39: Już lecę malutka

                                       Z dedykacją dla Jortini Blanco ;* 
 
Budzę się cała zalana potem. Nie wiem co się dzieje, gdzie jestem. Rozglądam się po ciemnym pomieszczeniu i po chwili ogarniam, że jestem w mojej i Leona sypialni, który śpi obok. Zaraz, czyli to był tylko sen? Wcale nie rozstałam się z Leonem i nie jestem w ciąży? Co za szczęście. To by było za wcześnie, zdecydowanie za wcześnie.
   Opadam na poduszkę po czym przytulam się do szatyna. Chłopak coś słodko mruczy pod nosem po czym przytula mnie mocno do siebie. Jakie ja mam szczęście, że go mam. Jest moim tlenem potrzebnym do życia.
-Kocham cię- Szepczę cichutko do jego ucha. Chłopak chyba to usłyszał, bo mnie jeszcze mocniej do siebie zaczął tulić. Jaki jest cieplutki.
-Ja ciebie też- Zaskoczona na niego patrzę. Myślałam, że śpi, a on się przebudził i na mnie słodko patrzy. Moja miłość, mój kochany.
-Nigdy mnie nie zostawisz?
-Nigdy
-Będziesz ze mną do końca?
-Będę- Zapewnia mnie. Przytula mnie do siebie jak najmocniej, nawet nie wiem kiedy zasypiam.

