarze

  1. Odpowiedzi
    1. Coś mi się wydaje, że zaliczą numerek po pijaku.
      Violka jest nadal na niego wściekła.
      On utrzymuje, że jej nie zdradził.
      Nie kłamie. Ja to wiem. Ta sucz to zmyśliła. Zmontowała nagranie. Nie ma innej opcji.
      Cudowny.
      Czekam na next :*
      Buziaczki :* ❤

      Maddy ❤

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Numerek po pijaku? A potem może wpadka? Wtedy za ciekawie by nie było dla Violki
      Jakoś Leon nie chce udowodnić swojej niewinności
      Jego zachowanie wygląda jakby V nie była dla niego ważna
      Powinien przynajmniej próbować coś robić, a nie ją upijać lub się uśmiechać
      Rozdział jest wspaniały
      Czekam na next
      Buziaczki 😘😘😘

      Patty;*

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Hej!
      Świetny rozdział.
      Violetta ubrała się tak,
      by Leonowi ślinka na jej widok pociekła.
      Poszli na obiad.
      Czyżby Leon był zazdrosny o kelnera?
      Oj Leonku nie ładnie patrzeć się w dekolt Violetcie.
      Rozwaliłaś mnie tekstem „Czekam na mojego księcia z horroru” oraz, że Leon też jest zboczony,
      ale nie tak bardzo... to było świetne.
      Ciekawe co wydarzyło się tej nocy...
      Cudo!

      Pozdrawiam.
      Miss Blueberry

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Cudowny
      Leon i Violetta spedzą z sobą miłą noc.
      Ciekawe jak zaeragują rano.
      Czexample na dalszy ciąg wydarzeń.
      Pozdrawiam, Asia Blanco.

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. Cudo:*
      Na pewno zaliczą numerek u Verdasa w domu. Jak już po pijaku się całują to na 100% wyjdzie coś więcej.
      Superaśnie :*

      Czekam Z niecierpliwością na Nexta :)
      Zapraszam na mojego bloga:
      Abrazameyverasleonetta.blogspot.com

      POZDRAWIAM JORTINI BLANCO

      Usuń
  6. Odpowiedzi
    1. Cudowny rozdział kochana;*
      Numerek pod wpływem alkoholu?
      Viola jest nadal na niego wściekła a Leon jest przekonany,że jej nie zdradził.
      On nie mógłby tego zrobić ❤
      Już umieram z ciekawości co będzie dalej;*
      Czekam na kolejną perełkę
      Kocham bardzo

      Diana

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty