07: Długopis
Z dedykacją dla Mrs.Devil oraz Jortini Blanco <3
Przeczytajcie notkę, dosyć ważne
Budzę się na podłodze. Wieczór filmowy z Mikem był udany, jednak zawsze to się kończy w ten sposób, że ja śpię na podłodze a wielki królewicz rozkłada się na całe łóżko. Kiedyś mi to bardzo przeszkadzało, lecz teraz mam to po prostu w nosie. Dzisiaj to ten dzień, koniec weekendu, uczelnia, prawdopodobnie spotkanie z Leonem, które chcę uniknąć, jednak mam z nim dzisiaj zajęcia i jest to niemożliwe. Powoli podnoszę się z zimnej posadzki i kieruję się w stronę łazienki. Biorę odprężający prysznic, czyli to czego mi teraz naprawdę potrzeba. Po około pół godzinie wychodzę z wanny. Moje ciało wycieram delikatnym ręcznikiem. Dobra, pora na makijaż. Idealna kreska eyelinerem, doskonale wytuszowane rzęsy oraz to co kocham najbardziej, czyli czerwone, matowe usta. Włosy poddane zostają prostownicy. Gdy jestem gotowa kieruję się w samej bieliźnie to swojej sypialni, aby wybrać strój na dzisiaj. W końcu po długim zastanowieniu zdecydowałam się na ciemne rurki z delikatnymi przetarciami, kocham te jeansy, ponieważ dzięki nim moje nogi wydają się jeszcze bardziej zgrabne. Na górę założyłam zwykłą, biała podkładówkę na ramiączka, na nią skórzaną kurtkę, którą dostałam od Mika tak bez okazji. Ten człowiek zdecydowanie zbyt często obdarowuje mnie prezentami, chociaż muszę przyznać, że gust to ma chłopak świetny. Dobra, jeszcze tylko buty i biżuteria. Na stopy postanowiłam założyć czarne szpilki od chanel, które jak na ich sporą wysokość są bardzo wygodne. Na prawą rękę założyłam złotą bransoletkę ze znakiem nieskończoności, do tego łańcuszek z tym samym znaczkiem również od Mika. Ten człowiek wydaje na mnie zbyt dużo pieniędzy. Może myśli, że dzięki prezentom wykupi moje uczucia? Ale ja nie jestem z tych dziewczyn co lecą na pieniądze. Dla mnie liczą się uczucia a nie drogie prezenty. Patrzę za zegar wiszący obok mojej dużej szafy, ósma piętnaście. Fuck, mam piętnaście minut na dojazd. Szybko biorę moją ciemną torbę od Michaela Korsa. Jak najszybciej zbiegam ze schodów.
-Mike, ja już lecę. Będę około piętnastej-Szybko całuje przyjaciela w policzek, po tym czynie mam zamiar uciekać w stronę samochodu, jednak uniemożliwia mi to silna ręka Blanco.
-Poczekaj, mam prezent dla ciebie- Nie, Mike proszę, nie dawaj mi kolejnego podarunku. Słodkie jest to, że się stara i w ogóle, ale nie musi mi ich dawać cały czas. Po chwili mężczyzna wraca z małym opakowaniem w ręce. Po niespełna minucie podarek znajduje się w moich rękach. Powoli rozdzieram papier. Kolejnym prezentem do kolekcji okazuje się być długopis z moim i Mika inicjałami.
-Och, Mike. Skąd pomysł na taki prezent?- Zdecydowanie wolę takie prezenty niż jakieś markowe ubrania czy gadżety.
-Po prostu, tak jakoś-Tłumaczy się ze słodkim uśmiechem. Ja po prostu się szeroko do niego uśmiecham. Ponownie spoglądam na zegar. Kurde, mam dziesięć minut. Wrzucam długopis luzem do mojej pojemnej torby. Jeszcze raz szybko przytulam przyjaciela, następnie biegnąc kieruję się w stronę samochodu.
Tak! Nie jestem spóźniona, mam jeszcze minutę! A to przecież tak wiele. Zapatrzona w swój telefon kieruję się w stronę sali wykładów. Po niedługim czasie czuję, że się z kimś zderzam. Wkurzona spoglądam na osobę, przez którą upadłam i mam bluzkę całą chyba w kawie. Leon Verdas we własnej osobie. Ale się mendzie dostanie.
-Jak łazisz?!-Jeżeli myślisz Verdasku, że będę dla ciebie miła to się grubo mylisz.
-Nie zapominaj z kim rozmawiasz- Nie bierze pod uwagę moich słów, tylko przypomina mi, że jesteśmy na uczelni i tutaj się praktycznie nie znamy. Wisi mi to.
-Doskonale wiem z kim rozmawiam. Z zapatrzonym w siebie imbecylem, który myśli tylko o sobie i o swoich potrzebach- Mówię patrząc mu prosto w oczy. Nie czekając aż coś jeszcze powie kieruję się w stronę sali. Od razu gdy tylko wchodzę w oczy rzuca mi się Ludmiła. Siadam obok niej.
-Ale masz plamę- No oczywiście, zamiast się najpierw przywitać to trzeba skomentować mój niefartowny ubiór przez jej kochanego braciszka. Patrzę na nią z irytacją.
-A może tak najpierw, hej Violu, co u ciebie słychać?- Gdy kobieta ma już coś mi odpowiedzieć do sali wchodzi niespodziewanie Leon. Wszystkie dziewczyny, oprócz mnie i Ludmiły od razu poprawiają włosy. Ale to jest denerwujące. I one myślą, że Verdas na nie spojrzy? Chociaż, nikt nie wie co kryje się w chorej główce Verdasa.
-Weź chociaż zapnij kurtkę- Szepcze mi cicho przyjaciółka do ucha. Szybko wykonuję zalecaną mi czynność przez nią.
-Trzeba się na kawę spotkać- Proponuję.
-Dzisiaj po zajęciach czekaj na mnie przed wyjściem- Mówi mi do ucha. Ja tylko zrozumiale kiwam głową na znak zgody.
-Kto mi przypomni materiał z ostatnie lekcji?-Przejeżdża wzrokiem po całej klasie. Jednak jego oczy się zatrzymują na mnie. Wiedziałam, pewnie chce się na mnie wyżyć za to co powiedziałam mu chwilę temu.
-Castillo, podejdź tu do mnie- Nie patrząc na niego powoli schodzę ze schodków. Gdy już jestem staję naprzeciwko niego- Pochwal się czego się nauczyłaś-Mówi tak, aby wszyscy usłyszeli.
-Nie zdążyłam się nauczyć- Na twarzy mężczyzny maluje się rozbawienie. O co mu do cholery chodzi?
-Co było tak ważne, że nie dałaś rady?
-Przejmowałam się moim głupim przyjacielem, o którego chyba nie warto zachodu- Po raz pierwszy od przekroczenia progu klasy spoglądam mu w oczy.
-To zajmij się przyjacielem gdy masz czas- Syczy w moją stronę. Chyba się zorientował, że mówię o nim.
-Od razu gdy go spotkam walne go w jego pusty łeb i wygarnę mu co o nim myślę- Posyłam mu chytry uśmiech. Chłopak już chyba sobie wyobraża co go czeka.
-Nie zrobisz tego-Nie znasz Chłopczyku moich możliwości.
-Zrobię- Nie czekając na jego słowa wracam na swoje wcześniejsze miejsce.
-A panna gdzie się wybiera? Ja jeszcze nie skończyłem-Zrezygnowana znowu do niego podchodzę.
-Już mogę wrócić?- Na chwilę ucinam-Rozumiem to za tak- Mężczyzna nic już więcej nie mówi. Z dumą siadam na moje wcześniejsze miejsce.
-No dobrze. Przejdźmy do tematu dzisiejszych zajęć-Verdas zaczyna swój nudny monolog. W rękach obracam długopis, który dostałam niedawno od Mika. Nie chcę go ranić, nie miałam zielonego pojęcia, że on coś czuje do mnie więcej.Szkoda mi go teraz, znam ten ból nieodwzajemnionej miłości. Pierdzielone gimnazjum. Nienawidzę tamtego okresu życia, dopiero w liceum zaczęłam z życia czerpać garściami.
-Violetto, powtórz co powiedziałem-Ups.
-Nie słuchałam- Odpowiadam mocno ściskając w dłoniach prezent od mojego przyjaciela. Ten długopis jest naprawdę śliczny.
-Co trzymasz w rękach?-A co cię to obchodzi? Zajmij się lepiej swoją dziewczyną pacanie.
-Prezent.
-Od kogo?
-To nie powinno pana obchodzić.
-Pokaż-Podaje mu złoty pisak w jego delikatne ręce. Patrzy na napis znajdujący się na całej długości. Następnie patrzy na mnie gniewnie. O co mu chodzi? Już mam mu coś powiedzieć, jednak, niespodziewanie do naszej klasy ktoś wchodzi. A mówiąc ktoś mam na myśli ten plastik Leona. Nie mam zielonego pojęcia co on w niej widzi. Cycki małe, usta jak u paszczura, moż tylko tyle, że jest zgrabna. Kobieta nie patrząc na to, że my jesteśmy w sali pochodzi i go po prostu.Brunet od razu się od niej odrywa i tłumaczy jej, że tu nie mogą okazywać sobie uczuć.
-Ale ja tej suki nienawidzę- Mówi z odrazą Lu mi do ucha. Ja tylko kiwam głową, że się z nią zgadzam- Co on w niej widzi?
-Też mnie to zastanawia- Mówię w jej stronę szeptem.
Tak jak obiecałam mojej przyjaciółce poszłyśmy na kawę, jednak mam dziwne wrażenie, że ktoś mnie obserwuje.
-Violu, co się stało?- Niepokoi się Verdas.
-Mam dziwne wrażenie, że ktoś mnie obserwuje- Mówiąc to rozglądam się po kawiarni, jednak nie udaje mi się nikogo zobaczyć. Mój wzrok wraca na blondynkę.
-Tylko ci się zdaje- Pociesza mnie, ale jej to nie za bardzo wyszło.
Od; Nieznany
Nie zdaje ci się.
Czy temu komuś to się jeszcze nie znudziło? To musi być ktoś w tej kawiarni. Szybko patrzę na każdą osobę, która trzyma w ręku smartfon lub laptop, lecz nikogo podejrzanego nie znajduję.
Do; Nieznany
Kim jesteś?! Daj mi w końcu święty spokój!
Od; Nieznany
Jestem twoją marną przeszłością. Spokój tam ci wtedy, gdy nie będzie cię na tym świecie.
Kto to do cholery jest?! Muszę jak najszybciej wrócić do domu.
-Przepraszam Lu, ale coś się stało do domu. Muszę wracać- Mówię w pośpiechu ubierając swoją skórę. Szybko żegnam się z koleżanką pocałunkiem w policzek. Chcę się jak najszybciej znaleźć w moim cieplutkim pokoiku.
<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<
Hej kochani!
Mam nadzieję, że rozdział się wam podobał :)
Przejdę od razu do, jak dla mnie ważnej sprawy.
Chodzi o mojego drugiego bloga. Zastanawiam się nad jego usunięciem. Jakikolwiek rozdział na nim był dosyć dawno i mam wrażenie, że tamto opowiadanie nie przypadło wam do gustu. I teraz mam ogromną prośbę do was. Wyraźcie w komentarzu swoje zdanie na temat mojego pomysłu. Wasze zdanie liczy się dla mnie najbardziej, dlatego nie chcę w pełni sama o tym decydować. Mam nadzieję, że mi pomożecie w tym trudnym wyborze <3
<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<
Zapraszam was również do zakładki ,,Zapytaj bohatera,,, w której możecie zadawać pytania wszystkim bohaterom jak i również mi. Nie zatrzymuję już was dłużej <3
Buziaczki :***



Zglupiałaś!?
OdpowiedzUsuńChcesz go usunąć(ten drugi)?
Nie zgadzam się !!!
Wybij to sobie z głowy!😁
A co do rozdziału;
Dziękuje za dedyk i super rozdział...
Viola rozpieszczana przez Mika.
Złoty długopis...
Czekam na kolejny!
Tylko spróbuj usunąć bloga, a się obrażę.
OdpowiedzUsuńUsuniesz bloga, to ja składam papiery rozwodowe
Tylko spróbuj to zrobić
Co do rozdziału to cudeńko.
Mogę Verdasowi urwać jaja? Będzie kura bez jaj :'D
Co on widzi w tym plastiku?
Jeśli Leonek ma dziewczynę to czemu się denerwuje, że Castillo dostaje prezenty od przyjaciela? Bo debil jest zazdrosny ha!
Kim jest ten jebnięty gościu, który pisze do Violetty? No kim? Violetta musiała go znać wcześniej. Violetta wyjawiaj kogo zraniłaś itd.
Boję się o Violettę. Niech ona to zgłosi na policję. To już nie jest zabawa. Ten facet (?) może być psychiczny. Co jeśli jej coś zrobi? Niech ona pójdzie na policję!
Czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział.
Pozdrawiam :*
Mrs. Devil <3
Violetta nadal nękana.
OdpowiedzUsuńO co chodzi tej osobie?
Vils pokazała Verdasowi pazurki.
Bardzo dobrze.
A ta dziunia jego to nie pomyliła miejsc?
Świetny! ;**
Aw!
OdpowiedzUsuńWkurzasz mnie Leos!
Ten jego plasticzek również <333
Przerobiła bym ją na butelkę i podeptala-tak właśnie wyglądają groźby w internecie xDDDD
No nie ważne! Talent do pisania to ty masz!
Nie chcę, abyś uduwała drugiego bloga.🙁
OdpowiedzUsuńPolubiłam tą historię.☺
Oczywiście nic na siłe.😐
Co do rozdziału:
Perełka.❤
Verdas jest zazdrosny.😀
To oczywiście.😄
Inaczej nie zareagował by tak za prezent od Mike.🙄
Mike, no właśnie...
Myśli, że głupimi prezentami uda mu się rozkochać w sobie V.😑
Asia Blanco
Zgłupiałaś
OdpowiedzUsuńNie usuwaj tego drugiego bloga.
A co do rozdziału to boski:)
Kiedy next?
Oby dwa blogi są cudowne - dlatego proszę nie usuwaj tamtego, bo też jest boski!
OdpowiedzUsuńCo do tego rozdziału to...Perełka :3
Kim jest ten nieznany?
Dołączam do pytania Lu: Co Leon widzi w tej laluni? WTF?
Violka lepsza, o wiele lepsza!
Znów powracając do sms'ów mnie zawsze wkurzały osoby które takie sms'y dostawały i nic z tym nie robiły tylko się bały, ja bym na ich miejscu OD RAZU szła na policje. Chyba że Violka nie pójdzie bo coś na robiła.
Ps.Violetta przyznaj się!
Pozdrawiam! Emila ;3
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńHej!
OdpowiedzUsuńPrzepraszam, że komentuję dopiero dzisiaj, ale zaczęła się u mnie szkoła i niestety kartkówki, sprawdziany i inne sposoby dręczenia uczniów.
No nic.
Rozpisałam się,
teraz pora na skomentowanie tego cudownego rozdziału :)
Perełka!
Leon Verdas jest zazdrosny, Leon Verdas jest zazdrosny :)
Kto do tej Violetty ciągle pisze?!
Super!
Czekam na następny rozdział z niecierpliwością :)
Buziaki
Miss Blueberry