Kolejny męczący dzień w szkole. Mam już tego dość. Kiedy ja skończę w końcu naukę? Jak ci wszyscy nauczyciele mnie denerwują. Gdybym mogła to zamknęłabym ich w zoo w klatce z gorylami. Jeszcze tylko jedna lekcja i mogę lecieć do Leona do firmy.
    Ostatnio bardzo lubię tam przebywać. Zazwyczaj jest tak, że siadam u niego za biurkiem i wpierniczam słodycze, a on pracuje. Chociaż nieraz mu pomagam, gdy mam na to ochotę. Dzisiaj po powrocie czeka na mnie ciężkie zadanie. Muszę posprzątać w mieszkaniu. Jest ono dość spore, więc roboty trochę mam, ale znając życie to poproszę mojego chłopaka o pomoc, który się oczywiście nie zgodzi i mi będzie ględził przez kilka godzin.
   -Kurwa, niech ona już tak przestanie pierdolić. Każdy wie jak się robi człowieka. Chłopak wkłada i po sprawie- Zaczyna narzekać Miguel, który siedzi za mną. On od zawsze nienawidził biologii jak i nauczyciela, który uczy tego przedmiotu. Chyba nikt w klasie nie lubi pana Rodrigo. Jest gruby i obleśny.
-Powiedz to mu- Podpowiadam mu ze śmiechem. Chłopak kopie w moje krzesełko, odwracam się w jego stronę i patrzę na niego pytająco.
-Chodź po szkole ze mną na koktajl- Nie no, serio? Jeżeli to kolejny Mike Blanco to ja dziękuję. Tamten dał mi na razie spokój to niech ten nie zaczyna. Ja nigdy nie miałam nic do Miguela, bo jest naprawdę fajny, ale nic poza  tym.
-Ale ty wiesz, że ja mam chłopaka, prawda?- Staram się upewnić w przekonaniu. Chłopak kiwa twierdząco głową.
-Ja też mam dziewczynę i co? Nie możesz wyjść z kolegą na drinka?- Najpierw koktajl, a teraz drink? Zmienny.
-To może chodźmy we czwórkę na drinka w piątek?
-W sumie czemu nie. A może weźmiemy jeszcze mojego kolegę?
-No ok, im nas więcej tym lepiej- Posyła mi uśmiech, który odwzajemniam. Naszą rozmowę przerywa głos nauczyciela.
-Czy nie przeszkadzam państwu może?- Pyta z irytacją. Nawet nie wiesz jak przeszkadzasz. Twoja osoba może już opuścić to pomieszczenie, każdy będzie dziko szczęśliwy.
-Tak trochę przeszkadza pan- Miguel od zawsze miał niewyparzoną buzie. Nie wie kiedy siedzieć cicho.
-Żebyście mieli więcej czasu na rozmowę zadaje wam na następną lekcję zrobić plakat na dowolny temat z działu, który teraz przerabiamy- Zabija nas wzrokiem, szczególnie mojego kolegę. I weekend będzie zniszczony. Nie chce mi się tego robić, ale pan Rodrigo jest konsekwentny, więc wolę to zrobić niż dostać jedynkę.
-Bym coś panu powiedział, ale jest pan starszy i wolę się zamknąć- Dorzuca swoje trzy grosze jeszcze chłopak.
-I prawidłowo.
        Gdy tylko opuszczam mury szkoły czuję się taka wolna. Mogę w spokoju iść do firmy Verdasów, znaczy pojechać autobusem, bo jeszcze nie mam prawa jazdy, ale planuje je zrobić w wakacje. Ciekawe czemu dzisiaj nie było Any. Muszę koniecznie do niej zadzwonić później. Zawsze mi pisała jak jej miało nie być, a teraz zero odzewu.
  Zanim się obejrzałam mój autobus już przyjechał. Nie ma wolnych miejsc, muszę stać. Zrezygnowana wyciągam ze swojej czarnej torby słuchawki, które podłączam do swojego Iphona i odpalam swoją ulubioną playlistę. Despacito, jak ja to kocham. Jest to moja ostatnio ulubiona piosenka. Mogę słuchać godzinami tego utworu.
     Gdy podjeżdżamy pod mój przystanek wysiadam i kieruję się w stronę drzwi wejściowych. Fuck! Żeby przejść przez drugie drzwi trzeba mieć kartę, której nie mam. Wyciągam telefon ponownie i jak najszybciej dzwonię do Verdasa.
-Hej kotku, gdzie jesteś?
-Pod wejściem do firmy, ale nie mogę wejść-Mówię lekko rozdrażniona.
-Czemu?
-Bo nie dałeś mi karty magnetycznej.
-Już lecę malutka- Słyszę, że uśmiecha się przez telefon. Na mojej buzi również zakwita uśmiech.
-Czekam.
     Nie mijają dwie minuty, a Leon już stoi obok mnie i pokazuje ten swój śliczny uśmiech.
-Hej misiu- Mówię słodko po czym do niego podchodzę  i go całuję. Szatyn słodko mruczy i odwzajemnia poclunake, jednocześnie mocno łapiąc mnie za biodra. Szczęśliwa łapię go za szyję i zaczynam się bawić jego włoskami na karku. Nasze usta ze sobą idealnie współgrają. Co chwilę czuję jak nasze śliny się ze sobą łączą. w tej chwili mam ochotę na coś więcej,ale nie możemy tu, może w jego gabinecie, ale nie na oczach pracowników. Niechętnie się od niego odrywam. Poprawiam mu białą koszulę, którą ma na sobie. Pewnie marynarkę zostawił na fotelu. Pomimo klimatyzacji jest tu bardzo ciepło.
-Idziemy?
-Idziemy.
      Miałam nadzieję, że gdy przyjdę do niego do pracy to będzie fajnie, a tu nagle wyskoczyło mu jakieś spotkanie i musi być w konferencyjnej. Zaraz tu umrę z nudów.  Co można tu porobić? Po głębszym zastanowieniu się zdecydowałam, że pójdę do kuchnio jadalni w firmie i zrobię sobie kawę.
  Podczas robienia sobie napoju udaje mi się podsłuchać rozmowę dwóch pracownic mojego ukochanego.
-Jaki Verdas jest przystojny- Bo jest mój paniusiu.
-Ale zajęty- Z ukrycia spoglądam na dwie kobiety. Obie są śliczne, ale ta co mówiła o moim chłopaku jest dość sztuczna. Mocny makijaż robi swoje. Zdecydowanie ma na twarzy za dużo bronzera.
-I co, że zajęty. Jeszcze go wyrwę- Odpowiada jej z chytrym uśmiechem. Ty spróbujesz wyrwać jego, to ja spróbuję wyrwać ci te blond kudły.
-Widziałaś jego dziewczynę? Jest od nas młodsza i bardzo ładna.
-Pewnie leci tylko na jego pieniądze- Jak może mnie oceniać, skoro mnie nawet nie zna?
-Nawet jeśli to i tak jej nie zostawi dla ciebie.
-Chyba jednak zostawi- szuka czegoś w swoim telefonie po czym jej to pokazuje. Brunetka patrzy zszokowana na blondi.
 -Kiedy się z nim całowałaś i gdzie?- Pyta zdumiona. Słucham? Całowała się z Leonem? Ej ej ej. Przypomniała mi się właśnie sytuacja, która miała miejsce niedawno. Mój chłopak ma brata bliźniaka. Może to z nim się całowała? Ale on jest z Aną. Chyba, że już zerwali.
-Wczoraj w firmie- To nie mógł być Leon, ponieważ cały wczorajszy dzień spędził ze mną. Czyli to musiał być Max, ale i tak się jej zaraz dostanie.
-Kto wam zrobił zdjęcie?- Co za ciekawska kobieta. W sumie mi się to przydaje właśnie.
-Poprosiłam sekretarkę. Leon Verdas będzie mój- Pora na mnie w tym teatrzyku.
-Leon Verdas nie będzie twój, ponieważ jest ze mną- Obie wystraszone się odwracają.
-To ciekawe czemu się ze mną wczoraj całował- Odpowiada dumna.
-Nie mógł się wczoraj z tobą całować, bo cały wczorajszy dzień spędziliśmy w naszym mieszkaniu- Starałam się podkreślić słowo ,,naszym,,- Jeszcze raz usłyszę taką rozmowę, a obiecuję ci, że wylecisz stąd szybciej niż myślisz- Mrużę oczy zdenerwowana. Obie kiwają tylko głowami. Dumna, z kawą w ręku wracam do gabinetu i czekam na mojego chłopaka.
<<<<<<<<<<<<<<
Hej hej hej
Rozdział trochę z opuźnieniem, ale jest :p
Cieszycie się, że Vilu nie jest w ciąży?
Zapraszam was do zakładki ,,zapytaj bohatera,, oraz na mojego insta : tinistas_polska      
   

Komentarze

  1. Odpowiedzi
    1. Aaa to szkoda
      Fajnie by było gdyby był mały Verdas lub mała Verdas.
      Dobrze,że Viola nie reagowała na te gadanie emocjonalnie czyli nie wkurzyła się i zostawiła kartkę z napisem "To koniec" Nie warto wierzyć jakimś laską które gadają głupoty.
      Dobra...co tu jeszcze powiedzieć... hmm
      Kurcze
      Nie mam pojęcia
      Serio
      Nom rozdział...
      Może być,ale...
      Mógłbyć lepszy..
      Nom
      Em
      Ja nie mogę!
      A tak serio...

      Rozdział spoko
      Cudny
      Spokojnie...
      Nie twierdzę że jest...
      Zły
      Tylko..super

      Szkoda,
      Że nie okazało się,
      że Violetta jest w ciąży.
      No cóż...
      To nie ja decyduje tylko autor...
      Dramato - pisarz 2
      Heh
      Dobra kończę
      Ten komentarz
      Bo pół strony zajmie 😂😂😂😂
      A Mrs się na pewno nie pogniewa zaaa długi.. kom.
      Co nie?

      No to tak...
      Rozdział super
      Czekam może na kolejny
      Tylko się pośpiesz!
      😂😂😁😁
      No i na sam samiutki koniec....
      Dzieki za dedyk kochana....😍😍
      Gracias Chica!!
      Think you Girl 😘😘

      Usuń
    2. Pierwszy raz widzę tak długi komentarz u ciebie :p

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Hejka!
      Rozdział super!
      Na początku, gdy przeczytałam tytuł rozdziału stwierdziłam, że Vils wyjechała czym dalej od Leona, a ten za nią poleciał, bo zorientował się, że dziewczyna jest w ciąży, a tutaj takie zaskoczenie.
      Może to i dobrze, że nie jest w ciąży... Jeszcze będą mieli dużo czasu na dzieci :)
      "-Kocham cię- Szepczę cichutko do jego ucha. Chłopak chyba to usłyszał, bo mnie jeszcze mocniej do siebie zaczął tulić. Jaki jest cieplutki.
      -Ja ciebie też- Zaskoczona na niego patrzę. Myślałam, że śpi, a on się przebudził i na mnie słodko patrzy. Moja miłość, mój kochany." Ale Leoś jest słodki! Aww...

      Buziaki
      Miss Blueberry

      Usuń
  3. Diana- Chcesz miejsce na stałe? :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Szkoda, że nie będzie baby Verdas. Ciekawe czy to byłaby dziewczynka czy chłopczyk. Może za niedługo się dowiemy o tym XD Dawaj dzidzię Leona i Violetty. Fajnie będzie, gdy zaciąży hehe

    Wyprowadzki teź nie było, a szkoda. Ja tak bardzo lubię dramy XD Gdyby wyjechała, to Leon za nią i takie sweet xd

    Jednak dobrze, że to tylko sen. Na dzieci przyjdzie jeszcze czas, a Leonetta może teraz szaleć, że hu :D

    Leon taki słodki na początku rozdziału. Ta część była urocza aww

    Miguel? Czy on namiesza w życiu Violki? We czwórkę na drinka mają iść + dodatkowy kolega. Czemu mam wrażenie, że mówi o Mike? Ten wieczór nie skończy się dobrze.

    Zastanawia mnie przeszłość Violetty. Mam nadzieję, że pamiętasz o tym co mi pisałaś kiedyś o tym. Drama będzie z przeszłości hehe

    I ostatnia sprawa do głupi blond sztuczny murzynek. Co ona sobie wyobraża? Ona i Leon? Niech w lustro spojrzy! Jeśli Leon szukał marzynka Bambo, to na pewno nie brałby podróbki! Niech się odjebie od Violetty i Leona!

    Rozdział jak zawsze istna perełka. Cudo nad cudami.
    Czekam na kolejną część z niecierpliwością
    Pozdrawiam

    Mrs. Devil ♡


    OdpowiedzUsuń
  5. Niech w twoim opo bedzie ciaza tini xd

    OdpowiedzUsuń
  6. ♥ Kolejny świetnie napisany rozdział w Twoim wykonaniu ♥
    Szczerze przyznaje, że zaskakujesz mnie coraz bardziej, z każdą koleją częścią tego opowiadania chcę więcej i więcej. Bardzo przyjemnie czytało mi się ten rozdział zresztą jak każdy tej świetnie napisanej historii. Akcja jest bardzo dobrze i subtelnie zbudowana w kontekście całości. Nie ukrywam, że lubię czytać dramaty, więc taki obrót wydarzeń tylko sprawia, że za każdym razem sprawdzam, czy aby na pewno nie pojawił się kolejny rozdział by na bieżąco śledzić losy bohaterów. Trafiasz z tym opowiadaniem prosto w mój gust . Po prostu kawałek dobrej roboty w wykonaniu utalentowanej autorki. I jednak nie będzie nowej małej postaci, na pewno w przyszłości przyjdzie czas, że takowa się pojawi. Czekam na kolejne rozdziały z wielką niecierpliwością ♥

    xoxoxox ; Diana
    PS. Jeżeli mogę mieć miejsce pod rozdziałami to z pewnością z nich skorzystam ♥

    OdpowiedzUsuń
  7. Przeczytałam wszystko i jestem z siebie dumna. Bardzo podoba mi się to jak piszesz. Masz wielki talent. Violetta jednak nie jest w ciąży trochę szkoda, ale ona zdecydowanie za młoda na zostanie matką. A ta babsko niech nie będzie taka pewna, że Leon zostawi Violette i będzie z nią. Może jest przystojny, ale zajęty.Dobrze, że Violetta nie dała się wyprowadzić z równowagi i dała jej jasno do zrozumienia, że Leon nie jest zajęty przez nią. Czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział. W wolnej chwili zapraszam do siebie.
    http://leonetta-siempre.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję kochana <3
      Zaraz wpadnę do ciebie ;*

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty