ROZDZIAŁ X "Strasznie byliście głośno w nocy."
Rozdział dedykuję wszystkim, którzy skomentowali poprzedni rozdział. 8)
Budzę się strasznie spocona, no tak, Leon oplata mnie niczym bluszcz. Jest mi niewygodnie, ale przynajmniej mogę popatrzeć na jego idealną twarz. Jego włosy są w idealnym nieładzie. Zaczęłam delikatnymi ruchami gładzić jego twarz. Po chwili otwiera swoje szmaragdy.
- Cześć skarbie
- Hej kocico- po odpowiedzeniu mi składa na moich ustach słodki pocałunek, jak to jest możliwe, że odrazu po przebudzeniu się ma tak idealny oddech. Nasz pocałunek staje się bardziej namietny. Szatyn ze swoimi pocałunkami schodzi na moją szyję. Chwilę naszych pieszczot przerywa Angie.
- Przepraszam dzieci, że wam przeszkadzam, ale zaraz będzie śniadanie- mówi ze swoim ciepłym usmiechem.
- Dobrze, niedługo zejdziemy- odpowiadam jej tym samym.
- Pierwsza zajmuje łazienkę!- krzyczę biegnąc w strone drewnianych drzwi od łazienki.
- Violetta!!- krzyczy Leon, i próbuje się dostać do łazienki, ale niestety ja zdążyłam zamknąć mu konstrukcje przed nosem.
- Daj mi pół godziny- mówię przez śmiech.
- Policzymy się w nocy- chyba chciał to powiedzieć do siebie,ale niestety to usłyszałam.
Dzisiaj wigilia, czyli coś co po prostu uwielbiam. Cała rodzina przy jednym stole, pyszne, świąteczne potrawy, prezety, cudowne atmosfera. Ja po prostu obustwiam zapach choinki, ktora jest prześliczne ozdobiona bąbkami, oraz złotymi łańcuchami. Dobra, lepiej zacznę się ogarniać, bo jak zacznę tak rozmyślać, to się do Nowego Roku nie wyrobie. Elegancko ubiore się dopiero wieczorem, dlatego postanowiłam, że zaloze moje ulubione, lekko przetarte jeansy, koszulkę z dekoldem, oraz coś bez czego nie moge żyć, czyli moje ukochane czarne szpilki. Włosy
zostawiłam proste. Jeszcze tylko spsikałam się moimi ulubionymi perfumami od Dior, i jestem gotowa. Pewnie będę wyglądała lepiej niż ta suka.
- Już wolne, możesz wchodzić- mówię wychodząc z łazienki.
- Ale moja dziewczyna ślicznie wygląda.- po wypowiedzeniu tych słów zaczyna całować moją szyję. Zaczęłam cicho pomrukiwać.
-Leoś, idź się ubierz, zaraz śniadanie- niechętnie się od niego odsuwam.
- Ja już jestem ubrany, tylko włosy muszę ułożyć- mówi dotykając swojej lśniącej czupryny.Po około piętnastu minutach mój królewicz wychodzi z łazienki, oczywiście wygląda nienagannie.
-Idziemy?- łapie moją rękę i kieruje nas w stronę drzwi wyjściowych. Po zejściu z dębowych schodów znajdujemy się w jadalni. Oczywiście ta suka i jej chłopak, którego zdradza codziennie, siedzą przy stole.
- O już jesteście- mówi ta dziwka przesłodzonym głosem, jednocześnie pożerjając MOJEGO chłopaka wzrokiem.
- Ta- odpowiadam jej od niechcenia. Zasiadam z szatynem do stołu naprzeciwko naszej parki.
- Strasznie byliście głośno w nocy- wypowiada się znowu ta podła żmija. Zaraz jej coś zrobię.
- No wiesz- zaczął swoją wypowiedź Verdas- z taką kobietą w nocy nie można się nudzić, a do tego mój skarb wie co zrobić, żeby było mi dobrze- mówi z uśmiechem i dumą Leon. Ha! Teraz nie wiedzą co odpowiedzieć. Ja tylko ściskam chłopakowi rękę pod stołem w podzięce.
- Misiu, chyba trochę przesadzasz- mówię specjalnie przesłodzonym głosem.
- Ja przesądzam, kochanie, w łóżku jesteś moją tygrysicą- po wypowiedzeniu tych słów namiętnie mnie całuje. A ta dziwka gotuje się ze złości . Castillo 1 Armani 0.
- Dobrze dzieci, proszę zajadać- popędza nas Angie.
~*~
Ubrana w czerwoną do połowy uda sukienkę, do tego moje ukochane czarne szpilki, oraz złote dodatki stoję przed ogromnym lustrem w naszej sypialni. Włosy potraktowałam prostownicą. Z mojego wyglądu jestem bardzo zadowolona. Leon ubrał czarno- granatową koszulę w kratę. Do tego ciemne spodnie, idealnie do niego dopasowane. Oczywiście jak zawsze włosy ma postawione na żel, nigdy nie mogę zrozumieć, jak on może być tak idealny.To jest po prostu chodzący Bóg seksu. Wychodzę z łazienki, i potanawiam iść już na dół, pewnie już tam jest mój chłopak. Wchodzę, a tam co widzę, Armani klejąca się do Leona. O nie tak to nie będzie. Chyba mnie nie zauważyli. To nawet lepiej dla mnie. "Niechcący" wylałam sos na jej dziwkarską sukienkę. Ona jak oparzona odskoczyła od Leona, a my zaczęliśmy się z niej śmiać.
- Nieźle kochanie- powiedział mi na ucho Leoś.
- Wiem- odpowiedziałam mu całując go namiętnie. Po kilku minutach pieszczot, postanawiamy iść do salonu, przecież w wigilie ma być tak rodzinnie, ale przy tej podłej suce się nie da. Po wigilijnej kolacji przyszła pora na coś co uwielbiam, czyli prezety! Wiem, kobieta dwudziesto pięcio letnia jara się na widok prezentów, ale taka już jestem i nikt ani nic tego nie zmieni. Od Angie dostałam moje ulubione perfumy od Dior od mojego chłopaka dostałam złotą biżuterię. Gdy Karol to zobaczyła widziałam w jej oczach zazdrość. Oczywiście żeby ją jeszcze bardziej zdenerwować usiadłam Leonowi na kolana, i to jeszcze w ich stronę i namiętnie go pocałowałam. Po chwili Leon dołączył do pocałunku nasze języki. Kątem oka widziałam zazdrość w oczach Armani. Bo to przecież ja całuje Boga seksu a nie ona. Po chwili się od siebie oderwaliśmy. Dalsza kolacja minęła nam w przyjemnej atmosferze.
~*~
Jest po pierwszej w nocy a tej suce i jej chłopakowi zachciało się igraszek.
-Leon ja zaraz zwariuje- mówię do niego na Maxa wkurzona, słysząc ich odgłosy.
-To zrób to co najlepiej potrafisz- pokazuje mu mój zdezorientowany wzrok- pokaże ci. Zaczyna mnie całować po szyi, a ja już rozumiem o co mu chodzi. Po kilku minutach nasze krzyki zagłuszają ich. Po kilku godzinach dumni z siebie kładziemy się spać.
Budzę się, ponieważ jest mi bardzo gorąco. Leon oplątał mnie niczym bluszcz. Naturalnie jego ręce muszą znajdować się na moim biuście. Jakże inaczej. Próbuje się wydostać z jego stalowego uścisku , jednak na marne. Nie pozostaje mi nic innego, jak czekać aż się obudzi. Po około dziesięciu minutach mój kochany śpioch się budzi.
- Część kocie, byłaś cudowna- mówi jeszcze zaspanym głosem.
- Hej misiu, ty też byłeś niczego sobie- odpowiadam mu, a następnie składam na jego ustach delikatny pocałunek.
Po porannych igraszkach postanawiamy wstać. Po niespełna godzinie jesteśmy oboje gotowi. Już dzisiaj wracamy do domu. Z jednej strony się cieszę że nie będę widziała tej zakłamanej mordy, ale z drugiej strony znowu długo nie będę widziała Angie. Z moich rozmyślań wyrywa mnie aksamitny głos Leosia.
-Skarbie,zaniosłem już nasze walizki do samochodu.
-W takim razie chodźmy- odpowiadam mu łapiąc go za jego delikatną dłoń.
Po zejściu z drewnianej konstrukcji kierujemy się w strone kuchni, w której powinna się znajdować moja kochana ciocia.
-Angie, my już się będziemy zbierać- mówię że smutkiem.
-No dobrze- odpowiada mam tym samym- tu macie jeszcze trochę jedzenia, bo te wasze w Nowym Jorku jest nie za dobre.
-Ale nie trzeba- w końcu odzywa się Verdas.
-Trzeba, trzeba- odpowiada mu blondynka z uśmiechem. Po chwili do kuchni wchodzi Armani i Zack.
-Już jedziecie? - pyta się z udawanym przejęciem rudzielec.
-Tak,niestety- posyłam jej sztuczny uśmiech.
-Violu, możemy chwilę porozmawiać?- pyta się mnie mój były.
-Dobrze- odpowiadam niechętnie.
Odchodzimy kawałek od reszty. Patrzę wyczekująco za Smitha.
-Popełniłem największy błąd w moim życiu- mówi ze smutkiem.
-Jaki błąd?- staram się być obojętna.
-Zdradzając Cię- odpowiada łapiąc moje dłonie. Odrazu wyrwałam się z jego uścisku.
-Teraz sobie to uświadomiłeś?!- podnoszę trochę głos.
-Wrócisz do mnie?- pyta z nadzieją. Nie no, on chyba w tej chwili żartuje.
-Coś jeszcze?- mówię zdenerwowana.
-Nie, to tyle- mówi z chytrym uśmiechem.
-Czy Ciebie pojebało?!Ja kocham tylko Leona!
- Nie,to jak, zostawisz dla mnie Verdaska?
-Nie!- wkurzona oddałam się od niego.
Po chwili znowu jestem w kuchni.
-Jedziemy?-pytam się mojego chłopaka trochę mniej już zdenerwowana.
- No dobrze...
~*~
Jedziemy już pół godziny. Nie odezwaliśmy się Jeszce do siebie ani słowem. Dopiero teraz schodzą mi nerwy po rozmowie z tym debilem. Oboje są siebie warci.
-Kochanie, powiesz mi co się stało?- pyta przejęty, mój towarzysz.
-Zack chiał żebym do niego wrociła- odpowiadam beznamietnie.
-Co?!-nagle gwałtownie się zatrzymuje na poboczu. Lekko wystraszona na niego spoglądam. Jego oczy nie mają kolor szmaragdu, tylko okropnej szarości.
- I co mu odpowiedziałaś?!
-Że go nie kocham, tylko ciebie- odpowiadam mu łagodniej. Jego oczy znowu przybrały dawnej barwy.
-Ja ciebie też, i to bardzo. - mówi ze swoją delikatnością, następnie mnie namiętnie całuje. Po oderwaniu Leon znowu włącza się do ruchu drogowego. W pewnym momencie czuje jak jego dłoń dotyka mojego kolana i wspina się wyżej.
-Skarbie, ty prowadzisz - mówię strącając jego dłoń.
-Ale jej tam było dobrze- mówi z seksownym uśmiechem.
-W domu.
- No dobrze- odpowiada niechętnie.
- Śpimy dzisiaj u mnie czy u Ciebie?- pytam po chwili ciszy.
-U mnie.- odpowiada skupiony ja jeździe.
~*~
Zmęczona opadam na skórzaną kanape w salonie mojego chłopaka. Po chwili Leon robi to samo, tylko na mnie.
-Misiu, co Ty robisz?- pytam dysząc, gdy całuje mnie po szyi.
-Całuje moją dziewczynę -odpowiada nadal dopieszczając moją szyję.
-Leo...- moją wypowiedź przerywa dzwonek do drzwi. Chłopak niechętnie się ode mnie odrywa. Po chwili do pomieszczenia wchodzi Verdas a za nim grupka ludzi. Sześciu chłopaków oraz pięć dziewczyn.
-Violu, poznaj moich świrniętych przyjaciół. Gdy szatyn mnie przedstawił swoim znajomym usiedlismy i zaczęliśmy rozmawiać
Szybko się z nimi oswoiłam. Muszę przyznać, że ich bardzo polubiłam.
Od około trzech godzin siedzimy i się śmiejemy z byle czego. Każdy jest już trochę wstawiony. Ja wypiłam chyba pięć piw. Chłopaki wpadli na głupi pomysł, aby zagrać w butelkę. Gra dla nastolatków, ale zawsze można się przenieść w czasie. Pierwszy kręcił Marco i wypadło na Ludmi, okazało się, że Federico jej chłopak, to najlepszy przyjaciel Leona.
