37: Ciąża

                                        Podawajcie swoje gg jak macie :p

Patrzę chyba po raz dziesiąty na mały, plastikowy przedmiot, który pokazuje dwie, czerwone kreseczki. To nie może być prawda. To nie może się tak skończyć. Miałam tyle planów. Ukończenie szkoły, studia, wymarzona praca, a tu nagle pojawia ci się taki mały stworek. Przecież Leon mnie zabije. On nie jest gotowy na dziecko, zresztą ja tak samo. Jak mogłam nie dopilnować tak ważnej rzeczy jak zabezpieczenia? Ja nie nadaję się na matkę! Ja sama jestem jeszcze praktycznie dzieckiem. Według prawa jestem już pełnoletnia, jednak jeszcze w pełni nie czuję się jak osoba dorosła. Jak ja mu to powiem? Może wprost? Tak, zdecydowanie tak. Nie, nie powiem mu. Na razie nie. Chce na razie przemyśleć wszystko co i jak.
   Spoglądam na mój złoty zegarek, szesnasta. Zaraz będzie Leon. Muszę się zachowywać jak najbardziej normalnie. Jeszcze jutro sprawdzian z Hiszpańskiego. Nie wiem jak ja to przeżyję. Przerywam swoje przemyślenia i zabieram się za odrabianie lekcji. Pomimo tego, że zadają mało to i tak zawsze się coś znajdzie co będę musiała odrobić. Przecież jeszcze kilka miesięcy i będę musiała przestać chodzić do szkoły. Pewnie Leon mi załatwi domowe nauczanie.

Moją pracę przerywa pukanie do drzwi mojego gabinetu. Krzyknięciem zapraszam osobę do środka. Max? Co on tu robi?
-Chcesz usłyszeć newsa tygodnia?- Wpada do pomieszczenia i zaczyna szybko oddychać po zadaniu mi pytania.
-A może byś się ze mną najpierw przywitał?- Pytam z irytacją.
-Oszczędźmy sobie tego-siada na kanapie w moim i Mirandy gabinecie,która jest do końca miesiąca na urlopie- Zgadnij kto jest w ciąży?- A co ja baba jestem, żeby o innych plotkować? Kobiety to by tylko na siebie gadały, jakby nie miały ciekawszych rzeczy do roboty.
-No nie wiem, może Amanda?- Zaczynam się bawić w jego durną grę.
-Nie, zgaduj dalej.
-Benita
-Nie
-Marita
-Nie
-To już kurwa nie wiem, powiedz mi!- Jeszcze chwila i ten człowiek wyprowadzi mnie  z równowagi.
-Dobrze, ale spokojnie. W ciąży jest nasza kuzynka Nina- What? Jak to ona?
-Człowieku, przecież ona ma dopiero osiemnaście lat. Musiało ci się coś pomylić- Osiemnastolatka nie nadaje się na matkę, jestem tego pewny.
-Nie pomyliło, bo mówiła mi tak nasza mama- Kompletnie nie wiem co mam powiedzieć. To wszystko jest takie dziwne.
-Jaki debil może zrobić osiemnastolatce dziecko?
-Nie zapomnij, że jesteś z Violettą, a ona ma właśnie osiemnaście lat- Wzdycha i się jeszcze bardziej rozsiada na kanapie. Niech ten człowiek już mi idzie.
-Ale my nie wpadniemy, bo nie jestem głupkiem, który zrobi osiemnastce dzieciaka. A potem do końca życia by się trzeba było męczyć z takim bachorem- My nigdy nie wpadniemy. Powtarzam nigdy. Kocham moją Violę bardzo mocno, ale nie mam ochoty jeszcze na dziecko.  Chcę jeszcze tyle rzeczy zrobić. Po pół godzinie mój braciszek wreszcie wychodzi. Jeszcze trochę, a kopnął bym go i by sam uciekł. Cały czas myślę o Ninie. Nie mogę jej wyobrazić sobie z brzuchem. To jest nierealne. A co jakby moja Viola wpadła? Znaczy byśmy razem wpadli. Nie, tak nie będzie. My jesteśmy ostrożni. Dzieci będą gdy moja dziewczyna skończy conajmniej dwadzieścia pięć lat. Ale chwila, wtedy ja już będę po trzydziestce. Dobra, to nie jest czas i miejsce na myślenie o tym. Szybko wracam do mojej pracy.

