03: Co ty sobie wyobrażasz?!

Dla Maddy, Andrzejka, Jortini Blanco, Evy oraz Ani
Wreszcie! Jeszcze tylko jedna lekcja i do domu . Ten dzień był naprawdę męczący. Jedyne co mi się teraz marzy to gorąca kąpiel , łóżko i rozmowa z przyjacielem. O tak. Niestety już jutro wyjeżdża Mike. Czas z nim mi leci tak szybko. Najgorsze są pożegnania. Nie chcę jechać z nim na lotnisko, bo wiem że będę płakała. Nie jestem twarda emocjonalnie jak moja matka. A jeśli już o nią chodzi to od tygodnia ma nowego chłopaka. Z Benem była niecały tydzień. Czy ta kobieta się kiedyś zmieni? Szczerze w to wątpię.
-A panna to nie ma przypadkiem zajęć?-Verdas. Mój kolejny problem. Nie darzymy siebie sympatią. Ja nie lubię go i z wzajemnością. Kiedy tylko możemy to sobie dogryzamy w każdy możliwy sposób.
-Już idę Panie jakiś tam-Mówię od niechcenia .
-Nie irytuj mnie-Ha! Czuję, że to mój szczęśliwy dzień. Szykuj się Verdas na porażkę.
-Nie przypominam sobie żebyśmy mówili sobie po imieniu.
-Takie życie- Brunet mnie wymija i wchodzi do sali. Robię to samo. Zajmuje miejsca z tyłu, jak zawsze obok Ludmiły. Witam się z nią cicho i czekam aż nasz profesor od siedmiu boleści zacznie wykład.
-Dzisiaj zobaczę wasze projekty-Fuck. Zapomniałam o nim. Verdas mnie zabije. Patrzę przerażona na moją przyjaciółkę. Ma podobny wyraz twarzy do mojego. A to nie miało być na za tydzień? Zaglądam do mojego kalendarza z tyłu zeszytu. Wszystko się zgadza, to jest na przyszły czwartek.
-A to nie jest na za tydzień?- Krzyczę. Z  końca sali jest mnie dosyć słabo słychać więc jetem do tego zmuszona.
-Komuś się chyba daty pomyliły- Mówi z irytacją.
-Dlaczego mówisz o sobie w trzeciej osobie?-Chyba wygrywam, bo mężczyzna zaczyna się robić czerwony.
-Jeszcze pięć minut temu mówiłaś, że nie jesteśmy na ty, a teraz sama mówisz tak do mnie-Syczy.
-Takie życie Leonku.
-Violetto, dlaczego uważasz, że to jest na za tydzień?- Wraca do poprzedniego tematu.
-Słuchaj Ferdek. Po pierwsze:Nie mów do mnie Violetta, bo tego nienawidzę. Po drugie mam zapisane w kalendarzu, że na za tydzień, więc zluzuj gatki-W tle słyszę śmiechy co mnie mocno satysfakcjonuje.
-To teraz niech pani blondi posłucha-Daltonista. Od kiedy ja jestem blondi?-Nie uczyli cię, żeby się do straszych odnosić z szacunkiem? Chyba rodzice cię nie kochali-Teraz to przesadził. Gówno wie o tym jakie było moje dzieciństwo. Moja matka to dziwka, a ojciec ma mnie gdzieś. Ze łzami w oczach wybiegam z sali. Słyszę jeszcze tylko jak Ludmiła krzyczy na swojego brata.
Siadam na schodach przy sali i chowam głowę w kolana. To moja wina, że mam takich rodziców? Na świat się nie prosiłam. Czuję,że ktoś mnie przytula. Ludmi.
-Przepraszam, za niego-To nie jej wina, że jej brat to zapatrzony w siebie burak bez grama uczuć.
-Nic się nie stało-Łkam.
-Dlaczego tak zareagowałaś jak Leon wspomniał o twoich rodzicach?-Chyba jej mogę powiedzieć. Zbieram się i jej wszystko po kolei opowiadam. Gdy kończę widzę, że nie wie co powiedzieć.
-Już ja mu pokaże. Wstydzę się za niego-Syczy i pewnie teraz w głowie układa przeplatanke przekleństw w jego stronę.
-Ale on nie wiedział-Mimo wszystko próbuje go bronić. Nie wiedział o mojej sytuacji rodzonnej. Praktycznie nikt o tym nie wie i niech tak najlepiej zostanie.
-Ale i tak nie powinien się do ciebie zwracać. Chociaż to ty go pierwsza nazwałaś Ferdkiem.-Mówi z rozbawiniem. Na moich ustach pojawia się cień uśmiechu-Wracamy?-Kiwam przecząco głową. Blondynka się na mnie patrzy z dziwnym wyrazem twarzy.
-Mam dość. Pójdziesz po moje rzeczy? Idę do domu-Kiwa głową na znak zgody.Po chwili dziewczyna znika za drzwiami.

Gdy tylko wracam do domu to odrazu na szyję rzuca mi się Mike. Co on dziecko jest? Jednak oddaje uścisk. Boziu, ile ten człowiek waży.
-Zabierz mnie od tej wiedźmy- Mówi przerażony. Patrzę na niego niezrozumiale-Już wiem dlaczego mówisz same złe rzeczy o swojej starej-Czyli moja mamusia zdążyła już coś wymyśleć.
-Co już zrobiła?
-Choć opowiem ci w pokoju-Odpowiada ciągnąc mnie w stronę mojego królestwa.

-Teraz mi powiesz?- Pytam rzucając moją skórzaną torebkę w kąt, następnie się kładąc na ogromne łóżko.
-Ona się do mnie dobierała-Otwieram buzię ze zdziwienia. Myślałam, że tylko na kolacji próbowała swoich sztuczek.
-Jak?
-Najpierw rano gdy jadłem śniadanie to niechcący wylała na mnie swoją kawę i wycierała mi krocze przez długi czas, byłem sparaliżowany i nie wiedziałem co robić, prawie rzygłem. Drugi raz-Zacina się. Już się boję co ta kobieta wymyśliła-Chciałem wziąć prysznic i wszystko było super do czasu gdy ona naga weszła obok mnie i powiedziała, że chce się zabawić. Ja jej tłumaczę, że jestem gejem, ale ona swoje, że jeszcze z gejem tego nie robiła i będą większe wrażenia. Zdenerwowałem się i wyszedłem z łazienki. Błagam nie zostawiaj mnie z nią-Teraz to się na maxa wkurzyłam. Czy ta kobieta nie zna umiaru? Ja jej zaraz pokażę. Nie odzywając się ani słowem do mojego przyjaciela wychodzę z pokoju i szukam mojej pseudo matki. Jest w kuchni i szykuje coś. Pewnie jej nowy ,,kolega,, przychodzi na kolację i nie tylko.
-Co ty sobie wyobrażasz?!-Wybucham. Ta patrzy na mnie niezrozumiale-Co to miało dzisiaj być z Mikem?!-Ta się chytsze uśmiecha. O co jej chodzi?
-Widzisz Violu. W życiu-Zaczyna ze sztuczną słodyczą.
-Zamknij się!-Wrzeszczę na nią. Jej wyraz twarzy sybko się zmienia. Chyba się zdenerwowała. I prawidłowo.
-Nie tym tonem do mnie!Jestem twoją matką, powinnaś mieć do mnie szacunek!-Na jej słowa prycham. Mamusia się znalazła od siedmiu boleści.
-Ty już dawno straciłaś szacunek w moich oczach. A matką można nazwać osobę, która nie ma Cię w dupie i nie jest dziwką-Po tych słowach nawet na nią nie patrząc kieruję się w stronę drzwi wyjściowych. Targają mną w tej chwili różne emocje. Z jednej strony jestem szczęśliwa, ponieważ wygarnełam jej co o niej myślę. Z drugiej jestem na nią wściekła za to jak potraktowała jedną z najważniejszych osób w moim życiu. Czy ta kobieta się kiedyś zmieni? Chyba nie.Nawet nie wiem kiedy w kogoś uderzam. Rzucam ciche ,,przepraszam,, i wstaję z kostki z zamiarem odejścia, jednak ta osoba ma inne plany.
-Violu, przepraszam za to co dzisiaj ci powiedziałem. To było pod wpływem emocji. Ludmiła mi wszystko powiedziała gdybym wiedział...-Uciszam go gestem ręki.
-Jest już dobrze. Tylko mam pytanie-Ten patrzy na mnie wyczekująco-Dlaczego jak pierwszego dnia czytałeś naszą listę to zdziwiłeś się gdy czytałeś moje nazwisko-Mężczyzna milczy. No powiedz że coś!
-Twoja mama to moja stara znajoma-Mówi tajemniczo.
-Też się już z nią piepszyłeś?-Serio? Nawet mojego nauczyciela nie mogła sobie odpuścić. Chociaż, mógł on mnie wtedy jeszcze nie uczyć. Nawet mi się nie chce o tym myśleć.
-Co? Nie! Po prostu ją znam. A tak prostując to nie jestem za związkiem tego typu. Może ci się to wyda dziwne,ale wierzę w prawdziwą miłość. Dla mnie kochanie się jest wtedy gdy wiem, że tą osobę darzę uczuciem, a nie dla zabawy-Teraz to mnie koleś zaskoczył. Skoro nie był kochankiem mojej matki to skąd ją zna? Widzę,że nie chce mi tego powiedzieć, ale przysięgam, że zrobię wszystko aby się tego dowiedzieć. Zrobię to za wszelką cenę.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hej!
Mam nadzieję, że rozdział się wam podobał
Pamiętajcie, aby komentować
Zapraszam was do zakładki ,,Zapytaj bohatera,,. Chyba nie muszę tłumaczyć o co w nie chodzi.
Zapraszam was również na mojego drugiego bloga
tracimymilosc.blogspot.com