- Ludmi, musisz zatańczyć przed Fede. Ona oczywiście to zrobiła. Następnie wypadło na Fran.
-Musisz zadzwonić pod przypadkowy numer i powiedzieć tej osobie, że chcesz się z nią przespać. Później było jeszcze wiele innych głupich i śmiesznych zadań. Około czwartej nas ranem wszyscy padliśmy jak pies pluto.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hej!!! Witam was w kolejnym rozdziale. 😊Z góry was przepraszam, że nie było go w tamtym tygodniu, ale nie miałam czasu żeby go dodać. Mam nadzieje, że ten się wam podobał.
Kofffam was 😘😍
Szalonaa 😍😍
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
Budzę się strasznie spocona, no tak, Leon oplata mnie niczym bluszcz. Jest mi niewygodnie, ale przynajmniej mogę popatrzeć na jego idealną twarz. Jego włosy są w idealnym nieładzie. Zaczęłam delikatnymi ruchami gładzić jego twarz. Po chwili otwiera swoje szmaragdy.
- Cześć skarbie
- Hej kocico- po odpowiedzeniu mi składa na moich ustach słodki pocałunek, jak to jest możliwe, że odrazu po przebudzeniu się ma tak idealny oddech. Nasz pocałunek staje się bardziej namietny. Szatyn ze swoimi pocałunkami schodzi na moją szyję. Chwilę naszych pieszczot przerywa Angie.
- Przepraszam dzieci, że wam przeszkadzam, ale zaraz będzie śniadanie- mówi ze swoim ciepłym usmiechem.
- Dobrze, niedługo zejdziemy- odpowiadam jej tym samym.
- Pierwsza zajmuje łazienkę!- krzyczę biegnąc w strone drewnianych drzwi od łazienki.
- Violetta!!- krzyczy Leon, i próbuje się dostać do łazienki, ale niestety ja zdążyłam zamknąć mu konstrukcje przed nosem.
- Daj mi pół godziny- mówię przez śmiech.
- Policzymy się w nocy- chyba chciał to powiedzieć do siebie,ale niestety to usłyszałam.
Dzisiaj wigilia, czyli coś co po prostu uwielbiam. Cała rodzina przy jednym stole, pyszne, świąteczne potrawy, prezety, cudowne atmosfera. Ja po prostu obustwiam zapach choinki, ktora jest prześliczne ozdobiona bąbkami, oraz złotymi łańcuchami. Dobra, lepiej zacznę się ogarniać, bo jak zacznę tak rozmyślać, to się do Nowego Roku nie wyrobie. Elegancko ubiore się dopiero wieczorem, dlatego postanowiłam, że zaloze moje ulubione, lekko przetarte jeansy, koszulkę z dekoldem, oraz coś bez czego nie moge żyć, czyli moje ukochane czarne szpilki. Włosy
zostawiłam proste. Jeszcze tylko spsikałam się moimi ulubionymi perfumami od Dior, i jestem gotowa. Pewnie będę wyglądała lepiej niż ta suka.
- Już wolne, możesz wchodzić- mówię wychodząc z łazienki.
- Ale moja dziewczyna ślicznie wygląda.- po wypowiedzeniu tych słów zaczyna całować moją szyję. Zaczęłam cicho pomrukiwać.
-Leoś, idź się ubierz, zaraz śniadanie- niechętnie się od niego odsuwam.
- Ja już jestem ubrany, tylko włosy muszę ułożyć- mówi dotykając swojej lśniącej czupryny.Po około piętnastu minutach mój królewicz wychodzi z łazienki, oczywiście wygląda nienagannie.
-Idziemy?- łapie moją rękę i kieruje nas w stronę drzwi wyjściowych. Po zejściu z dębowych schodów znajdujemy się w jadalni. Oczywiście ta suka i jej chłopak, którego zdradza codziennie, siedzą przy stole.
- O już jesteście- mówi ta dziwka przesłodzonym głosem, jednocześnie pożerjając MOJEGO chłopaka wzrokiem.
- Ta- odpowiadam jej od niechcenia. Zasiadam z szatynem do stołu naprzeciwko naszej parki.
- Strasznie byliście głośno w nocy- wypowiada się znowu ta podła żmija. Zaraz jej coś zrobię.
- No wiesz- zaczął swoją wypowiedź Verdas- z taką kobietą w nocy nie można się nudzić, a do tego mój skarb wie co zrobić, żeby było mi dobrze- mówi z uśmiechem i dumą Leon. Ha! Teraz nie wiedzą co odpowiedzieć. Ja tylko ściskam chłopakowi rękę pod stołem w podzięce.
- Misiu, chyba trochę przesadzasz- mówię specjalnie przesłodzonym głosem.
- Ja przesądzam, kochanie, w łóżku jesteś moją tygrysicą- po wypowiedzeniu tych słów namiętnie mnie całuje. A ta dziwka gotuje się ze złości . Castillo 1 Armani 0.
- Dobrze dzieci, proszę zajadać- popędza nas Angie.
~*~
Ubrana w czerwoną do połowy uda sukienkę, do tego moje ukochane czarne szpilki, oraz złote dodatki stoję przed ogromnym lustrem w naszej sypialni. Włosy potraktowałam prostownicą. Z mojego wyglądu jestem bardzo zadowolona. Leon ubrał czarno- granatową koszulę w kratę. Do tego ciemne spodnie, idealnie do niego dopasowane. Oczywiście jak zawsze włosy ma postawione na żel, nigdy nie mogę zrozumieć, jak on może być tak idealny.To jest po prostu chodzący Bóg seksu. Wychodzę z łazienki, i potanawiam iść już na dół, pewnie już tam jest mój chłopak. Wchodzę, a tam co widzę, Armani klejąca się do Leona. O nie tak to nie będzie. Chyba mnie nie zauważyli. To nawet lepiej dla mnie. "Niechcący" wylałam sos na jej dziwkarską sukienkę. Ona jak oparzona odskoczyła od Leona, a my zaczęliśmy się z niej śmiać.
- Nieźle kochanie- powiedział mi na ucho Leoś.
- Wiem- odpowiedziałam mu całując go namiętnie. Po kilku minutach pieszczot, postanawiamy iść do salonu, przecież w wigilie ma być tak rodzinnie, ale przy tej podłej suce się nie da. Po wigilijnej kolacji przyszła pora na coś co uwielbiam, czyli prezety! Wiem, kobieta dwudziesto pięcio letnia jara się na widok prezentów, ale taka już jestem i nikt ani nic tego nie zmieni. Od Angie dostałam moje ulubione perfumy od Dior od mojego chłopaka dostałam złotą biżuterię. Gdy Karol to zobaczyła widziałam w jej oczach zazdrość. Oczywiście żeby ją jeszcze bardziej zdenerwować usiadłam Leonowi na kolana, i to jeszcze w ich stronę i namiętnie go pocałowałam. Po chwili Leon dołączył do pocałunku nasze języki. Kątem oka widziałam zazdrość w oczach Armani. Bo to przecież ja całuje Boga seksu a nie ona. Po chwili się od siebie oderwaliśmy. Dalsza kolacja minęła nam w przyjemnej atmosferze.
~*~
Jest po pierwszej w nocy a tej suce i jej chłopakowi zachciało się igraszek.
-Leon ja zaraz zwariuje- mówię do niego na Maxa wkurzona, słysząc ich odgłosy.
-To zrób to co najlepiej potrafisz- pokazuje mu mój zdezorientowany wzrok- pokaże ci. Zaczyna mnie całować po szyi, a ja już rozumiem o co mu chodzi. Po kilku minutach nasze krzyki zagłuszają ich. Po kilku godzinach dumni z siebie kładziemy się spać.
Budzę się, ponieważ jest mi bardzo gorąco. Leon oplątał mnie niczym bluszcz. Naturalnie jego ręce muszą znajdować się na moim biuście. Jakże inaczej. Próbuje się wydostać z jego stalowego uścisku , jednak na marne. Nie pozostaje mi nic innego, jak czekać aż się obudzi. Po około dziesięciu minutach mój kochany śpioch się budzi.
- Część kocie, byłaś cudowna- mówi jeszcze zaspanym głosem.
- Hej misiu, ty też byłeś niczego sobie- odpowiadam mu, a następnie składam na jego ustach delikatny pocałunek.
Po porannych igraszkach postanawiamy wstać. Po niespełna godzinie jesteśmy oboje gotowi. Już dzisiaj wracamy do domu. Z jednej strony się cieszę że nie będę widziała tej zakłamanej mordy, ale z drugiej strony znowu długo nie będę widziała Angie. Z moich rozmyślań wyrywa mnie aksamitny głos Leosia.
-Skarbie,zaniosłem już nasze walizki do samochodu.
-W takim razie chodźmy- odpowiadam mu łapiąc go za jego delikatną dłoń.
Po zejściu z drewnianej konstrukcji kierujemy się w strone kuchni, w której powinna się znajdować moja kochana ciocia.
-Angie, my już się będziemy zbierać- mówię że smutkiem.
-No dobrze- odpowiada mam tym samym- tu macie jeszcze trochę jedzenia, bo te wasze w Nowym Jorku jest nie za dobre.
-Ale nie trzeba- w końcu odzywa się Verdas.
-Trzeba, trzeba- odpowiada mu blondynka z uśmiechem. Po chwili do kuchni wchodzi Armani i Zack.
-Już jedziecie? - pyta się z udawanym przejęciem rudzielec.
-Tak,niestety- posyłam jej sztuczny uśmiech.
-Violu, możemy chwilę porozmawiać?- pyta się mnie mój były.
-Dobrze- odpowiadam niechętnie.
Odchodzimy kawałek od reszty. Patrzę wyczekująco za Smitha.
-Popełniłem największy błąd w moim życiu- mówi ze smutkiem.
-Jaki błąd?- staram się być obojętna.
-Zdradzając Cię- odpowiada łapiąc moje dłonie. Odrazu wyrwałam się z jego uścisku.
-Teraz sobie to uświadomiłeś?!- podnoszę trochę głos.
-Wrócisz do mnie?- pyta z nadzieją. Nie no, on chyba w tej chwili żartuje.
-Coś jeszcze?- mówię zdenerwowana.
-Nie, to tyle- mówi z chytrym uśmiechem.
-Czy Ciebie pojebało?!Ja kocham tylko Leona!
- Nie,to jak, zostawisz dla mnie Verdaska?
-Nie!- wkurzona oddałam się od niego.
Po chwili znowu jestem w kuchni.
-Jedziemy?-pytam się mojego chłopaka trochę mniej już zdenerwowana.
- No dobrze...
~*~
Jedziemy już pół godziny. Nie odezwaliśmy się Jeszce do siebie ani słowem. Dopiero teraz schodzą mi nerwy po rozmowie z tym debilem. Oboje są siebie warci.
-Kochanie, powiesz mi co się stało?- pyta przejęty, mój towarzysz.
-Zack chiał żebym do niego wrociła- odpowiadam beznamietnie.
-Co?!-nagle gwałtownie się zatrzymuje na poboczu. Lekko wystraszona na niego spoglądam. Jego oczy nie mają kolor szmaragdu, tylko okropnej szarości.
- I co mu odpowiedziałaś?!
-Że go nie kocham, tylko ciebie- odpowiadam mu łagodniej. Jego oczy znowu przybrały dawnej barwy.
-Ja ciebie też, i to bardzo. - mówi ze swoją delikatnością, następnie mnie namiętnie całuje. Po oderwaniu Leon znowu włącza się do ruchu drogowego. W pewnym momencie czuje jak jego dłoń dotyka mojego kolana i wspina się wyżej.
-Skarbie, ty prowadzisz - mówię strącając jego dłoń.
-Ale jej tam było dobrze- mówi z seksownym uśmiechem.
-W domu.
- No dobrze- odpowiada niechętnie.
- Śpimy dzisiaj u mnie czy u Ciebie?- pytam po chwili ciszy.
-U mnie.- odpowiada skupiony ja jeździe.
~*~
Zmęczona opadam na skórzaną kanape w salonie mojego chłopaka. Po chwili Leon robi to samo, tylko na mnie.
-Misiu, co Ty robisz?- pytam dysząc, gdy całuje mnie po szyi.
-Całuje moją dziewczynę -odpowiada nadal dopieszczając moją szyję.
-Leo...- moją wypowiedź przerywa dzwonek do drzwi. Chłopak niechętnie się ode mnie odrywa. Po chwili do pomieszczenia wchodzi Verdas a za nim grupka ludzi. Sześciu chłopaków oraz pięć dziewczyn.
-Violu, poznaj moich świrniętych przyjaciół. Gdy szatyn mnie przedstawił swoim znajomym usiedlismy i zaczęliśmy rozmawiać
Szybko się z nimi oswoiłam. Muszę przyznać, że ich bardzo polubiłam.
Od około trzech godzin siedzimy i się śmiejemy z byle czego. Każdy jest już trochę wstawiony. Ja wypiłam chyba pięć piw. Chłopaki wpadli na głupi pomysł, aby zagrać w butelkę. Gra dla nastolatków, ale zawsze można się przenieść w czasie. Pierwszy kręcił Marco i wypadło na Ludmi, okazało się, że Federico jej chłopak, to najlepszy przyjaciel Leona.
- Ludmi, musisz zatańczyć przed Fede. Ona oczywiście to zrobiła. Następnie wypadło na Fran.
-Musisz zadzwonić pod przypadkowy numer i powiedzieć tej osobie, że chcesz się z nią przespać. Później było jeszcze wiele innych głupich i śmiesznych zadań. Około czwartej nas ranem wszyscy padliśmy jak pies pluto.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hej!!! Witam was w kolejnym rozdziale. 😊Z góry was przepraszam, że nie było go w tamtym tygodniu, ale nie miałam czasu żeby go dodać. Mam nadzieje, że ten się wam podobał.
Kofffam was 😘😍
Szalonaa 😍😍
CZYTASZ=KOMENTUJESZ


Patty;* Super
OdpowiedzUsuńZabić, zakopać, odkopać, spalić i jeszcze raz zabić tą Karol
UsuńNie lubię jej
Dobrze, że wyjechali
Mam nadzieję, że więcej o niej nic nie usłyszę
Jeszcze ten Zack
Chciał wrócić do V
Ale ona ma Leona
Czekam na next
Buziaczki😘
Patty;*
Rozdział jest wspaniały i cudowny
UsuńRozdział jest wspaniały i cudowny
UsuńZabić, zakopać, odkopać, spalić i jeszcze raz zabić tą Karol
UsuńNie lubię jej
Dobrze, że wyjechali
Mam nadzieję, że więcej o niej nic nie usłyszę
Jeszcze ten Zack
Chciał wrócić do V
Ale ona ma Leona
Czekam na next
Buziaczki😘
Patty;*
Miss Blueberry
OdpowiedzUsuńHej.
UsuńCudowny rozdział.
Leonetta jest świetna.
Zack?!
Co on sobie myśli?!
Wpadniesz do mnie na rozdział?
Pozdrawiam.
Miss Blueberry
JORTINI BLANCO
OdpowiedzUsuńDianaxox
OdpowiedzUsuńCudowny rozdział 💕
UsuńUwielbiam twój styl pisania,po prostu cudo.
Wracając do tej perełki,
Oni są tacy kochani,Leon i Viola jak zawsze nie marnowali czasu i spędzili miłe chwile razem.
Jakoś wciąż nie jestem przekonana do Zack'a i chyba już tak zostanie.
Rozdział jak zawsze perełka;*
Czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział
Buziaczki 😘 😘 😘
Diana
Asia Blanco
OdpowiedzUsuńVicky
OdpowiedzUsuńCudowny.
OdpowiedzUsuńNic tylko zabić tą sucz.
A Zack?! Teraz zachciało mi się wracać do V?
Nie doczekanie.
Święta się udały. Całe szczęście. Leonetta jak zwykle nie próżnowała.
Czekam na next :*
Buziaczki :* ❤
Maddy ❤
Jak zawsze Cudo :*
OdpowiedzUsuńCzekam z niecierpliwością na Nexta!
Nareszcie Leonetta nie musi widzieć tej rudej dziwki i tego idioty. Pozdro JORTINI BLANCO
Oczywiście zapraszam na mojego bloga: abrazameyverasleonetta.blogspot. com
I dzięki za dedyk. :)
Jezu to chyba mój najdłuższy komentarz Haha.
Pozdrawiam wszystkich czytelników i cudną pisarkę Szaloną.