Stawiam czekoladowe ciasteczka z wiśniami na stoliku po czym siadam obok mojej przyjaciółki. Muszę z kimś o tym porozmawiać, na matkę nie mam co liczyć, tylko Ana mi została.
-Jesteś pewna? Testy się czasem mylą- Stara się mnie uspokoić. Jednak to na mnie nie działa. Chodzę od samego rana cała zdenerwowana.
-Znając moje jebane szczęście to się nie pomylił. Trudno, wpadliśmy. Leon na pewno się ucieszy, że zostanie ojcem.
-A co jeśli nie?- Ona chce mnie uspokoić czy jeszcze bardziej zdenerwować?
-To wychowam je sama, znaczy mam nadzieję, że mi pomożesz- Dziewczyna kiwa głową z delikatnym uśmiechem. Biorę łyk herbaty i siadam po turecku na naszej sofie.
-A co ze szkołą?- Pyta zaciekawiona.
-Teraz mamy luty, a dziecko miałoby się urodzić w listopadzie, więc tak od piątego miesiąca nie będę mogła chodzić do szkoły, ale jest coś takiego jak nauczanie domowe, więc nie muszę się martwić.
-Musisz mu jak najszybciej powiedzieć- Nie teraz.
-Najpierw pójdę do ginekologa potwierdzić wszystko- Biorę gryza pysznego ciasteczka. Mniam.
-Zaraz, ale czemu wogóle zrobiłaś ten test?
-Bo powinnam mieć okres około czterech tygodni temu- Tłumaczę się przyjaciółce.
-Ciekawe jaka by była rekcja twojej matki- Cicho się śmieje. Już mam jej odpowiedzieć, ale słyszymy otwieranie się drzwi.
-Kochanie, już jestem!- Pierwsze co mężczyzna robi jak zawsze to idzie do kuchni się napić. Idę za nim.
-Hej, jeśli masz ochotę to na blacie stoi zupa brokułowa- Podchodzę do niego i się do niego przytulam. Chłopak delikatnie całuje mnie w usta.
-Zaraz zjem, bo jestem strasznie głodny- Łapie mnie w talii po czym odsuwa od siebie odsuwa- ale najpierw pójdę do łazienki umyć ręce- Gdy szatyn wychodzi do pomieszczenia wpada Ana.
-Zaraz muszę spadać do domu- Mówi chowając telefon do tylnej kieszeni spodni.
-Dob...- Moje słowa przerywa krzyk Leona.
-Violu, co to za małe plastikowe pudełeczko z dwiema kreseczkami?- O kurwa.
<<<<<<<<<<<<<
No hej...
Cieszycie się?
Pewnie się domyślaliście, że niedługo się wydarzy coś takiego xd
Chciałam rozdział dodać jutro, ale jutro są moje uro, szkoła i pewnie nie byłoby czasu :p
Czekam na wasze reakcje na dole :D
Buziaczki ;*

Komentarze

  1. Odpowiedzi
    1. Cudowny rozdział! <3
      Ciąża? O kurde
      Wpadli nie jest dobrze chyba
      Ale dadzą sobie radę
      Leon tylko się odpierdoli, a to może zapomnieć o produkcji następnych dzieci
      Czekam z niecierpliwością na next
      Pozdrawiam

      Mrs. Devil <3

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Uuuuuu Leoś się dowiedział
      Ciekawe jak zareaguje
      Nom dajesz pisz kolejny

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Hejka!

      Wszystkiego najlepszego!
      Zdrowia, szczęścia, pomyślności i dobrych ocen na zakończenie roku szkolnego :)

      Rozdział super!
      Oj Violu... "Leon na pewno się ucieszy, że zostanie ojcem." Jesteś tego taka pewna? A teraz specjalnie dla ciebie Vilu przytoczę cytat z rozmowy Leona :) "-Ale my nie wpadniemy, bo nie jestem głupkiem, który zrobi osiemnastce dzieciaka. A potem do końca życia by się trzeba było męczyć z takim bachorem" Przykre, że Leon tak mówi o dzieciach... A później takie "Kocham Cię Violu i nasze nienarodzone dziecko!" Faceci już tacy są...
      Jestem ciekawa jego reakcji.

      Buziaki
      Miss Blueberry

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. O cholercia.
      I co teraz?
      Co teraz?
      Aż się boje reakcji Leona.
      Kurde.
      To nie tak miało być.
      A jak on ją zostawi?
      To go udusze.
      A spróbuje wrzeszczeć!
      Są oboje winni.
      No cóż. Stało się.

      Czekam na następny!

      Cudowny.

      Maddy ❤

      Usuń
    2. Daniel z opowiadania Mrs. Devil przyjdzie i go wykastruje ;p

      Usuń
  5. Dziękuje skarbie <3 <3 zajmować ci miejsce?

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty