44: Co robisz, Leon?
Czytasz+ Komentujesz= Motywujesz ;)
Zmęczona ciągnę Leona w stronę stolika. Od razu w oczy rzuca mi się mój kolega, który ewidentnie prowadzi niemiła wymianę zdań ze swoją dziewczyną. Zaciekawiona chcę do nich podejść, ale mój chłopak mnie zatrzymuje. Posyłam mu złowrogie spojrzenie, które nie wywiera na nim żadnego wrażenia.
-Nie idziemy tam. To ich prywatna sprawa o czym gadają- Mówi Leon. I jeszcze czego. Muszę wiedzieć czy nie chodzi o nas.
-A może ona mówi o nas?- Pytam się go rozdrażniona
-Mam to w dupie. Ty też powinnaś mieć- Puszcza do mnie oczko po czym całuje w czoło. Jestem kobietą, muszę wiedzieć co ludzie o mnie myślą.
-Dobrze, ja idę do łazienki- Wymyślam szybko.
-Idę z tobą- Przemierzamy przez dość długi korytarz. Verdas wchodzi do toalety męskiej jako pierwszy.
Gdy tylko tracę go z oczu jak najszybciej chce się udać do Miguela i Natalii, ale czuję jak ktoś mnie ciągnie do tyłu. Lekko wystraszona chce się wyrwać, ale gdy czuję perfumy mojego ukochanego nie robię tego.
-Co robisz, Leon?- Pytam jak gdyby nigdy nic. Mężczyzna posyła mi poirytowane spojrzenie.
-Dobrze wiem co kombinujesz, kotku.
-Ja? Po prostu już skorzystałam z toalety i chciałam iść usiąść- Odpowiadam przytulając się do niego. Czemu on zawsze ma oczy nawet w dupie.
-Byłaś w łazience nawet do niej nie wchodząc?- Pyta podchwytliwie łapiąc mnie za dłoń.
-Odechciało mi się- Wymyślam na szybko gładząc jego kciuk palcem.
-Przed chwilą powiedziałaś, że byłaś w toalecie- Rzuca w moją stronę i posyła ten swój zniewalający uśmiech.
-A ty podobno też musisz iść do toalety, a jakoś z niej szybko wyszedłeś- Odpowiadam z lubieżnym uśmiechem.
-Chciałem cię pilnować, bo wiem, do czego jesteś zdolna.
-Przecież ja jestem bardzo grzeczna- Mówię łapiąc go za krocze. Kilka gestów i mężczyzna od razu traci głowę. To u nich typowe- Nawet bardzo- Dokańczam, do tego całując go w rozgrzane wargi. Leon nie czekając na nic oddaje pocałunek i układa swoje dłonie na mojej talii. On jest wprost idealny. Verdas jest stworzony do rozpieszczania jego warg. Mike nigdy nie sprawiał mi takiej przyjemności, jeśli chodzi o całowanie.
-Violetta- Pod wpływem głosu mojej matki szybko odrywam się od Leona. Co ona tu robi? Jak mnie znalazła?
-Co ty tu robisz?- Pytam rozdrażniona. W sumie nie muszę się jej pytać, bo widzę po jej ubiorze. Pewnie przyszła sobie szukać nowego chłopaka. Na jej miejscu wolałabym być sama, niż bez przerwy zmieniać partnerów. W sumie ja tu nie mam nic do gadania. To jej życie i to ja jej, jakby nie patrzeć zabrałam chłopaka.
-A to już nie mogę się pobawić?
-Możesz- Odpowiadam od niechcenia. Nie może już sobie pójść?
-Violu, chciałam cię przeprosić. Nie mam zielonego pojęcia co mną kierowało przez te kilka miesięcy- Słucham? Czy moja matka żałuje swoich czynów? No trzymajcie mnie ludzie.
- Ty mnie uderzyłaś i chciałaś mi odebrać chłopaka!
-Którego sama mi odbiłaś- Puszcza do mnie oczko. Na jej słowa milczę. Fakt, ale to nie jest powód, żeby teraz mi go odebrać- Skarbie, proszę wybacz mi- Mówi czułym głosem. Głosem, którego brakowało mi przez tyle miesięcy. Niby mam mocną psychikę, ale jak każda nastolatka potrzebuję matki i jej ciepła. Spoglądam w stronę Leona, którego jak się okazuje nie ma przy mnie. Pewnie się ulotnił, żebyśmy mogły porozmawiać.
-Muszę to wszystko poukładać sobie w głowie- Oczywiście, że chce się z nią pogodzić, ale też chce to wszystko sobie przemyśleć.
-Mogę jutro do ciebie wpaść, żebyśmy na spokojnie porozmawiały?- Kiwam jedynie głową na znak zgody.
-Przyjedź do nas jutro na obiad to w spokoju porozmawiamy.
-Wolałabym na razie bez Leona. Chcę tylko z tobą na spokojnie porozmawiać- Widzę, że jest dość skrępowana zaistniałą sytuacją. W sumie się jej nie dziwię. Na jej miejscu też bym była zawstydzona.
-To przyjdź jutro do nas do mieszkania w południe. Leon jest wtedy w pracy.
Chwilę jeszcze rozmawiam z matką, po czym kieruję się do naszego stolika. Po tej całej rozmowie mam mętlik w głowie. Z jednej strony chcę się z nią pogodzić, bo to jednak moja matka, ale z drugiej ciężko jest mi uwierzyć, że tak nagle postanowiła się zmienić. Przez tą całą rozmowę odechciało mi się imprezować. W tłumie szukam mojego chłopaka, który jak się okazuje rozmawia z Miguelem.
-Misiu, chcę wracać- Mówię wtulając się w jego tył. Czuję jak chłopak się uśmiecha na dźwięk mojego głosu.
-Już? Dopiero po północy- Odpowiada rzucając jednocześnie wzrokiem na swojego złotego Rolexa, który wisi mu na nadgarstku.
-Ale źle się czuję. Chcę się już położyć- Jeszcze bardziej się w niego wtulam. Mężczyzna odwraca mnie w swoją stronę, sadza na kolana, a następnie do siebie przytula. W tym momencie jeszcze bardziej czuję jego perfumy od Armaniego. Zupełnie zapomniałam o Miguelu i jego dziewczynie, która nas cały czas obserwuje. Jakby nie miała niczego innego do roboty.
-Dobra, to my się zwijamy. Za tydzień u nas- Mówi ze śmiechem Leon w stronę mojego kolegi z klasy.
-Za tydzień to my jesteśmy za granicą kochanie- Poprawiam go biorąc swoją kopertówkę ze stolika.
-A no tak- Drapie się nerwowo po karku- W takim razie jak wrócimy to się do was odezwiemy. Żegnamy się z parą, po czym idziemy na parking w celu poszukania naszego samochodu. Leon otwiera go specjalnym przyciskiem. Następnie otwiera mi drzwi od mojej strony. Już po chwili poruszamy się z niesamowitą prędkością po drodze.
<<<<<<<<<<<<
Hej!
Nie mam nic na swoją obronę!
Wiem, że rozdział był...sama już nie pamiętam kiedy, ale nawet nie miałam kiedy usiąść przed laptopem i napisać nawet krótką notkę.
17.08.2016r. wstawiłam swój pierwszy post na tym blogu.
Dziękuję tym, którzy przez ten cały czas byli ze mną i mnie wspierali nawet wtedy gdy dawałam dupy z rozdziałami.
Nawet nie wyobrażacie sobie jak ten rok mi szybko zleciał. Nawet nie wiem kiedy.
Kocham was całym serduchem i jeszcze raz przepraszam, że dopiero teraz rozdział, który mam nadzieję, że się wam podobał.
Buziaki ;*
MD <3 <3



Mrs. Devil <3
OdpowiedzUsuńDIABEŁ!
UsuńMalu, to moja miejscówka! Zmykaj stąd! Pokus hokus wiedźmo znikaj!
UsuńCudowny rozdział, ty to wiesz, c'nie? Matka Vils chce się pogodzić? Kurwa, apokalipsa! Ratować się! Koniec świata nadchodzi, matka Violki przeprasza. Ja pitule, takie rzeczy nawet filozofom się nie śniły.
Czekam na next z niecierpliwością
Pozdrawiam
Demonek ❤
Jak czas szybko mija, nie wierzę, że to już rok ❤ Gratuluję, że tyle wytrzymałaś xD
UsuńJortini Blanco <3
OdpowiedzUsuńNareszcie się doczekałam 😂😂😂😂😂
UsuńDość długo musiałam czekać. 😉😉😂
Cuudooo jak zawsze
Matka przeprasza? Nie no niech mnie ktoś uszczypnie bo nie wierzę.
Violcia szybko zmienia zdanie (co do powrotu do domu). Mała kombinatorka 😂😂 chciała by wszystko wiedzieć 😂😂
Zaraziłam dużo tych emotikonek.
Może ta będzie lepsza 😯
😂😂nieeeeee
Szkoda ze nie będzie baby Verdas
😯😯😯😯😯😯😯😯😯😯😯😯😯😯😯😯😯😯😯😯😯😯😯😯😯
Czekam na kolejny
Miss Blueberry <3
OdpowiedzUsuńWrócę ♥
UsuńHej, hej 🙂
UsuńRozdział jest super!
"-Byłaś w łazience nawet do niej nie wchodząc?" Nie mam pojęcia dlaczego, ale bawi mnie ten tekst okropnie 😂😂😂
I ty niby chcesz, żebym ja napisała coś zboczonego u mnie? Mi wystarczy jak przeczytam u ciebie 😁😁😁
Już jesteś z nami rok ❤ ❤ ❤ Cieszę się, że mogę czytać twoje opowiadanie 😘
Buziaki
Miss Blueberry
Ale ja nie napisalam nic zboczonego 🤔😯 jeszcze😏
UsuńTak, tak... A co to jest? "Mówię łapiąc go za krocze. Kilka gestów i mężczyzna od razu traci głowę. " 😂😂😂
UsuńAlessia <3 - Sorki, jeśli źle napisałam :/
OdpowiedzUsuńDobrze napisałaś 😀
UsuńGdyby nawet to przecież nic by się nie stało 😄
Mamuśka przeprasza?
Szczerze czy jednak coś kombinuje?
Nie uwierzę w tę zmianę tak od razu. Nie ma takiej opcji.
Violetta jest strasznie ciekawska 😁
Świetny! ;**
Do następnego!
Alessia
w pierwszej chwili chciałam napisać ,,Maddy,, xd
UsuńOna Zawsze będzie Maddy, jak dla mnie ona jest jeszcze Królikiem xD Maddy Królik hehe
UsuńMatki Vils przeprasza, to teraz można czekać na koniec świata
Malu <3
OdpowiedzUsuńJa <3
UsuńŁap motywującą kropkę:
.
I wbijaj na zaległości, wierny czytelniku, ty mój
Lajonettamiloscnazawsze.blogspot.com
Jaaa? Ja i zaległościii?
UsuńMiranda <3
OdpowiedzUsuńDiana <3
OdpowiedzUsuńTinistas Polska <3
OdpowiedzUsuńPiękny <3
OdpowiedzUsuń