05: Trumna

-Jak się tu w ogóle znalazłeś?- Chłopak przez chwilę milczy. Jednak po chwili postanawia się w końcu odezwać.
-Wczoraj po imprezie gdy już cię odprowadziłem pod same drzwi pokoju, ponieważ sama tak chciałaś-Na chwilę chłopak się zacina. Już się chyba mogę zacząć bać. Ja czasem robię różne dziwne rzeczy, więc jeżeli coś odpierniczyłam to może być źle-Ale gdy już miałem wychodzić to twoja mama nas zobaczyła i jakoś się dziwnie na mnie patrzyła. Ty zaczęłaś ją wyzywać, nawet sam nie wiem z jakiego powodu. Później weszłaś ze mną do swojej sypialni. Następnie chciałaś żebym u ciebie nocował, nie chciało mi się wracać dlatego się zgodziłem-Dokańcza. Dobra, czyli nic nie zrobiłam złego. Jest dobrze. A te wyzywanie to chyba już się każdy przyzwyczaił.Dla mnie to jest na porządku dziennym.
-Dobra, ja zaraz muszę lecieć- Mówi chłopak patrząc na swój telefon, który leżał na mojej szafce nocnej. Po chwili zaczyna się ubierać w swoje wczorajsze ubrania, ja robię to samo. Niespodziewanie do mojego pokoju wchodzi moja matka. Czego ta kobieta już chce z samego rana?
-Zapraszam na śniadanie- Mówi miło pożerając Leona wzrokiem. Serio? Dlaczego do każdego mojego kolegi musi zarywać? Niech lepiej pójdzie sobie do klubu i tam jakiegoś znajdzie.
-Sami sobie zrobimy-Mówię przytulając się do Leona. Na moich ustach widoczny jest chytry uśmiech. Chyba muszę Verdasa trochę wtajemniczyć w moją sytuację rodzinną. Zrobię to przy śniadaniu.
-Czemu?-Ze mną chcesz pogrywać kobieto? Ze mną? Niedoczekanie.
-Nie wiadomo czy do jedzenia nie dorzuciłaś swojego wrednego jadu-O tak! Zdenerwowana kobieta wychodzi z mojej sypialni trzaskając drzwiami.
-Co to miało znaczyć Violu?- Od początku do końca zaczynam opowiadać mu moją historię z matką. Gdy kończę widzę, że chłopak jest dosyć mocno zdziwiony. Boję się jego reakcji.
-Trzeba było tak od razu powiedzieć-Odpowiada chłopak ze spokojem? Myślałam raczej, że jak mu opowiem całą historię to będzie raczej negatywnie do tego nastawiony, a tu proszę, bardzo miłe zaskoczenie-Jeżeli chcesz to mogę przy twojej matce udawać twojego chłopaka-Jeszcze czego chłoptasiu. Pomarzyć sobie możesz jedynie.
-Chyba obejdzie się bez tego.
W końcu postanowiliśmy zrobić sobie śniadanie, bo z moją matką nigdy nic nie wiadomo. Wychodzimy z mojego pokoju i co widzimy? Moją matkę paradującą w samej bieliźnie. Kolejna jej taktyka. Tylko, że chyba mało skuteczna, ponieważ po minie Leona widzę, że jest zniesmaczony jej postawą. I nie tylko on. Chłopak obejmuje mnie w pasie. Omijają kobietę idziemy zrobić sobie posiłek.
-Sprawdzam listę-I po czymś co dla każdego jest piękne czyli weekend następuje zmora o nazwie poniedziałek. Praktycznie całe dwa dni spędziłam z Leonem. Jednak postanowiliśmy oddzielać życie prywatne od zawodowego. Mi to ani trochę nie przeszkadza.W końcu na liście przychodzi kolej na mnie.
-Castillo-Verdas spogląda na mnie zza laptopa. Dyskretnie się do niego uśmiecham co odwzajemnia.
-Jestem
-Mieliście na dzisiaj zrobić projekty-Leon tak samo jak ja przed wczoraj się pomylił.
-To jest na za tydzień-Szybko tłumaczę.
-Oj chyba nie-Mężczyzna spogląda do swojego kalendarza- albo masz rację. Triumfalnie się do niego uśmiecham.
od: Nieznany
Domyślasz się kim jestem?
Nie no, naprawdę? Myślałam, że to tylko jakaś głupia zabawa, ale chyba ten ktoś nie ma jeszcze dość. Ja już mam serdecznie.
do: Nieznany
Powiedz człowieku lepiej o co ci chodzi.
od: Nieznany
O ciebie.
do: Nieznany
A konkretniej?
od: Nieznany
Wiesz, że twoja twarz bardzo ładnie wyglądała by w trumnie?
Dobra, teraz się już serio boję. A co jeżeli ten ktoś chce mi coś zrobić? Teraz po ulicy chodzi coraz więcej psychopatów. Ale ja chyba z nikim nie zadarłam? Zawsze starałam się omijać szerokim łukiem złe towarzystwo. Chyba nic naprawdę złego nie zrobiłam. Chyba bym pamiętała o takiej rzeczy. Niby mieszkam z tą kobietą zwaną moją matką, ale dobrze wiem, że ona mi na sto procent by nie pomogła. Zostałam sama z tym problemem. Leonowi na pewno o tym nie powiem, bo chyba by mi nie pomógł. Ludmi też odpada, ponieważ zauważyłam, że jest mniej emocjonalnie silna ode mnie. Wiem! Czemu ja ma to wcześniej nie wpadłam?!
-Castillo, odłóż ten telefon, nie wolno z nich korzystać podczas zajęć-Mówi Verdas do mnie stanowczym głosem.
-Ale ja tylko chciałam sprawdzić godzinę- Kłamię.
-To zrobisz to po lekcji-Warczy, następnie powraca wzrokiem na innych uczniów, wśród których są napalone na niego studentki. Ja nie jestem w ich gronie.
-Może chciałbyś mnie odwiedzić na jakiś czas? Dawno cię nie było-Błagam zgódź się. Mike to moja ostatnia deska ratunku.
-Byłem może jakieś dwa, trzy tygodnie temu. A ta w ogóle to nie mam zamiaru znowu żyć w strachu przed twoją matką, ta kobieta jest nienormalna! Ona może mi lub tobie coś zrobić w nocy!-Teraz boję się jeszcze bardziej. A co jeżeli to moja matka kryje się za tymi smsami? Chociaż nie, do niej takie teksty raczej nie pasują. Sama już nie wiem. Mam mętlik w głowie.
-Ale to jest bardzo ważne, ktoś mi grozi przez smsy!-Krzyczę do słuchawki.
-Co?! Jutro będę-Chłopak od razu się rozłącza. Nawet mu dobrze wszystkiego nie wytłumaczyłam o on już jutro będzie u mnie i będę mogła go wyściskać za wszystkie czasy. To jest mój prawdziwy przyjaciel taki do końca życia. I będę w końcu miała ochroniarza, który mnie obroni, o ile będzie taka potrzeba.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hej!
Wiem, że ten rozdział nie jest dobry, ale cały czas jestem chora i mój mózg za dobrze nie pracuje.
Czekam tam na dole na wasze opinie co do tego rozdziału :)
Zapraszam również na mojego drugiego bloga
tracimymilosc.blogspot.com
oraz do zakładki ,,Zapytaj bohatera,,
Do następnego! ;*


Dziękuję za dedykacje! :**
OdpowiedzUsuńCudowny!
Kurde zaczyna mnie przerażać ta akcja z wiadomościami do Vils 😮
Kto może wysyłać takie wiadomości?
Ktoś życzy jej źle, ale kto?
Verdas chciał udawać chłopaka Vils.
Niedługo nie będziesz musiał.
Wytrzymaj jeszcze 😂
Do następnego!
Maddy ❤
Cudo!
OdpowiedzUsuńMoje
OdpowiedzUsuńHejka!
UsuńDziękuję za dedykację :)
Rozdział boski!
Violetta.
Wiadomości.
Kto jej to wszystko wysyła?
"Wiesz, że twoja twarz bardzo ładnie wyglądała by w trumnie?"
Co to było?! Ktoś jej naprawdę bardzo źle życzy...
Matka Violetty nie odpuści, prawda?
Czekam na następny rozdział z niecierpliwością.
Buziaki
Miss Blueberry
Wiesz nie jest dobry....
OdpowiedzUsuńJest cudowy!!
Fajnie,że go napisałaś :)
Czekam na kolejny..:)
Buźka:*
Na początku myślałam,
OdpowiedzUsuńże te smsy to sprawka
taty V. Teraz już wiem,
że napewno nie. Komu
aż tak podpadła?
Matka V rozdział za
rozdziałem co raz
bardziej mnie irytuje.
Rozdział cudowny
Asia Blanco
Rozdział cudo:)
OdpowiedzUsuńCzekam na następny rozdział z niecierpliwością.
Kiedy next?
Cudowny 😍
OdpowiedzUsuńOmg...
Tę SMS...
Matka na pewno nie 😕
Chociaż...
Czekam na next
Buziam
Tila