Komentarze

  1. Odpowiedzi
    1. Od czego mam zacząć Leon co?
      Nie mam do Ciebie sił
      Widać, że menda nie ma mózgu
      To w opowiadaniach to jest norma
      Leon palnął coś za nim się zastanowił
      Leon najpierw się myśli, a potem się robi
      Nic trudnego z tym, ale Leon jak zawsze ma problem
      Skąd on zna matkę Violki? Jeśli nie zaliczył spróchniałego cipska to skąd on ją zna? Może matka Vils spotykała się z jego ojce, lub z rodziny, albo coś w tym stylu.
      Biedny Mike :'D Ma powodzenie u staruch
      Matka Vils chyba nie odpuści póki go nie zaliczy
      ZAJEBISTY rozdział
      Czekam z niecierpliwością na kolejny
      ~Andrzejek :*

      Mrs. Devil

      Ps. Dziękuję za dedykację

      Usuń
  2. Zacznę od podziękowań!

    Dziękuję za dedykacje tego wspaniałego rozdziału! :**
    Nie spodziewałam się;*

    Leon zna matkę V. ciekawe skąd? Mamusia ma coś za uszami jeszcze?
    Może robiła coś jeszcze oprócz tego, co teraz?
    Kiedyś się dowiemy, prawda?

    Leon przegiął, ale przeprosił :**
    To najważniejsze.
    Byłam na niego wściekła, ale trochę mi przechodzi.

    Teraz się pobawić w detektywa i musze rozwiązać zagadkę zachowania Leona i skąd zna jej matkę.

    Cudowny!

    Maddy ❤

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie no niesamowity!
    Dziękuję za dedyk.

    Miał być długi komentarz...
    Ale do twoich rozdziałów nie trzeba wiele słów. Jedynie co najmniej trzy.

    Rozdział jest zajeb..sty

    Czekam na kolejny rozdział i wyniki.

    Buziaki ♡

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuje za dedykacje rozdziału ❤
    Rozdział jest wspaniały ❤ 💖
    Matka się dobierała do Mike 😂
    Współczuję mu 😣
    Skąd Verdas zna matkę V ?

    Pisz szybko nexta ☺
    Buziaki Ani 😘 ❤

    OdpowiedzUsuń
  5. Witam:) Po pierwsze, bardzo dziękuje za dedykację rozdziału. To bardzo miłe z Twojej strony- miły początek dnia dla Evy :).
    Co do kłótni jaka wywiązała się między Leonem, a Violą no to sorry, ale chłopak Duchem Świętym nie jest i nie wie, że sprawił jej przykrość. Swoją drogą, aż mi włosy dęba staja jak zacznę sobie wyobrażać skąd to oni się niby znają. czas pokaże. Natomiast bardzo polubiłam postać przyjaciela geja. Mam nadzieję, że nie zniknie na długo. Szkoda mi go było kiedy przeżywał traumę molestowania przez matkę V. Jego cnota była zagrożona na maksa. Ale póki co jest to moja ulubiona postać opowiadania, chyba, że pojawi się Federico :):):)

    OdpowiedzUsuń
  6. Cudowny 😍😍
    Ach... te kłótnie zakochanych 😏😏
    Serio ta matka to faktycznie jakaś nie tego...
    Prawdziwa miłość powiadasz...😏
    Czekam na next

    Buziam😘
    Tila💜🐱

    Ps.Zajrzysz ? Nie zmuszam...

    OdpowiedzUsuń
  7. Odpowiedzi
    1. Hejka!

      Wybacz mi, że dopiero teraz przychodzę z komentarzem...
      Rozdział wspaniały.

      Pokłócili się...
      Leon zna mamę Vils?!
      Skąd?!
      Jak?!
      Gdzie?!
      Ciekawe, czego jeszcze się dowiemy...

      Perełka.

      Czekam na następny rozdział z niecierpliwością.

      Buziaki
      Miss Blueberry

      Usuń
  8. Rozdział boski:).
    Czekam na next.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty